Mam
głupie pytanie. Kto z Was układał kiedykolwiek puzzle? Myślę, że
prawie wszyscy odpowiedzą twierdząco. A ile razy denerwowaliście
się, gdy przy podnoszeniu ułożonego obrazka ten się rozsypał i
trzeba było układać wszystko od nowa? W ofercie firmy Trefl
znalazłam coś takiego, jak mata do układania puzzli. Z opisu
wynika, że jest to kawałek filcu z narysowanymi ramkami. W razie
potrzeby przeniesienia całego zestawu, zwijamy całą matę w rulon,
zabezpieczamy rzepami i to tyle. Postanowiłam to sprawdzić. Jak
pisałam kilka dni temu, Agnieszka pokłóciła się z koleżanką, a
jej najlepsza przyjaciółka zamiast bronić Agnieszki, stanęła po
stronie przeciwniczki. Wiecie też, że jedynym, odkrytym sposobem na
uspokojenie wnuczki są puzzle. Niestety tym razem i to zawiodło.
Agnieszka zrzuciła cały zestaw ze stołu. Co prawda udało się
znaleźć wszystkie elementy, ale wszystko trzeba było układać od
nowa. Zestaw składający się z 1000 elementów nie jest tak łatwo
ułożyć. Ale wróćmy do maty. Nie było łatwo ją zdobyć. Na
stronach sklepu internetowego Trefla cały czas jest podana
informacja, że produkt jest chwilowo niedostępny. Udałam się do
zaprzyjaźnionego sklepu z zabawkami. Tego, z napisem „Mamy
wszystko” Na dostawę podobnej maty czekałam prawie tydzień.
Wyglądała inaczej niż w sklepie internetowym i była dużo
droższa, ale po dokładnym przeczytaniu opisu, okazało się, że
różnią się tylko kolorami. Pokazałam Agnieszce mój nowy zakup i
dla wypróbowania jego właściwości, zaczęłyśmy układać od
nowa zniszczony obrazek. Siedziałyśmy kilka godzin, ale potem
przyszła w odwiedziny najmłodsza dwójka wnuczków i od razu
zainteresowały się naszym zestawem. To była świetna okazja aby
wypróbować właściwości maty. Po zwinięciu okazało się, że
ani jeden element nie wypadł. Z ciekawości rozwinęłam ją w innym
pokoju. Stan obrazka był dokładnie taki sam, jak w momencie
zwijania. Mogę polecić taką matę każdemu, kto lubi układać
puzzle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz