środa, 26 sierpnia 2015

Odmiana

 Znowu przyjęcie urodzinowe. Jednak tym razem solenizantem nie jest dziecko a osoba dorosła czyli mój syn. Może to i lepiej. Po tych wszystkich imprezach dla dzieci jest to jakaś odmiana. Przygotowania, w które włączyli się wszyscy domownicy, zaczęły się dzień wcześniej. Każdy dostał coś do roboty. Ja razem z dziećmi mieliśmy posprzątać teren wkoło domu. Ponieważ było bardzo ciepło to nawet się ucieszyłam z takiego zadania. Jak nigdy wcześniej dzieci pomagały mi bez żadnego sprzeciwu. Dziwne, nie? Przez okna co chwila było słychać jakąś sprzeczkę a to o talerze, a to o lampki do wina innym razem o rodzaj i ilość ciast. Każdy chciał co innego a przecież to solenizant powinien o wszystkim decydować. Jednak nikt się tym nie przejmował. Po całym dniu wszystko było gotowe. W sobotę od rana zaczęło się przymierzanie strojów czasem kupionych specjalnie na tę okazję. I znowu sprzeczki. Krawat nie pasuje do koszuli albo pasek do sukienki, albo strój męża nie pasuje kolorami do stroju żony. Istne wariactwo. Najlepiej miały dzieci bo one nie musiały się za bardzo starać. Dla nich była przygotowana osobna sala żeby jak to określono, nie przeszkadzały dorosłym w zabawie. Około południa wszyscy zaczęli się schodzić. Podano obiad i deser i zaczęło się świętowanie. Prawie przez całe przyjęcie panowała bardzo miła atmosfera. Dzieci już wcześniej wiedziały, że będą same świętowały więc przyniosły ze sobą jakieś dziwne pudła. W połowie przyjęcia trzeba było sprawdzić co się stało, że nasze pociechy jeszcze się nie kłócą. Jakim cudem tak długo wytrzymały. Mnie przypadło to zadanie. Na górze, gdzie dzieci miały być panowała podejrzana cisza. Zajrzałam do pokoju a tam wszystkie siedziały przy owych pudłach, w których w tajemnicy przed rodzicami przyniosły gry planszowe i puzzle. Jak mówiły „Barbie i jej super przyjaciele” i „Kąpiel Prosiaczka” jakoś pomogą im przetrwać to przyjęcie. Wiedziały, że będzie strasznie nudno a przy puzzlach jakoś to przetrwają. Gdy to powtórzyłam wszyscy na przyjęciu zaczęli się śmiać a dzieciom pozwoliliśmy zejść do nas, ale nie chciały. Powiedziały: teraz to się bawcie sami i zostały na górze.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Nowa świetlica

 Od czasu wyboru naszego sołtysa w każdej sprawie dotyczącej naszej miejscowości były organizowane zebrania informacyjne. Na początku roku rozeszła się plotka o ponownym otwarciu świetlicy, więc i tym razem takie zorganizowano. Dowiedzieliśmy się prawie wszystkiego na ten temat. Jak już kiedyś pisałam dawna świetlica została zamknięta bardzo dawno temu i dlatego trzeba zrobić generalny remont. Wśród wszystkich mieszkańców mamy kilku specjalistów, którzy wiedzą jak wypełnić wniosek o dofinansowanie więc poszło to bardzo szybko. Dawna świetlica miała dostęp do kuchni, więc i tu miało być tak samo. Ponieważ sala była bardzo duża dlatego miała być podzielona na dwie części. O ile w jednej na samym początku planowano wstawić stoły i stołki jak w każdej świetlicy to nikt nie wiedział jak wykorzystać drugą. Ogłoszono coś w rodzaju konkursu na najlepszy pomysł. Były najróżniejsze od dyskoteki po salon gier, ale na żaden nie zgodzili się urzędnicy. Wreszcie na kolejnym zebraniu dowiedzieliśmy się co będzie w drugiej sali. Wyjaśnienie było takie. Piętro wyżej znajduje się biblioteka. Ponieważ jak w każdej obowiązuje absolutna cisza istniejący klub książki przy każdym spotkaniu przeszkadzał w zachowaniu tej ciszy i nie raz dochodziło z tego powodu do sprzeczek. Rozwiązaniem było przeniesienie siedziby klubu do drugiej sali świetlicy. Spotkania miały się odbywać gdy świetlica jest już zamknięta więc nawet gdyby w trakcie dyskusje doszło do jakiejś kłótni nikomu by to nie przeszkadzało. W czasie gdy świetlica byłaby otwarta o owej sali, oczywiście wyciszonej, zorganizowana miała być czytelnia. Każdy chętny mógł po wypożyczeniu książki z biblioteki w spokoju i przy filiżance gorącej kawy zagłębić się w treść swojej ulubionej lektury. Drugą część przygotowano w bardziej rozrywkowy sposób czyli duży ekran projekcyjny, gry planszowe itd. Na początku był pomysł aby i tu obowiązywała cisza, ale grając w takie gry jak „Memos - Kraina Lodu” i „5 sekund Junior” trudno ten warunek spełnić więc z tego rozwiązania zrezygnowano. Bardzo uroczyste otwarcie odbyło się na początku wakacji w czasie Dnia Jagody. Oficjalnie świetlica zaczęła działać, ale o tym innym razem.

piątek, 21 sierpnia 2015

Druga szansa

 Od kilku kadencji mamy tego samego sołtysa. Ale to już wiecie. Zaraz po objęciu urzędu trochę się u nas zmieniło. Więcej remontów, nowe budynki itd. Zmieniła się też jeszcze jedna rzecz, która chyba bardziej ucieszyła wszystkich szczególnie młodych. Do tej pory wszystkie uroczystości były organizowane w innych miejscowościach a teraz z okazji prawie wszystkich świąt również i u nas. Było też kilka imprez, że tak powiem, specjalnych. Jedną z okazji było zakończenie wakacji. Rozumiem świętowanie rozpoczęcia, ale cieszyć się z zakończenia? Jednak na plakatach był napis: pożegnanie wakacji. Chyba że tak. Jak zwykle zaczęło się od pomysłów. Nie wiedziałam dlaczego, ale moja wnuczka była dziwnie ucieszona z powodu tej imprezy. Kilka razy powiedziała, że razem z koleżankami pójdą na zebranie i przedstawią swój pomysł. Nikt nie wiedział co im chodziło po głowie. Na jedno spotkanie zaproszono wszystkich. Miał być podany ważny komunikat dotyczący programu święta. Jak się okazało pomysłem był turniej gry „5 sekund” i „5 sekund Junior” Trochę dziwne jak na pożegnanie wakacji. Jeszcze ciekawsza była dalsza część. Jak pewnie wielu z Was pamięta drużyna Agnieszki na uroczystości dnia dziecka w takim samym turnieju przegrała już na początku przegrała z drużyną chłopców z tej samej klasy, którzy z tego powodu dokuczali im przez długi czas. Pamiętacie zapewne potajemne treningi dziewczynek. Teraz, jak to określiły, czas na zemstę. Nie chodziło o nagrody choć było o co walczyć. Zestaw „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” i zegarek-zabawka „VTech - Kidizoom Smart Watch” mówią same za siebie. Jednak prawdziwą motywacją była ZEMSTA, ZEMSTA I JESZCZE RAZ ZEMSTA. Długie godziny treningów przyniosły rezultaty i już w drugiej rundzie dziewczynki pokonały przeciwników. Nie wygrały ale jak mówiły cel został osiągnięty. Chłopcy już się z nich nie będą śmiali. Pytane co dalej odpowiadały, że nie przestaną trenować tylko nie będzie to już tajemnica. Może w następnym turnieju zdobędą główne nagrody a może znów będą miały jakiś ukryty cel. Zobaczymy.

środa, 19 sierpnia 2015

Przyjęcia zgodne z planem?

 Przyjęcia urodzinowe to w naszej okolicy można powiedzieć tradycja albo zasada, że jak nie wyprawić urodzin swojemu dziecku skoro wszystkie inne takie przyjęcia miały. Z tego powodu tych przyjęć urodzinowych już trochę zaliczyłam. Raz jako opieka innym razem jako gość no i oczywiście jako gospodarz. Na każdym przyjęciu zastanawiała mnie jedna rzecz. Czy można zorganizować przyjęcie tak, żeby od początku do końca wszystko poszło zgodnie z planem. Przy organizacji takiej imprezy pracuje zazwyczaj kilka osób albo cała firma zależy u kogo, ale wszędzie zaczyna się tak samo: kartka, długopis i pomysły na program uroczystości. I tu zaczynają się kłopoty. O ile na początku wszystko idzie dobrze czyli posiłek i pierwsze zabawy to już dalej nie jest tak różowo. Zawsze jakieś wydarzenie zakłóci porządek jaki przewidzieli organizatorzy. Dwa najciekawsze przykłady. Opisywałam kiedyś jak do klasy Agnieszki przeniósł się nowy uczeń. Jego rodzice byli bogatymi ludźmi i bardzo lubili się tym chwalić. Na szczęście dla wszystkich i dla niego samego on był zupełnie inny. Nigdy nie pokazywał, że jest lepszy bo ma więcej pieniędzy. Na jego przyjęcie urodzinowe została zaproszona cała klasa. Wszystko szło zgodnie z planem aż do otwierania prezentów. Solenizant otwarł tylko prezent od swoich kolegów. Była to gra „Memos - Kraina Lodu„ i świecące w ciemności „Avengers - Puzzle Magic Decor” bo jak powiedział były dla niego a nie na pokaz jak reszta. Inny przykład. Przyjęcie z niespodzianką. Takie przyjęcie trudno zaplanować bo za dużo rzeczy może pójść nie tak. I tu też początek był według planu, ale potem zaczął padać deszcz i reszta przyjęcia odbyła się w domu. Dalej. Według planu niespodzianką była wizyta właściciela sklepu z zabawkami, który miał krótko opowiedzieć o puzzlach i grach planszowych. Ten wykład trwał ponad dwie godziny. Według planu miały być jeszcze gry i zabawy ale na to nie starczyło już czasu. Nawet na przyjęciach zaplanowanych z najdrobniejszymi szczegółami gdy gośćmi są dzieci zawsze wydarzy się coś co niszczy cały plan. Może to i dobrze. Przynajmniej nie jest nudno.  

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Remont szkoły

 Jak już kiedyś pisałam, w naszej miejscowości jest kilka zakładów pracy kiedyś bardzo dużych i znanych. Ludzie z całej okolicy znajdowali tam zatrudnienie więc po kilku latach zaczęto budowę przedszkola. W latach sześćdziesiątych, w ramach programu „Tysiąc szkół na tysiąclecie państwa polskiego” została wybudowana szkoła. Nie wiem jak w innych szkołach z tego programu, ale nasza była wyposażona w najnowocześniejszą jak na owe czasy salę telewizyjną w całej gminie. Dosłownie wszystko było sterowane z konsoli wbudowanej w biurko nauczyciela od drzwi na korytarz po zasłony. Wszystko: światło, telewizor, projektor, ekran do niego a nawet drzwi do szafek uruchamiane było elektrycznie. Ale nic nie jest wieczne i w roku 1985 zaczął się remont szkoły. Niestety z tych wszystkich gadżetów nic już nie zostało. Nadeszły czasy, że jak inne tak i naszą miejscowość zaczęło opuszczać coraz więcej młodych a co za tym idzie było coraz mniej dzieci. Jak wszyscy wiedzą kilka lat temu uchwalono przepis, że dzieci w wieku 6 lat mogą iść do pierwszej klasy. Zaczęły się kontrole szkół pod kontem przygotowania do tego faktu. Nasza nie była na to przygotowana. Zaczął się kolejny remont w trakcie którego oprócz dostosowania pomieszczeń dla sześciolatków nie zapomniano też o wyposażeniu sali komputerowej. Nie obyło się bez malowania z zewnątrz. W naszej miejscowości żaden mur ani ściana długo w czystości się nie utrzymuje. Zaraz po świeżym malowaniu pojawiają się czasem całkiem bezsensowne napisy a taki napis był na szkole. Ale wróćmy do wyposażenia sal dla sześciolatków. Poza wszelkimi książkami znalazły się też różne gry planszowe i inne zabawki. W remont włączyły się nasze zakłady pracy nie tylko finansowo. Niektóre wysłały do pracy swoje grupy remontowe. Fabryka zabawek wyposażyła salę we wszystkie potrzebne rzeczy. Znalazły się więc takie gry jak „Memos - Kraina Lodu” czy „Kalejdoskop 50 gier” no i oczywiście nie mogło zabraknąć „5 sekund” i „5 sekund Junior” Tym razem kontrolerzy byli zachwyceni.  

piątek, 14 sierpnia 2015

Imprezy gminne i parafialne

 W skład naszej gminy wchodzi około 15 miejscowości. Niestety ilość radnych jest proporcjonalna do i ilości mieszkańców poszczególnych miejscowości. Dlaczego niestety? Każdą inwestycję musi przegłosować rada gminy a ponieważ główna miejscowość ma większą liczbę ludności niż wszystkie inne miejscowości razem to i z liczbą radnych jest tak samo. Czyli całością wydawanych pieniędzy rządzi jedna miejscowość a co za tym idzie ciężko jest uzyskać jakiekolwiek środki na przykład na organizację imprez. W naszej gminie i pewnie nie tylko w naszej, każdą organizowaną imprezę trzeba zgłosić do urzędu gminy. Na nasze szczęście mamy też gminny ośrodek kultury i to ta instytucja jakieś fundusze na takie cele przeznacza. Czy to dzień dziecka czy wspominany nie raz Dzień Jagody czy dożynki gminne i parafialne. A nie, parafialne nie. Z wszelkimi imprezami parafialnymi jest inaczej. Wszystkie są organizowane, jak to się kiedyś mówiło, w czynie społecznym. Organizacja i finansowanie należy przede wszystkim do rady parafialnej i hojnych parafian, których jest prawie dwa tysiące, więc każda impreza jest na wysokim poziomie. W naszej miejscowości jest kilka dawniej bardzo dużych i znanych w całej Polsce zakładów pracy a jeden z członków rady jest też prezesem klubu sportowego dlatego stadion zawsze jest udostępniany za darmo jako miejsce do organizowania święta. Warto wspomnieć, że zakłady pracy też mają swój wkład jako sponsorzy nie tylko imprez parafialnych ale i gminnych, które się u nas odbywają. Jakiś rok temu w naszej miejscowości została wybudowana filia jednego z producentów zabawek. Jako że był to ich pierwszy odpust parafialny, również i oni chcieli mieć swój wkład w organizację. Oprócz wpłacenia „odpowiedniej” kwoty na konto parafialne zafundowali wszystkie nagrody w loteriach i zawodach sportowych. Dla najmłodszych były to między innymi puzzle „Jej wysokośc Zosia” i „Wesoły dzień Zosi „ gry planszowe „Memos - Kraina Lodu” i „5 sekund Junior” a dla starszych zegarki-zabawki „VTech - Kidizoom Smart Watch” i zestawy „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” Ależ była zabawa.

środa, 12 sierpnia 2015

Ach te zawody !!!

 Język polski to bardzo ciekawa rzecz. Podobno jest jednym z najtrudniejszych do nauki. Jedno słowo w zależności od sytuacji może mieć wiele znaczeń. Jest wiele takich słów. Mnie chodzi o słowo: ZAWODY. W zależności od sytuacji zawody mogą być: wyuczone, wykonywane, sportowe i oczywiście miłosne. Jedno słowo a tyle znaczeń. Zawody sportowe to też bardzo szerokie pojęcie bo ile jest dyscyplin sportowych. Ale dość tego wykładu. Jak już kiedyś pisałam, od kilku lat pod koniec pierwszego tygodnia wakacji w naszej miejscowości organizowane jest wielkie święto znane pod nazwą „Dzień Jagody” Co rok organizatorzy pilnują żeby impreza była lepsza od poprzedniej. Mamy dwa miejsca idealnie nadające się do tego celu. Boisko sportowe i plac przed domem kultury. W tym roku wybrano to drugie. Sam dom kultury w dzisiejszych czasach nie jest może jakimś specjalnym miejscem, ale kiedyś było to główne centrum rozrywki w okolicy. Świetlica, biblioteka, dwie sale telewizyjne i ogromna sala kinowa gdzie na każdy seans brakowało biletów. Dziś została tylko biblioteka. Dawną świetlicę można wynająć na jakieś przyjęcie a sala kinowa na co dzień służy do organizowania zebrań. Jednak w tym roku to miejsce również zostało wykorzystane przez organizatorów. Miały się tam odbyć rozgrywki drużynowe w grę „5 sekund Junior” i „5 sekund” firmy Trefl. Zasady były zapożyczone z mistrzostw piłkarskich. Grupy i tak dalej. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Był to świetny sprawdzian dla drużyny mojej wnuczki Agnieszki, która wraz z koleżankami w tajemnicy przed wszystkimi trenowała właśnie te gry. Dziewczynkom poszło znakomicie. Najpierw zajęły pierwsze miejsce w swojej grupie a potem wygrywały z każdą drużyną. Ostatecznie zajęły drugie miejsce. Jako nagrodę każda z dziewczynek dostała medal i zestaw „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” również firmy Trefl. Po rozdaniu nagród powiedziały, że bardzo się cieszą z drugiego miejsca choćby ze względu na nagrody. Za pierwsze miejsce oprócz medalu zwycięzcy otrzymali zegarki zabawki „VTech - Kidizoom Smart Watch” Ciekawe jak będzie wyglądał Dzień Jagody w przyszłym roku. Pożyjemy zobaczymy.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Tajemnicze spotkania

 Od jakiegoś czasu moja wnuczka wraz ze swoimi koleżankami spotykają się w każdą sobotę i niedziele. Kiedy pytamy w jakim celu te spotkania zawsze otrzymujemy taką samą odpowiedź: TAJEMNICA. Ostatnio obiecała, że powie mi co to za tajemnica. Ale od początku. Jak to bywa w większości klas także i ta w której uczy się moja wnuczka jest podzielona na mniejsze grupki. Każdy trzyma się ze „swoimi” Jedną z takich grup tworzy właśnie Agnieszka i jej pięć koleżanek. W zeszłym roku dyrektor szkoły wraz z nauczycielami zorganizowali wielką imprezę z okazji dnia dziecka. Obchody były bardzo huczne. W trakcie całego dnia wszystkie dzieci mogły brać udział w różnego rodzaju grach i zabawach. Gry towarzyskie, zawody sportowe, drużynowe i indywidualne. Nie sposób wszystkiego wymienić. Trzeba przyznać, że organizatorzy spisali się znakomicie. Nie mam pojęcia skąd mieli pomysły na te wszystkie gry i zabawy. Głównym punktem programu były drużynowe rozgrywki w gry planszowe „Memos - Kraina Lodu” i „5 sekund Junior” Zasady tej ostatniej zostały trochę zmienione ze względu na to, że w jednej rozgrywce brało udział aż osiem osób, dwie drużyny po cztery osoby. W tym celu pytania zostały wymieszane z tymi z gry „5 sekund” więc pytań było na tyle dużo, że nawet przy drugiej i trzeciej rozgrywce nie było powtórek. Wygrywała ta drużyna, która zwyciężyła w trzech grach. Moja wnuczka z koleżankami niestety przegrała już pierwszy mecz niestety wynikiem 3:0 i tym samym odpadły z turnieju już na samym początku. Pech chciał, że ich przeciwnikami była drużyna chłopców z tej samej klasy. Przez następne dwa tygodnie przy każdej możliwej okazji przypominali dziewczynkom ten fakt śmiejąc się z nich przy całej klasie. Po końcu roku Agnieszka z koleżankami zaczęły organizować owe tajemnicze spotkania za każdym razem u kogoś innego. Gdy przyszła kolej na moją wnuczkę poprosiła mnie o pomoc w organizacji. Wtedy dowiedziałam się po co to robią. Otóż postanowiły przygotować się do następnych zawodów a żeby nikt nie śmiał się z ich trenowania grają w tajemnicy. I tak wszystko się wyjaśniło, ale nie mówcie nikomu.

piątek, 7 sierpnia 2015

Pole namiotowe

W naszej rodzinie wyjazdy wakacyjne zawsze były planowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W tym roku było trochę inaczej. Na początku wakacji zadzwoniła do mnie siostra mieszkająca na stałe w Grecji. Zaczęła opowiadać o bardzo pięknej pogodzie, o domu w którym mieszka wraz z rodziną i kilku innych rzeczach. Widać było, że coś kręci. Po tych wszystkich opisach wreszcie powiedziała o co chodzi. Pole namiotowe. Jedynym minusem był fakt, że trzeba było się decydować szybko bo chętnych było więcej niż miejsc. Ciekawe co tam wymyśliła. Mieliśmy dwie możliwości do wyboru: ten sam hotel od niepamiętnych czasów albo wycieczka do Grecji na trzy tygodnie. Nie trudno się domyślić co wybraliśmy. Na lotnisku w Atenach czekał na nas samochód i po dwóch godzinach jazdy dotarliśmy do domu siostry. Na drugi dzień rano zabraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyliśmy na tajemnicze pole namiotowe. Kilka razy zdarzyło mi się spać pod namiotem ale tym razem nie wiedziałam czego się spodziewać. Na miejscu okazało się, że faktycznie były tam namioty, ale pole wyglądało inaczej niż te, które widziałam do tej pory. Ogromne, ogrodzone a przy bramie strażnik. Wszędzie drzewa. Na pewno każdy z Was wie jak wygląda parking przed Galeriami Handlowymi. Tu było podobnie. Każdy namiot miał swoje miejsce z numerem. Między namiotami alejki. Kila ujęć wody. Coś niesamowitego. Przy ogrodzeniu stał drewniany budynek w którym mieściła się stołówka i świetlica oczywiście dla chętnych. My nie korzystaliśmy z nich. Namiot to namiot. Któregoś dnia po śniadaniu wszystkie dzieci gdzieś zniknęły. Przeszukaliśmy cały teren. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł żeby zajrzeć do świetlicy. Wszystkie nasze pociechy siedziały sobie przy stole i grały w gry „Memos - Kraina Lodu” i „5 sekund Junior” To było tylko raz bo w trakcie naszego pobytu okazało się jeszcze, że niedaleko znajduje się park wodny, ścieżki do biegania a dla bardziej odważnych jaskinie do zwiedzania. Wyjazd mieliśmy bardzo udany. Jeżeli tylko będzie taka możliwość to w przyszłym roku też tam pojadę tylko tym razem będę korzystać ze stołówki.

środa, 5 sierpnia 2015

Upalny dzień

Co można robić w domu gdy za oknem mamy ponad 35 stopni. Wiadomo, że nic się nie chce. Ale przecież nie można nic nie robić. Ponieważ w większych domach często instalowana jest klimatyzacja więc jest trochę chłodniej. U nas na szczęście mamy ją już jakiś czas. Pamiętam jaka była kłótnia gdy mieliśmy pojechać do firmy, która instaluje tego typu urządzenia. Któryś z sąsiadów wezwał policję ale skończyło się na upomnieniu. W sumie był środek dnia. Wreszcie się dogadaliśmy i tydzień później mogliśmy cieszyć się dużo niższą temperaturą niż na zewnątrz. Jednak każde urządzenie ma swoje ograniczenia i przy tak wysokich temperaturach na wiele się nie zdała zwłaszcza przy tak dużym domu jak nasz. Nie żebym się chwaliła. No ale jakoś trzeba sobie radzić. Pozamykane okna, zasłonięte żaluzje i włączona klimatyzacja i jakoś dało się wytrzymać. Teraz trzeba znaleźć jakieś zajęcie przy którym jak najmniej trzeba się ruszać. W grę wchodziły trzy rzeczy. Oglądanie telewizji w której i tak nie ma nic ciekawego, rodzinne czytanie książek albo rozgrywki w ulubione gry planszowe. Wybór należał do dzieci. Ponieważ jest środek wakacji wiadomo było że książki odpadają i zabraliśmy się za niedawno zakupione gry. Dziwnym trafem kupiliśmy zestaw „Kalejdoskop 50 gier” i „5 sekund Junior” firmy Trefl, więc nie było możliwości, że zabraknie nam pomysłów na zabawę. Ponieważ było nas trochę za dużo do jednej gry podzieliliśmy wszystkie między siebie tak, że każdy grał w to co mu najbardziej odpowiadało. Największym powodzeniem wśród dzieci cieszyło się „ 5 sekund Junior” a i wśród dorosłych też byli chętni do grania więc po zakończeniu jednej rozgrywki do kolejnej zasiadali następni zawodnicy. Tak na grze zleciał cały dzień i wszyscy dobrze się bawili. Ciekawym pomysłem jest zakup gry dla starszych dzieci „5 sekund” i wymieszanie kart z pytaniami. Nawet wymienienie w tytułowe 5 sekund trzech przedmiotów w kuchni sprawiały dużą trudność nawet dorosłym. To był nasz sposób spędzenia upalnego dnia w domu. Może komuś się spodoba.