Po ostatnim zjeździe
rodzinnym niestety trzeba było dokładnie posprzątać nasz ogród.
Nikt specjalnie nie miał na to ochoty, ale jak mus to mus. Od samego
rana powiedzmy, że wszyscy zabraliśmy się do roboty. Dlaczego
powiedzmy? Dzieci w każdy możliwy sposób zawsze próbowały
wymigać się od jakichkolwiek prac w ogrodzie. W tym przypadku było
tak samo. Podawały najróżniejsze powody. Nawet konieczność
nauki. Tyle że w wakacje to nie przeszło. Musiały pomóc w
sprzątaniu. Ponieważ w spotkaniu uczestniczyła cała rodzina od
najmłodszych po seniorów było w sumie około 30 osób, więc
sprzątania było dużo. Najwięcej było wszelkiego rodzaju butelek
i kartonowych opakowań po różnych sokach rzecz jasna. Co rok
organizujemy takie spotkanie, ale dopiero teraz zjechała się cała
rodzina. Najbardziej cieszyli się dziadkowie, nie często wszystkie
wnuki naraz ich odwiedzają. Ale wróćmy do sprzątania. Na początku
wszystkie dzieci udawały że sprzątają, ale w miarę upływu czasu
po kolei zaczęły gdzieś znikać. Do obiadu w ogrodzie nie było
już żadnego z nich. W czasie posiłku nie powiedziały gdzie były,
a my nie dopytywaliśmy się. Nie z braku zainteresowania ale z
doświadczenia wiedziałam, że i tak nie powiedzą a jeśli miałyby
kłamać to lepiej niech nie mówią nic. I tak wcześniej czy
później wszystko się wyjaśni. I się wyjaśniło. Po obiedzie
znów zabraliśmy się za prace w ogrodzie i jak wcześniej dzieci na
początku pomagały w sprzątaniu, i jak wcześniej w miarę upływu
czasu zaczęły gdzieś znikać. Tym razem chcieliśmy dowiedzieć
się gdzie są. Szukaliśmy ich po całym ogrodzie, ale nic to nie
dało. Okazało się, że cały ten czas siedziały w pokoju i
układały puzzle i grały w gry planszowe. Powiedziały, że „Kąpiel
Prosiaczka” i „Kalejdoskop 50 gier” jest lepszy niż sprzątanie
i nawet karę przyjmą byle ich zwolnić z prac w ogrodzie. Jak
mówiłam wcześniej, każdy możliwy sposób jest dobry aby się
wymigać nawet jeśli biały by za to ponieść karę.
poniedziałek, 27 lipca 2015
piątek, 24 lipca 2015
Przyjęcie niespodzianka
Przyjęcia,
przyjęcia i jeszcze raz przyjęcia. Szczególnie jak w klasie jest
dużo dzieci i większość mieszka w domach prywatnych. Chociaż
dzieci z bloków nie są w tyle jeśli chodzi o organizowanie takich
imprez. Koleżanka się wyprowadza - przyjęcie, wraca z innego
miasta – przyjęcie. Urodziny – przyjęcie i tak dalej. Każda
okazja jest dobra. Na początku wakacje córka mojej koleżanki
zaprosiła wszystkich na, jak to napisała na zaproszeniach,
przyjęcie inne niż wszystkie. Mnie i kilka innych mam poprosiła o
zadbanie o bezpieczeństwo dzieci. Wszyscy zastanawiali się co
wymyśliła organizatorka. Na przyjęciu stawiliśmy się o
wyznaczonej porze. Na początku nic nie zapowiadało jakichś
niezwykłych wydarzeń. Typowe przyjęcie dla dzieci. Jedzenie,
napoje, gry i zabawy. Ponieważ ogród był dość duży zabawa w
chowanego trwała dość długo i nie obyło się bez kłótni.
Głównie chodziło o sposoby szukania i czy ktoś oszukuje czy nie.
Kilka razy trzeba było dzieci rozdzielać. Tak minęła pierwsza
część przyjęcia. W pewnym momencie zaczął padać deszcz. Pani
Basia (organizatorka przyjęcia) powiedziała, że skoro zaczyna
padać to dalsza część odbędzie się w domu i tam czeka
zapowiadana niespodzianka. Ciekawe skąd wiedziała o deszczu. Na
wielkim stole dla każdego były przygotowane ogromne lody. Ale nie
to był gwóźdź programu. Pokój był przedzielony zasłoną i to
za nią były najciekawsze rzeczy. Wtedy dopiero dowiedzieliśmy się
co było tematem przyjęcia. Na środek wyszła pani Basia i
wyjaśniła wszystko. Ponieważ z ostatnich kilku przyjęć
dowiedziała się, że dzieci bardzo lubią układać puzzle to
zaprosiła znajomego sprzedawcę ze sklepu z zabawkami. Miał
opowiedzieć o różnych rodzajach, sposobach produkcji i całej
reszcie. Nawet na studiach nie słyszałam takiego wykładu. Dzieci
słuchały jak zaczarowane. Dwie godziny bez słowa. Potem mogły
zadawać pytania. Głównie pytały o pomysły. Skąd są i kto je
wymyśla. Na końcu przyjęcia wszystkich czekała jeszcze jedna
niespodzianka. Każdy dostał wielkie pudełko puzzli. Dziewczynki
„Barbie i jej super przyjaciele” i „Barbie - super księżniczka”
a chłopcy świecące w ciemności „Avengers (Puzzle Magic Decor)”
Chyba wszyscy byli zadowoleni.
środa, 22 lipca 2015
Bogaty nie znaczy lepszy
To
że w dzisiejszych czasach klasy w szkole bardzo często są
podzielone na małe grupki trzymające się razem, nikogo nie dziwi.
Powody podziału są najróżniejsze szczególnie w gimnazjum gdzie w
jednej klasie są dzieci z różnych miejscowości. To może być
jeden z powodów. Gorzej jest jeśli w grę wchodzą pieniądze. Moja
sąsiadka jest nauczycielką w takiej klasie. Pech chciał, że
właśnie w niej uczy się moja wnuczka. Jak tylko powiedzmy złamie
jakieś zasady ja pierwsza o tym wiem. Na szczęście Agnieszka jest
bardzo grzeczna i zdarza się to bardzo rzadko. Właśnie do tej
klasy przyszedł nowy uczeń Marek przeniesiony z innego miasta chyba
z powodu przeprowadzki. Jego rodzice mają dużą firmę
transportową, więc do biednych nie należą a co za tym idzie on
też nie. Od samego początku był miły, grzeczny i dobrze się
uczył. On sam nigdy nie pokazywał, że jest lepszy od innych bo
jest bogatszy. Niestety jego rodzice byli inni. Osobiście byłam
świadkiem dość nie przyjemnej sytuacji. Przywieźli go do szkoły
pięknym, dużym autem. Gdy wysiadł jego mama prawie krzyczała za
nim mniej więcej coś takiego: synku pilnuj nowego plecaka bo był
bardzo drogi, nie tak jak innych dzieci. Przed rozpoczęciem lekcji
Marek wyszedł na środek i przeprosił wszystkich za zachowanie
rodziców. W jego urodziny miało się odbyć przyjęcie. Z powodu
zachowania jego rodziców nikt nie spieszył się, żeby iść na to
przyjęcie ale po rozmowach z nauczycielami prawie wszyscy poszli.
Tylko co kupić komuś kto „ma wszystko” Ponieważ Marek lubił
nowinki techniczne postanowiliśmy kupić mu taki gadżet „VTech -
Kidizoom Smart Watch” Jedno z dzieci jako dodatkowy prezent kupiło
duże
świecące w ciemności puzzle „Avengers
- Puzzle Magic Decor” z superbohaterami z drużyny Avengers. Po
przybyciu na miejsce prezenty położyliśmy na specjalnie
przygotowanym stole wśród innych, widać było bardzo drogich.
Marek zaskoczył wszystkich i rozpakował tylko prezenty od nas.
Pytany dlaczego powiedział, że jako jedyne były kupione dla niego
a nie żeby pokazać cenę innych, a poza tym bardzo lubi drużynę
Avengers i ten prezent najbardziej mu się podoba. Myśleliśmy, że
jego rodzice wybuchną ze złości.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Kolejny wyjazd nad morze
Jako że zbliża się
połowa wakacji niektórzy wracają a niektórzy wyjeżdżają na
urlopy czy wczasy. Moja rodzina takie wyjazdy ma już za sobą. Może
to i dobrze. Nasze wczasy planowaliśmy jak każdego roku, od paru
miesięcy. Każdy miał inny pomysł ale w miarę upływu czasu było
ich coraz mniej aż w końcu wszyscy zgodzili się, że w tym roku
jedziemy nad morze. Też mi niespodzianka. Od kilku lat tam jeździmy
i mimo że na początku wszyscy zgodnie ogłaszają, że czas na
zmianę miejsca to i tak nic z tego. Morze i koniec. Jak to w naszej
rodzinie bywa, a właściwie to chyba tradycja, już na początku
zaczęła się kłótnia bo każdy chciał jechać czym innym.
Ponieważ jechać miało 9 osób ( trójka dzieci i trójka
dorosłych) nawet był pomysł wynajęcia busa. Głupota prawda? Były
też samochody, pociąg i autobus. Jedynym oczywistym rozwiązaniem
był pociąg, ale bez kłótni nie mogło się obyć. No i
pojechaliśmy. Po dotarciu na miejsce nadszedł czas na
zakwaterowanie. Znowu spór o rozdzielenie miejsc w trzy osobowych
pokojach i znowu jedyne rozsądne wyjście. 1 dorosły i 2 dzieci w
jednym pokoju. Ja miałam mieszkać z najspokojniejszą dwójką.
Początkowo dni w skrócie wyglądały tak samo: śniadanie, plaża,
obiad, plaża, kolacja i spać. W połowie drugiego tygodnia zaczął
padać deszcz. Na szczęście hotel był duży i oprócz pokoi była
jeszcze restauracja, sala gimnastyczna, świetlica z ogromnym
telewizorem. „Moje” dwie wnuczki prawie cały wolny czas spędzały
na świetlicy. Na początku myślałam że będą tylko oglądać
telewizję. Któregoś dnia poszłam sprawdzić. Tak z ciekawości.
Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam jak moje kochane wnuczki
od jakichś czterech godzin, bo tyle ich nie było, siedzą przy
wielkim stole na którym był złożony model zamku z serii „Craft
Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” a obok ich ulubione puzzle
„Przyjaciele z Krainy Lodu” Powiedziały mi, że to te same,
które kupiłam jeszcze przed wakacjami. Przed powrotem do domu już
nie było żadnych kłótni bo w sumie każdy cieszył się z
powrotu. Mnie osobiście morze już się trochę znudziło.
sobota, 18 lipca 2015
Pożegnanie
Nie wiem dlaczego
moje wnuczki tak bardzo lubią wszelkiego rodzaju puzzle i gry
planszowe. Przecież dzisiejsze dzieci jak w zabawce nie ma jakichś
migających światełek albo nie wiadomo jakich dźwięków to na
takie coś nie zwracają uwagi. Co jest gorsze, sama elektronika czy
całkowity jej brak. Moim zdaniem to zależy od zabawki. W różnego
rodzaju samochodach czy nawet lalkach niech sobie będzie, ale na
przykład w grach nie. O upodobaniach moich wnuczek dowiedziałam się
trochę przez przypadek. Jedna z koleżanek wyprowadzała się do
innego miasta. Dzieci robiły z tego niesamowite wydarzenie. Nie co
dzień „tracą” koleżankę. Rodzice dziewczynki postanowili
zorganizować przyjęcie pożegnalne, na które została zaproszona
cała klasa i oczywiście najlepsze koleżanki. Wiadomo, że trzeba
było kupić jakiś prezent. Do przyjęcia było jeszcze parę dni
więc wszyscy zaproszeni zabrali się za kupowanie prezentów.
Ponieważ mieszkają w dość dużym mieście możliwości wyboru
sklepu, gdzie mogli kupić odpowiednią rzecz, były ogromne. Dzieci
kupowały najróżniejsze prezenty. Lalki, ubrania albo coś
sportowego. Nie sposób wyliczyć wszystkiego. Przyszedł czas na
wyprawę do sklepu moich wnuczek. Ponieważ ja byłam trochę zajęta
przygotowaniami do przyjęcia nie mogłam iść z nimi. Po całym
dniu spędzonym w różnych sklepach wreszcie wrócili. Niestety nie
kupili nic. Dzieci zawiedzione a rodzice mocno zdenerwowani. Cały
dzień chodzenia skomentowali jednym zdaniem: „Jak można nie kupić
jednej durnej zabawki” Wnuczki opowiedziały mi jak wyglądało to
kupowanie. Jako że rodzice byli jeszcze dość młodymi ludźmi
zawsze prowadzili na stoiska z „dzisiejszymi” zabawkami. Dźwięki,
elektronika i światełka. Postanowiłam pomóc. Dowiedziałam się
wtedy, że fajna zabawka nie musi wcale taka być szczególnie jak
ktoś lubi stare dobre puzzle. Pojechaliśmy do nam tylko znanego
sklepu. Nasz wybór padł na trzy pozycje. „Barbie i jej super
przyjaciele” „Barbie i jej super przyjaciele” i specjalnie
zrobione na zamówienie puzzle. Jako obrazek do ułożenia było
zdjęcie całej klasy. Te ostatnie, w przeciwieństwie do reszty były
dość drogie, ale złożyli się na nie wszyscy rodzice. Dziewczynka
powiedziała że „to był najlepszy prezent pożegnalny jaki mogłam
dostać” Na drugi dzień wyjechała.
środa, 15 lipca 2015
Filmowe urodziny
Odkąd pamiętam
moja wnuczka zawsze lubiła film „Kraina lodu” I nie tylko ona.
Ile razy w szkole organizowana jest jakaś impreza kostiumowa,
Agnieszka i jej koleżanki przebierały się za bohaterów z tej
bajki i jak nie trudno się domyślić wszystkie za księżniczki.
Ale było zdziwienie jak jedna z dziewczynek była przebrana za
bałwanka Olafa. Śmiechu było co niemiara. Oczywiście była w
centrum zainteresowania. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała taki
kostium. Niedawno jedna z koleżanek miała urodziny. Jej mama
poinformowała rodziców wszystkich zaproszonych o spotkaniu w
sprawie przyjęcia niespodzianki. Chciała, aby był to bal
kostiumowy ale znów byłyby same księżniczki z ulubionego filmu
więc chyba nie był to dobry pomysł. Stanęło na tym, że będzie
to „zwykłe” przyjęcie podczas którego wszystkie dzieci zostaną
zaproszone do wzięcia udziału w różnych zabawach. Przebieg
przyjęcia według planu miał być taki: najpierw mały posiłek a
po nim śpiewanie „STO LAT” potem ogromny tort i dopiero gry i
zabawy. Nikt nie wiedział co kupić na prezent. Chodziliśmy po
różnych sklepach z ubraniami, z zabawkami a nawet sportowymi i w
żadnym nie znalazłam nic co według mnie mogło by się jej
spodobać. Wtedy przypomniałam sobie jak cieszyła się moja wnuczka
gdy dostała ode mnie „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy”
( ten kartonowy do samodzielnego montażu) i grę planszową „Memos
- Kraina Lodu” Po konsultacji z innymi rodzicami ja miałam kupić
jej taki zamek a ktoś inny grę. Z takimi prezentami udaliśmy się
do solenizantki. Jak już nie raz się zdarzało plany z praktyką
nigdy się nie pokrywają tak i w tym przypadku się to potwierdziło.
Posiłek, STO LAT i tort według planu a dalej już nie. Zaczęło
się otwieranie prezentów. Na szczęście mój został otwarty jako
ostatni. Dlaczego na szczęście? Wszystkie dziewczynki od razu
zabrały się za składanie zamku nie zważając na inne prezenty.
Myślę, że nawet nie zauważyła by gdyby ten zamek był jedynym
prezentem.
poniedziałek, 13 lipca 2015
Księżniczka Zosia
Tym razem udałam
się do tradycyjnego sklepu z zabawkami. Musiałam dokupić jakieś
gry na wyjazd wakacyjny. Pogoda zaczyna się psuć, więc trzeba mieć
coś awaryjnego. Oglądałam wiele gier, ale ostatecznie mój wybór
padł na puzzle, tym razem na podstawie filmu o księżniczce Zosi
„Jej wysokość Zosia” i „Wesoły dzień Zosi” Kinową i
telewizyjną wersję przygód owej księżniczki podzielono na
odcinki a każdy z nich opowiada inną sytuację. Ale miało być o
puzzlach. Pierwsze z nich składają się ze 100 elementów a ułożony
obrazek przedstawia bohaterów bajki. Jeśli ktoś jest fanem Zosi to
musi go mieć w swoich zbiorach zabawek związanych z tą postacią,
tak jak i drugie puzzle. Jednak w tym przypadku zabawa może potrwać
nieco dłużej. Dlaczego? Ano dlatego, że pudełko zawiera nie jeden
ale aż cztery obrazki do ułożenia. Każdy z inną sceną. Nie
powiem jakie, bo każdy sam musi to poskładać i wtedy się
przekona. Jak to u nas w rodzinie już nie raz bywało dzieci, zaraz
po przyniesieniu wszystkiego do domu, chciały „zobaczyć”
zakupione gry. „Babciu prosimy, prosimy”. Jak tu było im
odmówić. Pudełka zawinięte były w folię więc na początku
miały trochę kłopotów, ale szybko poradziły sobie i już po
chwili cała zawartość była na stole. Dobrze, że to zauważyłam
bo gdyby pomieszały oba pudełka byłoby nie ciekawie. Tak samo jak
inne puzzle tak i te można układać na kilka sposobów. My
najbardziej lubimy taki, w którym dookoła stołu siedzą wszyscy
układający i każdy po kolei podnosi jeden kawałek i próbuje
dopasować go do już ułożonych. Każdy kto chociaż raz układał
wie, że najpierw trzeba ułożyć ramkę. To nie jest takie trudne,
ale jak zaczyna się łączyć wewnętrzną część obrazka już
jest trudniej. Oczywiście można też spróbować samemu. Niektórych
to bardzo odpręża i podobno jest to dobre na stres. Każdy sposób
jest świetną zabawą i polecam wszystkim zarówno zestresowanym i
nie.
piątek, 10 lipca 2015
Jak się bawić w rodzinie
Przeglądając
oferty sklepów internetowych z zabawkami w poszukiwaniu ciekawych
gier dla całej rodziny, które nadawałyby się na wakacyjne
wyjazdy, znajdowałam gry planszowe, puzzle i inne reklamowane jako
świetna rozrywka dla każdej kategorii wiekowej. W jednym z takich
sklepów znalazłam grę o nazwie „Kalejdoskop 50 gier” firmy
TREFL. Zaciekawiona zaczęłam szukać czegoś więcej na jej temat
niż podawane w opisie produktu. Było trochę ciężko więc
postanowiłam kupić, jak to się mówi, w ciemno. Pracownicy sklepu
postarali się, to trzeba im przyznać. Przesyłkę dostałam na
drugi dzień w bardzo ładnym i dobrze zabezpieczonym pudełku. Nie
powiedziałam nikomu o moim zakupie z dwóch powodów. Miała to być
niespodzianka a w razie gdyby gra nie spełniła oczekiwań nikt by o
tym nie wiedział. Musiałam najpierw sama „przetestować”
wszystkie gry. A właśnie. Pudełko zawierało nie jedną, ale dużo
więcej gier. Mnie szczególnie zainteresowały warcaby i znany z
mojej młodości młynek. W pudełku znalazłam jeszcze ogromną
ilość akcesoriów do innych gier. Kostki, bierki i karty do gry to
tylko niektóre z nich. Oczywiście nie zapomniano o instrukcje i to
dość obszernej. Myślę, że całej rodzinie spodoba się mój
zakup. Nie będą zawiedzeni. W moich poszukiwaniach natknęłam się
też na coś co mnie skojarzyło się z zegarkiem. Owe cudo nazywa
się „VTech - Kidizoom Smart Watch” Zawsze zastanawiałam się
skąd dzisiejsze dzieci wiedzą tyle o tych gadżetach. Teraz się
domyślam. Jeśli od małego ma się do czynienia z takimi rzeczami
to w przyszłości nikt nie będzie miał kłopotów z nawet
najbardziej skomplikowanymi urządzeniami. Nazwanie tego zegarkiem
jest trochę obraźliwe. Dla babci zegarek ma 3 wskazówki i tarczę
z godzinami. To urządzenie tarczę i wskazówki może wyświetlić
na dotykowym ekranie. Za jego pomocą każde dziecko może robić
zdjęcia nawet podczas zabawy. To tylko niewielka część jego
możliwości, które dla nas starszych i tak są niesamowite. Jeśli
tak wygląda wprowadzenie dzieci w świat technologii to nie ma się
co martwić, że dzieci nie odnajdą się w tych wszystkich nowinkach
szczególnie, że ten świat przedstawiany jest w sposób łatwy,
zabawny i bezpieczny sposób.
środa, 8 lipca 2015
Gry rodzinne
Z
tego wszystkiego zapomniałam o najbardziej rodzinnych sposobach
przeniesienia fabuły filmowej w świat zabawek. Chodzi oczywiście o
gry planszowe w które mogą grać całe rodziny bez względu na
wiek. Bardzo dobrze w tej kategorii spisuje się gra „Memos -
Kraina Lodu” Opis produktu w sklepach internetowych jest wszędzie
taki sam: gra pamięciowa w której poszczególne obrazki z
bohaterami filmu trzeba połączyć w pary. Według tego samego opisu
gra może wyglądać mniej więcej tak: Po wysypaniu kart z pudełka
obrazkami do góry każdy z graczy ma określoną ilość czasu na
zapamiętanie gdzie jaka postać się znajduje. Potem obraca się
wszystkie obrazkami w dół i zaczyna się zabawa. O ile na początku
jest dość prosto to po 3-4 połączonych parach już tak łatwo nie
jest. Wygrywa ten, kto połączy najwięcej par. Widziałam wiele
elektronicznych wersji takich gier pamięciowych na komputery czy
telefony, ale im czegoś brakowało. Czegoś co nie pozwalałoby się
od niej oderwać. Niektórzy nazywają to duszą gry. „Memos -
Kraina Lodu” na pewno ją ma. Tylko przy tej z pozoru prostej grze
planszowej naprawdę dobrze się bawiliśmy. Inaczej ma się sprawa
gdy gra nie jest oparta na innej kategorii rozrywki (film, książka
czy gra komputerowa). Producent musi sam wszystko wymyślić. Firma
„TREFL” stanęła na wysokości zadania wprowadzając na rynek
gry o nazwie „5 sekund” i „ 5 sekund junior” Obie gry różnią
się od siebie kategorią wiekową a co za tym idzie trudnością
pytań. Jak wygląda rozgrywka. W grze może brać udział od 3 do 6
graczy. Każdy z nich po kolei wyjmuje z pudełka kartę z pytaniem
dla następnego zawodnika, który ma tytułowe 5 sekund na odpowiedź.
Jeśli odpowie prawidłowo przesuwa swój pionek o jedno pole na
specjalnej planszy. Pytań jest ponad 700 więc nawet po kilku czy
kilkunastu rozgrywkach są małe szanse na powtórzenie jakiegoś
pytania. Przykładowe pytanie: Wymień 2 imiona misiów z bajek.
Proste, prawda? Zapewniam, że 5 sekund na odpowiedź to zmieni. Grę
mogę polecić wszystkim, którzy lubią wyzwania i dobrą zabawę w
gronie przyjaciół.
wtorek, 7 lipca 2015
Z ekranu na stół
Witajcie. To, że na
podstawie filmów tworzy się gry komputerowe nikogo w dzisiejszych
czasach nie dziwi. Ta forma rozrywie jest popularna nie tylko wśród
dzieci i młodzieży. Nawet dorośli czasem chcą wcielić się w
jakiegoś superbohatera. Nic więc dziwnego, że producenci zabawek
też postanowili wykorzystać ten pomysł. Bardzo dobrym przykładem
jest film „KRAINA LODU” Dla tych, którzy nie oglądali: jest to
opowieść o dwóch księżniczkach Annie i Elsie. Jedna z nich,Elsa,
ma moc panowania nad mrozem. W wyniku kilku niefortunnych zdarzeń
całe ich królestwo zamarza. Anna wyrusza na poszukiwania siostry.
I jak to w bajkach bywa podczas tej wędrówki przeżywa mnóstwo
niebezpiecznych przygód. Ale do rzeczy. Na podstawie tego filmu też
powstało kilka zabawek. Jedną z ciekawszych jest makieta zamku o
nazwie „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” Jest to, jak
sama nazwa wskazuje, kartonowy model zamku do samodzielnego montażu,
w którym mieszkają księżniczki. Sposób składania poszczególnych
elementów jest na tyle prosty, że poradzą sobie nawet młodsze
dzieci. Jednak składanie to dopiero początek zabawy. Zamek trzeba
jeszcze pomalować. Tu zaczyna się prawdziwe wyzwanie dla młodych
budowniczych. Do zestawu dołączono zestaw naklejek, ale wcale nie
trzeba ich wykorzystać. Wystarczy wyobraźnia, pędzel i farby.
Warto kupić taki produkt? Myślę, że tak. Bardziej klasycznym
podejściem do tematu są puzzle np. „Przyjaciele z Krainy Lodu”
i wiele innych. W tym przypadku obrazek przedstawia głównych
bohaterów filmu. Zestaw składa się z 60 elementów i według
producenta przeznaczony jest dla dzieci od 4 roku życia. Nie wiem
dlaczego. Sama lubię czasem układać puzzle szczególnie z
ulubionymi bohaterami. W tym przypadku układałam je z wnuczką i po
skończeniu od razu zapytała kiedy będą następne. Super sprawa
kiedy po ułożeniu całości na obrazku widać uśmiechniętego
bałwanka Olafa i renifera Svena. Swoją drogą moi ulubieni
bohaterowie. Zachęcam każdego do spróbowania szczególnie po całym
dniu pracy. Ze swojego doświadczenia wiem, że taka rozrywka potrafi
niesamowicie człowieka odprężyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)