poniedziałek, 27 lipca 2015

Porządki w ogrodzie

Po ostatnim zjeździe rodzinnym niestety trzeba było dokładnie posprzątać nasz ogród. Nikt specjalnie nie miał na to ochoty, ale jak mus to mus. Od samego rana powiedzmy, że wszyscy zabraliśmy się do roboty. Dlaczego powiedzmy? Dzieci w każdy możliwy sposób zawsze próbowały wymigać się od jakichkolwiek prac w ogrodzie. W tym przypadku było tak samo. Podawały najróżniejsze powody. Nawet konieczność nauki. Tyle że w wakacje to nie przeszło. Musiały pomóc w sprzątaniu. Ponieważ w spotkaniu uczestniczyła cała rodzina od najmłodszych po seniorów było w sumie około 30 osób, więc sprzątania było dużo. Najwięcej było wszelkiego rodzaju butelek i kartonowych opakowań po różnych sokach rzecz jasna. Co rok organizujemy takie spotkanie, ale dopiero teraz zjechała się cała rodzina. Najbardziej cieszyli się dziadkowie, nie często wszystkie wnuki naraz ich odwiedzają. Ale wróćmy do sprzątania. Na początku wszystkie dzieci udawały że sprzątają, ale w miarę upływu czasu po kolei zaczęły gdzieś znikać. Do obiadu w ogrodzie nie było już żadnego z nich. W czasie posiłku nie powiedziały gdzie były, a my nie dopytywaliśmy się. Nie z braku zainteresowania ale z doświadczenia wiedziałam, że i tak nie powiedzą a jeśli miałyby kłamać to lepiej niech nie mówią nic. I tak wcześniej czy później wszystko się wyjaśni. I się wyjaśniło. Po obiedzie znów zabraliśmy się za prace w ogrodzie i jak wcześniej dzieci na początku pomagały w sprzątaniu, i jak wcześniej w miarę upływu czasu zaczęły gdzieś znikać. Tym razem chcieliśmy dowiedzieć się gdzie są. Szukaliśmy ich po całym ogrodzie, ale nic to nie dało. Okazało się, że cały ten czas siedziały w pokoju i układały puzzle i grały w gry planszowe. Powiedziały, że „Kąpiel Prosiaczka” i „Kalejdoskop 50 gier” jest lepszy niż sprzątanie i nawet karę przyjmą byle ich zwolnić z prac w ogrodzie. Jak mówiłam wcześniej, każdy możliwy sposób jest dobry aby się wymigać nawet jeśli biały by za to ponieść karę.    

piątek, 24 lipca 2015

Przyjęcie niespodzianka

Przyjęcia, przyjęcia i jeszcze raz przyjęcia. Szczególnie jak w klasie jest dużo dzieci i większość mieszka w domach prywatnych. Chociaż dzieci z bloków nie są w tyle jeśli chodzi o organizowanie takich imprez. Koleżanka się wyprowadza - przyjęcie, wraca z innego miasta – przyjęcie. Urodziny – przyjęcie i tak dalej. Każda okazja jest dobra. Na początku wakacje córka mojej koleżanki zaprosiła wszystkich na, jak to napisała na zaproszeniach, przyjęcie inne niż wszystkie. Mnie i kilka innych mam poprosiła o zadbanie o bezpieczeństwo dzieci. Wszyscy zastanawiali się co wymyśliła organizatorka. Na przyjęciu stawiliśmy się o wyznaczonej porze. Na początku nic nie zapowiadało jakichś niezwykłych wydarzeń. Typowe przyjęcie dla dzieci. Jedzenie, napoje, gry i zabawy. Ponieważ ogród był dość duży zabawa w chowanego trwała dość długo i nie obyło się bez kłótni. Głównie chodziło o sposoby szukania i czy ktoś oszukuje czy nie. Kilka razy trzeba było dzieci rozdzielać. Tak minęła pierwsza część przyjęcia. W pewnym momencie zaczął padać deszcz. Pani Basia (organizatorka przyjęcia) powiedziała, że skoro zaczyna padać to dalsza część odbędzie się w domu i tam czeka zapowiadana niespodzianka. Ciekawe skąd wiedziała o deszczu. Na wielkim stole dla każdego były przygotowane ogromne lody. Ale nie to był gwóźdź programu. Pokój był przedzielony zasłoną i to za nią były najciekawsze rzeczy. Wtedy dopiero dowiedzieliśmy się co było tematem przyjęcia. Na środek wyszła pani Basia i wyjaśniła wszystko. Ponieważ z ostatnich kilku przyjęć dowiedziała się, że dzieci bardzo lubią układać puzzle to zaprosiła znajomego sprzedawcę ze sklepu z zabawkami. Miał opowiedzieć o różnych rodzajach, sposobach produkcji i całej reszcie. Nawet na studiach nie słyszałam takiego wykładu. Dzieci słuchały jak zaczarowane. Dwie godziny bez słowa. Potem mogły zadawać pytania. Głównie pytały o pomysły. Skąd są i kto je wymyśla. Na końcu przyjęcia wszystkich czekała jeszcze jedna niespodzianka. Każdy dostał wielkie pudełko puzzli. Dziewczynki „Barbie i jej super przyjaciele” i „Barbie - super księżniczka” a chłopcy świecące w ciemności „Avengers (Puzzle Magic Decor)” Chyba wszyscy byli zadowoleni.  

środa, 22 lipca 2015

Bogaty nie znaczy lepszy

To że w dzisiejszych czasach klasy w szkole bardzo często są podzielone na małe grupki trzymające się razem, nikogo nie dziwi. Powody podziału są najróżniejsze szczególnie w gimnazjum gdzie w jednej klasie są dzieci z różnych miejscowości. To może być jeden z powodów. Gorzej jest jeśli w grę wchodzą pieniądze. Moja sąsiadka jest nauczycielką w takiej klasie. Pech chciał, że właśnie w niej uczy się moja wnuczka. Jak tylko powiedzmy złamie jakieś zasady ja pierwsza o tym wiem. Na szczęście Agnieszka jest bardzo grzeczna i zdarza się to bardzo rzadko. Właśnie do tej klasy przyszedł nowy uczeń Marek przeniesiony z innego miasta chyba z powodu przeprowadzki. Jego rodzice mają dużą firmę transportową, więc do biednych nie należą a co za tym idzie on też nie. Od samego początku był miły, grzeczny i dobrze się uczył. On sam nigdy nie pokazywał, że jest lepszy od innych bo jest bogatszy. Niestety jego rodzice byli inni. Osobiście byłam świadkiem dość nie przyjemnej sytuacji. Przywieźli go do szkoły pięknym, dużym autem. Gdy wysiadł jego mama prawie krzyczała za nim mniej więcej coś takiego: synku pilnuj nowego plecaka bo był bardzo drogi, nie tak jak innych dzieci. Przed rozpoczęciem lekcji Marek wyszedł na środek i przeprosił wszystkich za zachowanie rodziców. W jego urodziny miało się odbyć przyjęcie. Z powodu zachowania jego rodziców nikt nie spieszył się, żeby iść na to przyjęcie ale po rozmowach z nauczycielami prawie wszyscy poszli. Tylko co kupić komuś kto „ma wszystko” Ponieważ Marek lubił nowinki techniczne postanowiliśmy kupić mu taki gadżet „VTech - Kidizoom Smart Watch” Jedno z dzieci jako dodatkowy prezent kupiło duże świecące w ciemności puzzle „Avengers - Puzzle Magic Decor” z superbohaterami z drużyny Avengers. Po przybyciu na miejsce prezenty położyliśmy na specjalnie przygotowanym stole wśród innych, widać było bardzo drogich. Marek zaskoczył wszystkich i rozpakował tylko prezenty od nas. Pytany dlaczego powiedział, że jako jedyne były kupione dla niego a nie żeby pokazać cenę innych, a poza tym bardzo lubi drużynę Avengers i ten prezent najbardziej mu się podoba. Myśleliśmy, że jego rodzice wybuchną ze złości.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Kolejny wyjazd nad morze

Jako że zbliża się połowa wakacji niektórzy wracają a niektórzy wyjeżdżają na urlopy czy wczasy. Moja rodzina takie wyjazdy ma już za sobą. Może to i dobrze. Nasze wczasy planowaliśmy jak każdego roku, od paru miesięcy. Każdy miał inny pomysł ale w miarę upływu czasu było ich coraz mniej aż w końcu wszyscy zgodzili się, że w tym roku jedziemy nad morze. Też mi niespodzianka. Od kilku lat tam jeździmy i mimo że na początku wszyscy zgodnie ogłaszają, że czas na zmianę miejsca to i tak nic z tego. Morze i koniec. Jak to w naszej rodzinie bywa, a właściwie to chyba tradycja, już na początku zaczęła się kłótnia bo każdy chciał jechać czym innym. Ponieważ jechać miało 9 osób ( trójka dzieci i trójka dorosłych) nawet był pomysł wynajęcia busa. Głupota prawda? Były też samochody, pociąg i autobus. Jedynym oczywistym rozwiązaniem był pociąg, ale bez kłótni nie mogło się obyć. No i pojechaliśmy. Po dotarciu na miejsce nadszedł czas na zakwaterowanie. Znowu spór o rozdzielenie miejsc w trzy osobowych pokojach i znowu jedyne rozsądne wyjście. 1 dorosły i 2 dzieci w jednym pokoju. Ja miałam mieszkać z najspokojniejszą dwójką. Początkowo dni w skrócie wyglądały tak samo: śniadanie, plaża, obiad, plaża, kolacja i spać. W połowie drugiego tygodnia zaczął padać deszcz. Na szczęście hotel był duży i oprócz pokoi była jeszcze restauracja, sala gimnastyczna, świetlica z ogromnym telewizorem. „Moje” dwie wnuczki prawie cały wolny czas spędzały na świetlicy. Na początku myślałam że będą tylko oglądać telewizję. Któregoś dnia poszłam sprawdzić. Tak z ciekawości. Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam jak moje kochane wnuczki od jakichś czterech godzin, bo tyle ich nie było, siedzą przy wielkim stole na którym był złożony model zamku z serii „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” a obok ich ulubione puzzle „Przyjaciele z Krainy Lodu” Powiedziały mi, że to te same, które kupiłam jeszcze przed wakacjami. Przed powrotem do domu już nie było żadnych kłótni bo w sumie każdy cieszył się z powrotu. Mnie osobiście morze już się trochę znudziło.

sobota, 18 lipca 2015

Pożegnanie

Nie wiem dlaczego moje wnuczki tak bardzo lubią wszelkiego rodzaju puzzle i gry planszowe. Przecież dzisiejsze dzieci jak w zabawce nie ma jakichś migających światełek albo nie wiadomo jakich dźwięków to na takie coś nie zwracają uwagi. Co jest gorsze, sama elektronika czy całkowity jej brak. Moim zdaniem to zależy od zabawki. W różnego rodzaju samochodach czy nawet lalkach niech sobie będzie, ale na przykład w grach nie. O upodobaniach moich wnuczek dowiedziałam się trochę przez przypadek. Jedna z koleżanek wyprowadzała się do innego miasta. Dzieci robiły z tego niesamowite wydarzenie. Nie co dzień „tracą” koleżankę. Rodzice dziewczynki postanowili zorganizować przyjęcie pożegnalne, na które została zaproszona cała klasa i oczywiście najlepsze koleżanki. Wiadomo, że trzeba było kupić jakiś prezent. Do przyjęcia było jeszcze parę dni więc wszyscy zaproszeni zabrali się za kupowanie prezentów. Ponieważ mieszkają w dość dużym mieście możliwości wyboru sklepu, gdzie mogli kupić odpowiednią rzecz, były ogromne. Dzieci kupowały najróżniejsze prezenty. Lalki, ubrania albo coś sportowego. Nie sposób wyliczyć wszystkiego. Przyszedł czas na wyprawę do sklepu moich wnuczek. Ponieważ ja byłam trochę zajęta przygotowaniami do przyjęcia nie mogłam iść z nimi. Po całym dniu spędzonym w różnych sklepach wreszcie wrócili. Niestety nie kupili nic. Dzieci zawiedzione a rodzice mocno zdenerwowani. Cały dzień chodzenia skomentowali jednym zdaniem: „Jak można nie kupić jednej durnej zabawki” Wnuczki opowiedziały mi jak wyglądało to kupowanie. Jako że rodzice byli jeszcze dość młodymi ludźmi zawsze prowadzili na stoiska z „dzisiejszymi” zabawkami. Dźwięki, elektronika i światełka. Postanowiłam pomóc. Dowiedziałam się wtedy, że fajna zabawka nie musi wcale taka być szczególnie jak ktoś lubi stare dobre puzzle. Pojechaliśmy do nam tylko znanego sklepu. Nasz wybór padł na trzy pozycje. „Barbie i jej super przyjaciele” „Barbie i jej super przyjaciele” i specjalnie zrobione na zamówienie puzzle. Jako obrazek do ułożenia było zdjęcie całej klasy. Te ostatnie, w przeciwieństwie do reszty były dość drogie, ale złożyli się na nie wszyscy rodzice. Dziewczynka powiedziała że „to był najlepszy prezent pożegnalny jaki mogłam dostać” Na drugi dzień wyjechała.

środa, 15 lipca 2015

Filmowe urodziny

Odkąd pamiętam moja wnuczka zawsze lubiła film „Kraina lodu” I nie tylko ona. Ile razy w szkole organizowana jest jakaś impreza kostiumowa, Agnieszka i jej koleżanki przebierały się za bohaterów z tej bajki i jak nie trudno się domyślić wszystkie za księżniczki. Ale było zdziwienie jak jedna z dziewczynek była przebrana za bałwanka Olafa. Śmiechu było co niemiara. Oczywiście była w centrum zainteresowania. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała taki kostium. Niedawno jedna z koleżanek miała urodziny. Jej mama poinformowała rodziców wszystkich zaproszonych o spotkaniu w sprawie przyjęcia niespodzianki. Chciała, aby był to bal kostiumowy ale znów byłyby same księżniczki z ulubionego filmu więc chyba nie był to dobry pomysł. Stanęło na tym, że będzie to „zwykłe” przyjęcie podczas którego wszystkie dzieci zostaną zaproszone do wzięcia udziału w różnych zabawach. Przebieg przyjęcia według planu miał być taki: najpierw mały posiłek a po nim śpiewanie „STO LAT” potem ogromny tort i dopiero gry i zabawy. Nikt nie wiedział co kupić na prezent. Chodziliśmy po różnych sklepach z ubraniami, z zabawkami a nawet sportowymi i w żadnym nie znalazłam nic co według mnie mogło by się jej spodobać. Wtedy przypomniałam sobie jak cieszyła się moja wnuczka gdy dostała ode mnie „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” ( ten kartonowy do samodzielnego montażu) i grę planszową „Memos - Kraina Lodu” Po konsultacji z innymi rodzicami ja miałam kupić jej taki zamek a ktoś inny grę. Z takimi prezentami udaliśmy się do solenizantki. Jak już nie raz się zdarzało plany z praktyką nigdy się nie pokrywają tak i w tym przypadku się to potwierdziło. Posiłek, STO LAT i tort według planu a dalej już nie. Zaczęło się otwieranie prezentów. Na szczęście mój został otwarty jako ostatni. Dlaczego na szczęście? Wszystkie dziewczynki od razu zabrały się za składanie zamku nie zważając na inne prezenty. Myślę, że nawet nie zauważyła by gdyby ten zamek był jedynym prezentem.  

poniedziałek, 13 lipca 2015

Księżniczka Zosia

Tym razem udałam się do tradycyjnego sklepu z zabawkami. Musiałam dokupić jakieś gry na wyjazd wakacyjny. Pogoda zaczyna się psuć, więc trzeba mieć coś awaryjnego. Oglądałam wiele gier, ale ostatecznie mój wybór padł na puzzle, tym razem na podstawie filmu o księżniczce Zosi „Jej wysokość Zosia” i „Wesoły dzień Zosi” Kinową i telewizyjną wersję przygód owej księżniczki podzielono na odcinki a każdy z nich opowiada inną sytuację. Ale miało być o puzzlach. Pierwsze z nich składają się ze 100 elementów a ułożony obrazek przedstawia bohaterów bajki. Jeśli ktoś jest fanem Zosi to musi go mieć w swoich zbiorach zabawek związanych z tą postacią, tak jak i drugie puzzle. Jednak w tym przypadku zabawa może potrwać nieco dłużej. Dlaczego? Ano dlatego, że pudełko zawiera nie jeden ale aż cztery obrazki do ułożenia. Każdy z inną sceną. Nie powiem jakie, bo każdy sam musi to poskładać i wtedy się przekona. Jak to u nas w rodzinie już nie raz bywało dzieci, zaraz po przyniesieniu wszystkiego do domu, chciały „zobaczyć” zakupione gry. „Babciu prosimy, prosimy”. Jak tu było im odmówić. Pudełka zawinięte były w folię więc na początku miały trochę kłopotów, ale szybko poradziły sobie i już po chwili cała zawartość była na stole. Dobrze, że to zauważyłam bo gdyby pomieszały oba pudełka byłoby nie ciekawie. Tak samo jak inne puzzle tak i te można układać na kilka sposobów. My najbardziej lubimy taki, w którym dookoła stołu siedzą wszyscy układający i każdy po kolei podnosi jeden kawałek i próbuje dopasować go do już ułożonych. Każdy kto chociaż raz układał wie, że najpierw trzeba ułożyć ramkę. To nie jest takie trudne, ale jak zaczyna się łączyć wewnętrzną część obrazka już jest trudniej. Oczywiście można też spróbować samemu. Niektórych to bardzo odpręża i podobno jest to dobre na stres. Każdy sposób jest świetną zabawą i polecam wszystkim zarówno zestresowanym i nie.  

piątek, 10 lipca 2015

Jak się bawić w rodzinie

 Przeglądając oferty sklepów internetowych z zabawkami w poszukiwaniu ciekawych gier dla całej rodziny, które nadawałyby się na wakacyjne wyjazdy, znajdowałam gry planszowe, puzzle i inne reklamowane jako świetna rozrywka dla każdej kategorii wiekowej. W jednym z takich sklepów znalazłam grę o nazwie „Kalejdoskop 50 gier” firmy TREFL. Zaciekawiona zaczęłam szukać czegoś więcej na jej temat niż podawane w opisie produktu. Było trochę ciężko więc postanowiłam kupić, jak to się mówi, w ciemno. Pracownicy sklepu postarali się, to trzeba im przyznać. Przesyłkę dostałam na drugi dzień w bardzo ładnym i dobrze zabezpieczonym pudełku. Nie powiedziałam nikomu o moim zakupie z dwóch powodów. Miała to być niespodzianka a w razie gdyby gra nie spełniła oczekiwań nikt by o tym nie wiedział. Musiałam najpierw sama „przetestować” wszystkie gry. A właśnie. Pudełko zawierało nie jedną, ale dużo więcej gier. Mnie szczególnie zainteresowały warcaby i znany z mojej młodości młynek. W pudełku znalazłam jeszcze ogromną ilość akcesoriów do innych gier. Kostki, bierki i karty do gry to tylko niektóre z nich. Oczywiście nie zapomniano o instrukcje i to dość obszernej. Myślę, że całej rodzinie spodoba się mój zakup. Nie będą zawiedzeni. W moich poszukiwaniach natknęłam się też na coś co mnie skojarzyło się z zegarkiem. Owe cudo nazywa się „VTech - Kidizoom Smart Watch” Zawsze zastanawiałam się skąd dzisiejsze dzieci wiedzą tyle o tych gadżetach. Teraz się domyślam. Jeśli od małego ma się do czynienia z takimi rzeczami to w przyszłości nikt nie będzie miał kłopotów z nawet najbardziej skomplikowanymi urządzeniami. Nazwanie tego zegarkiem jest trochę obraźliwe. Dla babci zegarek ma 3 wskazówki i tarczę z godzinami. To urządzenie tarczę i wskazówki może wyświetlić na dotykowym ekranie. Za jego pomocą każde dziecko może robić zdjęcia nawet podczas zabawy. To tylko niewielka część jego możliwości, które dla nas starszych i tak są niesamowite. Jeśli tak wygląda wprowadzenie dzieci w świat technologii to nie ma się co martwić, że dzieci nie odnajdą się w tych wszystkich nowinkach szczególnie, że ten świat przedstawiany jest w sposób łatwy, zabawny i bezpieczny sposób.

środa, 8 lipca 2015

Gry rodzinne

Z tego wszystkiego zapomniałam o najbardziej rodzinnych sposobach przeniesienia fabuły filmowej w świat zabawek. Chodzi oczywiście o gry planszowe w które mogą grać całe rodziny bez względu na wiek. Bardzo dobrze w tej kategorii spisuje się gra „Memos - Kraina Lodu” Opis produktu w sklepach internetowych jest wszędzie taki sam: gra pamięciowa w której poszczególne obrazki z bohaterami filmu trzeba połączyć w pary. Według tego samego opisu gra może wyglądać mniej więcej tak: Po wysypaniu kart z pudełka obrazkami do góry każdy z graczy ma określoną ilość czasu na zapamiętanie gdzie jaka postać się znajduje. Potem obraca się wszystkie obrazkami w dół i zaczyna się zabawa. O ile na początku jest dość prosto to po 3-4 połączonych parach już tak łatwo nie jest. Wygrywa ten, kto połączy najwięcej par. Widziałam wiele elektronicznych wersji takich gier pamięciowych na komputery czy telefony, ale im czegoś brakowało. Czegoś co nie pozwalałoby się od niej oderwać. Niektórzy nazywają to duszą gry. „Memos - Kraina Lodu” na pewno ją ma. Tylko przy tej z pozoru prostej grze planszowej naprawdę dobrze się bawiliśmy. Inaczej ma się sprawa gdy gra nie jest oparta na innej kategorii rozrywki (film, książka czy gra komputerowa). Producent musi sam wszystko wymyślić. Firma „TREFL” stanęła na wysokości zadania wprowadzając na rynek gry o nazwie „5 sekund” i „ 5 sekund junior” Obie gry różnią się od siebie kategorią wiekową a co za tym idzie trudnością pytań. Jak wygląda rozgrywka. W grze może brać udział od 3 do 6 graczy. Każdy z nich po kolei wyjmuje z pudełka kartę z pytaniem dla następnego zawodnika, który ma tytułowe 5 sekund na odpowiedź. Jeśli odpowie prawidłowo przesuwa swój pionek o jedno pole na specjalnej planszy. Pytań jest ponad 700 więc nawet po kilku czy kilkunastu rozgrywkach są małe szanse na powtórzenie jakiegoś pytania. Przykładowe pytanie: Wymień 2 imiona misiów z bajek. Proste, prawda? Zapewniam, że 5 sekund na odpowiedź to zmieni. Grę mogę polecić wszystkim, którzy lubią wyzwania i dobrą zabawę w gronie przyjaciół.

wtorek, 7 lipca 2015

Z ekranu na stół

Witajcie. To, że na podstawie filmów tworzy się gry komputerowe nikogo w dzisiejszych czasach nie dziwi. Ta forma rozrywie jest popularna nie tylko wśród dzieci i młodzieży. Nawet dorośli czasem chcą wcielić się w jakiegoś superbohatera. Nic więc dziwnego, że producenci zabawek też postanowili wykorzystać ten pomysł. Bardzo dobrym przykładem jest film „KRAINA LODU” Dla tych, którzy nie oglądali: jest to opowieść o dwóch księżniczkach Annie i Elsie. Jedna z nich,Elsa, ma moc panowania nad mrozem. W wyniku kilku niefortunnych zdarzeń całe ich królestwo zamarza. Anna wyrusza na poszukiwania siostry. I jak to w bajkach bywa podczas tej wędrówki przeżywa mnóstwo niebezpiecznych przygód. Ale do rzeczy. Na podstawie tego filmu też powstało kilka zabawek. Jedną z ciekawszych jest makieta zamku o nazwie „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” Jest to, jak sama nazwa wskazuje, kartonowy model zamku do samodzielnego montażu, w którym mieszkają księżniczki. Sposób składania poszczególnych elementów jest na tyle prosty, że poradzą sobie nawet młodsze dzieci. Jednak składanie to dopiero początek zabawy. Zamek trzeba jeszcze pomalować. Tu zaczyna się prawdziwe wyzwanie dla młodych budowniczych. Do zestawu dołączono zestaw naklejek, ale wcale nie trzeba ich wykorzystać. Wystarczy wyobraźnia, pędzel i farby. Warto kupić taki produkt? Myślę, że tak. Bardziej klasycznym podejściem do tematu są puzzle np. „Przyjaciele z Krainy Lodu” i wiele innych. W tym przypadku obrazek przedstawia głównych bohaterów filmu. Zestaw składa się z 60 elementów i według producenta przeznaczony jest dla dzieci od 4 roku życia. Nie wiem dlaczego. Sama lubię czasem układać puzzle szczególnie z ulubionymi bohaterami. W tym przypadku układałam je z wnuczką i po skończeniu od razu zapytała kiedy będą następne. Super sprawa kiedy po ułożeniu całości na obrazku widać uśmiechniętego bałwanka Olafa i renifera Svena. Swoją drogą moi ulubieni bohaterowie. Zachęcam każdego do spróbowania szczególnie po całym dniu pracy. Ze swojego doświadczenia wiem, że taka rozrywka potrafi niesamowicie człowieka odprężyć.