Dla chorej osoby nie ma nic bardziej miłego niż odwiedziny
znajomych. Jednak robi się trochę nerwowo gdy w jednym czasie
przyjdzie kilkanaście osób. Kilka dni temu w takiej sytuacji była
Agnieszka. Grypa i tydzień leżenia w domu. Zaraz na drugi dzień w
odwiedziny przyszły jej trzy najlepsze koleżanki. Te z którymi
naprawiała zestaw „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy”
gdy pierwszy raz został zniszczony. Pamiętacie jak to było?
Zostałam sama z najmłodszymi wnukami. Dopóki byłam z nimi nic
złego się nie działo. Zadzwonił telefon a gdy poszłam odebrać
maluchy od razu zainteresowały się zamkiem. Stał na szklanym
stole. Jak to małe dzieci mają w zwyczaju chciały „przyjrzeć
się z bliska” i pociągnęły za obrus. Razem z zamkiem na podłogę
spadł blat stołu. I zamek, i blat nie nadawały się już do
niczego. Przynajmniej według mnie. Gdy Agnieszka wróciła ze szkoły
razem z koleżankami zdołała go naprawić. Od tamtej pory nikt nie
mógł podejść do niego nie mówiąc o dotykaniu. To właśnie te
koleżanki odwiedziły Agnieszkę jako pierwsze. Cztery osoby to nie
tak dużo szczególnie, że często u nas bywały. Niestety
zapowiedziały wizytę jeszcze kilku znajomych. Na wszelki wypadek
udałam się do sklepu na większe zakupy. Z doświadczenia wiem, że
słowa „jeszcze kilku” mogą oznaczać przygotowania do małego
przyjęcia. Nie pomyliłam się. Na drugi dzień w odwiedziny
przyszła cała klasa. 17 osób to też kilku znajomych. Jak to się
już przyjęło gdy idzie się w odwiedziny do chorego trzeba
przynieść jakiś mały prezent. Gdy jest to osoba dorosła przynosi
się kwiaty lub coś innego o czym tu nie mogę napisać a wszyscy
wiedzą o czym mówię. Jednak cała klasa, znając zamiłowanie
Agnieszki do serii o krainie lodu, postanowiła, że gra „Boom Boom
Frozen” firmy Trefl będzie lepszym prezentem niż nawet największy
i najpiękniejszy bukiet kwiatów. Mieli rację.
czwartek, 25 lutego 2016
środa, 24 lutego 2016
Kłopoty w sklepie
Wizyta w sklepie z dziećmi to dla rodziców zawsze wyzwanie. Im
większy sklep tym ono jest większe. Nie raz byliśmy w takiej
sytuacji. Wstyd się przyznać, ale kiedyś nawet zgubiliśmy nasze
pociechy. Na szczęście był to jeden z nielicznych sklepów gdzie
można było zostawić dzieci pod opieką wykwalifikowanych osób na
cały czas zakupów. Przeznaczono na ten cel dużą salę i to
właśnie tam je znaleźliśmy. W ubiegłą sobotę, jak co tydzień,
wybraliśmy się na zakupy do takiego sklepu. Plan był taki:
zostawić dzieci w takim miejscu i udać się na zakupy. Gdy tylko
dowiedziały się o naszych zamiarach przez całą drogę obiecywały,
że będą grzeczne i nie sprawią żadnych kłopotów. Nawet
najmłodsze jak tylko potrafiły prosiły o nie oddawanie ich pod
opiekę komuś obcemu. W kółko słyszeliśmy „ce mamom” Trzeba
było się zgodzić. Jak odmówić takim prośbom. Niedługo później
wszyscy chodziliśmy między półkami. Sami wiecie jak wyglądają
zakupy w tak dużych sklepach. Wiele godzin chodzenia i niewiele w
koszyku. Kłopoty zaczęły się po około godzinie. Tylko tym razem
zaczęli je sprawiać rodzice. Każdy chciał kupować coś innego,
więc postanowiliśmy się rozdzielić. Dziadkom powierzono opiekę
nad Anią i Agnieszką. Dziadkowi trochę to nie pasowało bo
wiedział gdzie dziewczynki skierują swoje kroki. Ma rację ten kto
powie, że będą to regały z zabawkami. Nie trudno się też
domyślić, że obydwie będą szukały zestawów ze swoich
ulubionych serii puzzli i gier. Kraina lodu i science4you jak dobrze
pamiętacie. Odkąd pojawiły się nowe pozycje każda wizyta w
sklepie z zabawkami kończy się zakupem czegoś z tych serii. Tym
razem były to dla Agnieszki puzzle „Miłość w krainie lodu” a
dla Ani składający się z 23 eksperymentów zestaw „Nauka o
wodzie” W tym samym dziale spotkaliśmy nasze najmłodsze dzieci.
Dla nich rodzice kupowali interaktywną zabawkę „Vteh – jabłko
z literkowym zoo” firmy Trefl i nowość na rynku zabawek „Vteh
– jeździk małego cyklisty” Wszyscy powinni być zadowoleni. No
może poza tymi którzy musieli za to wszystko zapłacić.
wtorek, 23 lutego 2016
No i się zaczyna
No i się zaczęło. Wczoraj Ania obchodziła swoje urodziny, ale
wielkie przyjęcie niespodziankę zaplanowaliśmy na sobotę. Według
moich wiadomości zainteresowania jej się nie zmieniły więc swój
prezent postanowiłam dać jej dokładnie w dniu urodzin. Tak na
wszelki wypadek. Oczywiście podczas przyjęcia też trzeba będzie
mieć jakąś niespodziankę, ale nie musi to być jakaś specjalna
rzecz. Myślę, że dobrym dodatkiem będzie mała suma pieniędzy.
Wszyscy się ze mną zgodzicie, a może nie wszyscy, że każdemu
dziecku przyda się trochę grosza szczególnie w dzisiejszych
czasach gdy na to właśnie koledzy i koleżanki zwracają największą
uwagę. Nie żebym to popierała, ale w takich czasach żyjemy i nic
się na to nie poradzi. Jak pamiętacie od jakiegoś czasu Ania
bardzo polubiła naukę. Nie mam na myśli szkoły, choć i tu nie ma
się do czego przyczepić. Uczy się bardzo dobrze. Chodzi mi o
nowinki techniczne, procesy zachodzące w świecie nauki. Brzmi
poważnie jak na uczennicę szkoły podstawowej, ale to tylko tak
skomplikowanie wygląda. Jej ulubionymi zabawkami jest obecnie seria
„science4you” firmy Trefl. Jak na razie w skład serii wchodzi
siedem zestawów a wszystkie w prosty i przyjemny sposób
przedstawiają procesy produkcji różnych przedmiotów. Ten ode mnie
„Fabryka perfum” będzie czwarty w jej kolekcji. Jest to bardzo
dobra pozycja pozwalająca nie tylko poznać sposoby produkcji ale i
samemu spróbować swoich sił w komponowaniu zapachów. Chyba nie
wiele się pomylę mówiąc, że każda dziewczynka lubi wszelkiego
rodzaju perfumy. Czy może ich używać czy nie to już sprawa
rodziców. Lubić a używać to dwie różne rzeczy. Mój prezent
spodobał się nie tylko Ani ale i jej koleżankom. Niestety gdy
tylko przyszły do niej od razu się pochwaliła. Udało mi się je
wszystkie uprosić aby na razie nie otwierały zestawu. Posłuchały.
Powiem Wam w tajemnicy, że rodzice przygotowując przyjęcie
specjalne miejsce wśród prezentów przygotowali na swój. Będzie
to zestaw „Lala Ala uczy się mówić” również firmy Trefl. Czy
jej się spodoba, zobaczymy.
poniedziałek, 22 lutego 2016
W kółko to samo
Na samym początku chcę coś wyjaśnić. Żeby nikt mnie źle nie
zrozumiał. Bardzo lubię dzieci. Osobiście uważam, że im jest ich
więcej tym jest weselej. Tyle tłumaczenia się. W dzisiejszych
czasach gdy w rodzinie jest dwoje, troje dzieci uważa się, że to
dużo. Pamiętacie czasy, gdy my, dzisiejsi dziadkowie, byliśmy
młodzi? Ile wtedy było dzieci w każdej rodzinie szczególnie na
wsi? Piątka, szóstka a nawet siódemka to nie było nic
niezwykłego. W naszej rodzinie było nas jedenaścioro. Teraz
wyobraźcie sobie, że każde z rodzeństwa ma swoją rodzinę i
powiedzmy jedno albo dwójkę dzieci. Łatwo policzyć ile będzie
wnuków. Teraz sama jestem babcią i mam ich „tylko” piątkę.
Tak się złożyło, że różnica wieku trójki starszych wynosi
jeden rok więc w szkole przez trzy lata jest ten sam materiał.
Przynajmniej dla mnie. Spytacie, co ja mam z tym wspólnego. Moje
kochane wnuki wiedzą, że kiedyś byłam dobra z polskiego i kilku
innych przedmiotów, nie żebym się chwaliła albo coś ale tak
było, więc przychodzą do mnie odrabiać lekcję licząc na pomoc z
mojej strony. Wszyscy są zadowoleni. Rodzice bo mają spokój,
dzieci bo ma im kto pomóc a ja bo mogę. I jak możecie się
domyślać trzy lata z rzędu piszemy te same wypracowania. Chodzi o
tematy. Ostatnio nauczycielka podała temat kolejnego. Różnice
między zabawkami dzisiejszymi a tymi, którymi bawili się nasi
rodzice na podstawie zdobytych informacji. Tego tematu nie lubię
najbardziej. No ale cóż obiecałam. Przez rok na rynku pojawiło
się wiele nowych gier, puzzli i innych zabawek szczególnie na
podstawie filmów. Przykład: saga o gwiezdnych wojnach, zestaw
puzzli „po ciemnej stronie mocy” firmy Trefl. Seria filmów o
krainie lodu, zestaw modeli przestrzennych „Craft Castle -
Królewski Zamek Anny i Elsy” Można by wymieniać w
nieskończoność. Gdy my byliśmy młodzi większość zabawek
własnoręcznie wykonywali rodzice przynajmniej tam gdzie ja
mieszkałam. No i były jeszcze piłki, ulubiona rozrywka moich
sześciu braci. Takie są największe różnice.
piątek, 19 lutego 2016
Urodziny Ani
Początek nowego roku zawsze jest najgorszy. Przypomina człowiekowi,
że wszystkie okazje do kupowania prezentów zaczynają się od
początku. Nie żebym była jakąś sknerą i żal mi pieniędzy.
Chodziło mi o to, że trzeba znów myśleć o kupowaniu prezentów.
Zawsze miałam dobre nastawienie do wszelkiego rodzaju urodzin,
imienin, rocznic i innych takich okazji ale po sytuacji z Agnieszką
jakoś to moje nastawienie trochę się zmieniło. Jak pamiętacie
długo zajęło mi znalezienie prezentów na jej urodziny. W końcu
mi się udało. Niestety nie trafiłam w aktualne zainteresowania
dziewczynki. Agnieszka na pierwszym miejscu zawsze stawiała serię o
krainie lodu. W swoich zbiorach miała już wszystkie zestawy a na
rynku nie pojawiało się nic nowego. Postanowiłam zapytać jej
koleżanek co można by jej kupić, ale nie dowiedziałam się
niczego o czym bym już nie wiedziała. Pamiętam jakby to było
wczoraj. Gdy dałam Agnieszce swój prezent widziałam po jej twarzy,
że nie za bardzo jej się podoba ale nic nie powiedziała. Po kilku
dniach zdobyła się na odwagę i powiedziała mi o tym. Widać było,
że jest jej bardzo głupio o tym mówić. Nie chciała żeby mi było
przykro i żebym następnym razem zapytała co chce dostać. Tak
powiedziała. Jednak trochę było. Od tamtej pory moje nastawienie
się zmieniło. Ale dość tych tłumaczeń. Wróćmy do najbliższych
wydarzeń. Pierwsza na liście urodzinowej jest Ania. Swoje święto
obchodzi pod koniec lutego. Trzeba zabrać się za szukanie prezentu.
Musi być taki, aby spodobał się solenizantce. Najlepszym sposobem
byłoby zebrać pieniądze od wszystkich i kupić jeden wspólny
prezent. Nic z tego. Ostatnio w kręgu jej zainteresowań była
seria „science4you” Myślę, że zestaw „Moje pierwsze Spa”
firmy Trefl będzie jej się podobał. Jednak zaczekam jeszcze do
ostatniej chwili aby nie było powtórki jak w przypadku Agnieszki.
Oczywiście podzielę się z Wami wrażeniami z tej uroczystości i
jaka była reakcja Ani gdy otrzyma mój prezent.
poniedziałek, 15 lutego 2016
Nowy budynek czyli ogromne wydarzenie
Witajcie. Otwarcie nowego sklepu to w takiej miejscowości jak nasza
spore wydarzenie szczególnie gdy ma to miejsce w nowo wystawionym
budynku. I nie to jest ważne, że będzie nowy sklep tylko nowy
budynek. Nasza miejscowość nie należy do szybko rozwijających
się. Wszystko kręci się wokół zakładów pracy. Najpierw była
to osada w której mieszkali pracownicy. Z biegiem lat, gdy zakłady
zaczęły się rozrastać zaczęto budować więcej domów, aż w
końcu wybudowano przedszkole a potem szkołę. Później przez
prawie 35 lat nic się nie zmieniło. Dopiero w zeszłym roku oddano
do użytku Dom seniora, więc nie dziwcie się, że każdy nowy
budynek to ogromne wydarzenie. Z okazji otwarcia zorganizowano małe
przyjęcie a właściwie miało być małe. Na tablicy ogłoszeń
pojawiła się informacja, że wraz z otwarciem sklepu będziemy
świętować otwarcie nowej restauracji i w związku z tym wszyscy są
zaproszeni na wielką imprezę zorganizowaną w domu kultury. Jeszcze
większą niespodzianką była wiadomość o planowanym otwarciu
nowego sklepu firmowego. Nasza fabryka zabawek też postanowiła
włączyć się w nasz rozwój. Dyrektorzy wspominali, że już od
dawna myśleli o takim sklepie i teraz nadarzyła się dobra okazja,
mieli na myśli Święta Bożego Narodzenia. Ten sklep miał być
inny niż dotychczasowe, istniejące w okolicy. Niedługo później
dowiedzieliśmy się dlaczego. Na początek jak we wszystkich tego
typu sklepach powykładane były wszystkie oferowane towary. Gry
planszowe, puzzle i zabawki. Własnej produkcji ale nie tylko. Tym co
wyróżnia ten sklep na tle innych jest możliwość „wypróbowania”
każdego przedmiotu. Przygotowano specjalną salę w której
najmłodsi klienci mogą pograć w gry czy poukładać puzzle.
Każdego dnia pracownicy sprawdzają stan gier. Najbardziej
zniszczone są zawsze te same rzeczy. Gra „PRL – Planszowa
rozrywka ludowa” i najnowsze dzieło firmy Trefl „5 sekund edycja
specjalna” Od razu wymieniane są wszystkie zniszczone zestawy. Nie
do pomyślenia byłoby gdyby mali klienci mieli bawić się
zniszczonymi zabawkami. Jaki wstyd dla firmy.
piątek, 12 lutego 2016
Nowe pozycje
Od niepamiętnych czasów mamy w zwyczaju całą rodziną wybierać
się na zakupy. Za zwyczaj wybieramy jakiś duży market. Nie
pamiętam takiej sytuacji aby po drodze nie wstąpić do jakiegoś
innego sklepu. Są to różne miejsca. Czasem z ubraniami, czasem z
artykułami szkolnymi ale najczęściej są to sklepy z zabawkami.
Tym razem był to dobrze znany, w którym udawało mi się kupić
nawet najbardziej niedostępne gry czy zestawy puzzli. Pamiętacie
moje poszukiwania prezentu dla Agnieszki? Na szybie w owym sklepie
jest umieszczony wielki napis „Mamy wszystko czego potrzebujesz”
Swojego prezentu szukałam prawie dwa tygodnie we wszystkich
możliwych miejscach nie wyłączając internetu. Dopiero autor
napisu i właściciel sklepu w jednej osobie zdobył dla mnie
poszukiwany zestaw. Wielu z Was zapewne zna zainteresowania Agnieszki
serią o krainie lodu. Gry, puzzle a nawet zestaw „Craft Castle -
Królewski Zamek Anny i Elsy” ma już w swojej kolekcji. To właśnie
ten ostatni tak trudno było znaleźć. Od dłuższego czasu nie
pojawiło się nic nowego. Agnieszka zaczęła trochę interesować
się serią „science4you” Jednak przy okazji ostatniej wizycie w
sklepie internetowym firmy Trefl zauważyła nowe pozycje z ulubionej
serii. Od razu nam je pokazała. Z jednej strony to dobrze, że
pojawiło się coś nowego bo nie trzeba będzie zastanawiać się
nad prezentami dla niej, ale z drugiej strony nie bardzo ma miejsce w
pokoju na kolejne gry, puzzle a nawet piłkę z bohaterkami filmu.
Nie pomyliłam się. Na stronie wspomnianego sklepu pojawiły się
piłki z księżniczkami Anną i Elsą. Większym zaskoczeniem był
„Namiocik zabawka do kulek – kraina lodu” również z
księżniczkami. Całe szczęście, że nie mieszkamy w bloku. To
dopiero byłby kłopot. Jak ustawić namiot w pokoju. A tak ogród
mamy duży więc będzie miejsca nie zabraknie ani na namiot, ani na
grę w piłkę. Wątpię jednak by Agnieszka pozwoliła komukolwiek
dotknąć piłki a co dopiero w nią grać. Już zapowiedziała, że
postawi ją na specjalnej podstawce obok zamku.
czwartek, 11 lutego 2016
Wszystkie inne dzieci mają
Wszyscy wiecie jak często dzieci zmieniają zainteresowania. Albo
inaczej. Jak często dzieci zmieniają zainteresowania podążając
za aktualnie obowiązującą modą. Czyli co jest obecnie modne tym
interesują się dzieci. Jednak są przypadki gdy moda nie ma wpływu
na zainteresowania. Taką osobą jest Agnieszka. Od bardzo dawna w
kręgu jej zainteresowań pierwsze miejsce zajmują puzzle.
Szczególnie seria o krainie lodu. Żeby nikt nie pomyślał, że nie
obchodzi ją nic innego. Interesuje się wszystkim co się wokół
niej dzieje ale nie daje się wciągnąć w często zmieniającą się
modę. Przykład: Kinder Niespodziankę zna każdy. Jakiś miesiąc
temu wszystkie dzieci ogarnął szał zbierania zabawek z tych jajek.
W niektórych sklepach próżno było ich szukać. Jak to mówiła
Ania wszystkie dzieci mają to dlaczego ona nie może. Tydzień temu
okazało się, że kinder niespodzianka jest dla małych dzieci i
kupowanie czegoś takiego jest jak to mówią młodzi obciachem.
Teraz wszyscy zbierają naklejki z gum do żucia. Całe szafki
obklejone różnego rodzaju batmanami, spidermenami i innymi
bohaterami. Ostatnio doszli bohaterowie serii o gwiezdnych wojnach.
Na stronie sklepu firmy Trefl można kupić wiele zestawów z tej
serii, ale nikt o tym nie chce nawet słyszeć. Tylko guma do żucia.
Nie raz widziałam jak po wyjściu ze sklepu taka guma lądowała w
koszu a naklejka była chowana do kieszeni. Zobaczymy jak długo
dzieci będą się tym zajmować. Jednak ciekawi mnie jedna rzecz.
Jak wspomniałam u wszystkich szafki są oklejone. Co się będzie
działo gdy owe naklejki też staną się obciachem. Gdy okaże się,
że guma do żucia też jest dla dzieci. Znów ktoś przyjdzie do
domu i powie „wszystkie dzieci mają nowe meble to czemu ja nie
mogę” Jak zareagują rodzice? Do sklepu i kupią nowe. Jak
wszystkie mają to nasze też. Przecież nie mogą być gorsze.
Ciekawe jest to, że każde dziecko powie w domu to samo. Wszystkie
INNE dzieci mają.
wtorek, 9 lutego 2016
Brawo nasza trójka
Ostatni dzień ferii czyli bal karnawałowy. Jak pamiętacie na
zakończenie ferii zorganizowano bal. Jak na karnawał przystało
wszyscy przygotowali kostiumy. Już na początku było wiadomo, że
każde dziecko powinno przygotować przebranie samodzielnie. Przez
cały czas trwania sędziowie podziwiali wszystkie stroje i przyznali
nagrody. Po interwencji rodziców organizatorzy zmienili trochę
zasady dotyczące sposobu przygotowania kostiumów. Jak wiadomo
starsze dzieci będą miały lepiej wykonane niż najmłodsi. Nowy
regulamin przewidywał, że każde dziecko może poprosić o pomoc w
wykonaniu stroju kogoś dorosłego. Dwie zasady się nie zmieniły.
Przebrania nie mogły być wypożyczone ani wykonane przez
jakikolwiek zakład krawiecki. I tu też pojawiły się zastrzeżenia.
Co w sytuacji gdy któreś z rodziców potrafi szyć na maszynie. W
końcu ustalono, że dzieci mogły poprosić o pomoc każdego
dorosłego a nie tylko rodziców. Jak to w naszym kraju bywa wszyscy,
którzy choć trochę znają się na szyciu mieli pełne ręce
roboty. U nas nie było z tym problemu bo moja córka ma maszynę do
szycia i na szczęście umie się nią posługiwać. Nasze pociechy
na początku nie mogły się zdecydować. Każdy pomysł był zły.
Jeden zbyt oczywisty, drugi za brzydki. Pamiętacie ja bardzo
Agnieszka lubi puzzle z serii o krainie lodu? Właśnie ta seria
podsunęła im pomysł na kostiumy. Razem z Anią postanowiły, że
na bal pójdą jako księżniczki Anna i Elsa, bohaterki filmu. Jeden
z naszych wnuków postanowił przyłączyć się do nich i wybrał
kostium bałwanka Olafa również z tej serii. To było prawdziwe
wyzwanie. Reszta naszych pociech postanowiła przebrać się za
bohaterów puzzli z serii o gwiezdnych wojnach. Wybranie kostiumów
nie było jednak proste. Z pomocą przyszedł zestaw „Po ciemnej
stronie mocy” Pod koniec balu sędziowie ogłosili wyniki konkursu.
Pierwsze miejsce zajął kostium czarownicy a drugie kostium Shreka.
Jednak sędziowie postanowili przyznać jeszcze jedno wyróżnienie.
Dostała je nasza trójka bohaterów za pomysł przebrania całej
rodziny za bohaterów jednej serii. Szczególnie podobał im się
Olaf. Brawo dla całej trójki.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Koniec ferii
W naszym
województwie zakończyły się ferie zimowe. Niestety zimowe tylko
dlatego, że wypadają akurat w okresie kalendarzowej zimy. W tym
roku przez całe dwa tygodnie nie było ani jednego dnia żeby można
było pojeździć na nartach i sankach. Szkoda. Pamiętam dawne
ferie. Temperatura grubo poniżej zera, pół metra śniegu i nawet
najmłodsze dzieci z czerwonymi policzkami lepiące bałwany. Dziś,
tam gdzie zawsze można było pojeździć na sankach jest wybudowany
parking a żeby zobaczyć bałwana też trzeba mieć dużo dużo
szczęścia. Po prostu nikomu się nie chce go ulepić. Ale dość
tych wspominek. Przez całe dwa tygodnie w domu kultury odbywały się
zajęcia dla dzieci i młodzieży, ale o tym już wiecie. O
spotkaniach dla starszych już trochę pisałam, więc tym razem
sobie daruję. Pamiętacie taki program dla najmłodszych „Cała
Polska czyta dzieciom” Nasi dwaj geniusze dyrektor szkoły i sołtys
zorganizowali coś podobnego z tą różnicą, że do czytania
zaproszono nie aktorów ale najwyższe władze naszej gminy. Nikt do
końca nie wierzył, że uda się namówić wójta do takiego
udziału. Ale zapytany odpowiedział „To będzie dla mnie wielki
zaszczyt” Przygotowano odpowiednie książki. Przez pierwsze dwa
dni nie było wielkiego zainteresowania. Po tygodniu okazało się,
że sala która została przeznaczona na te spotkania okazała się
za mała i trzeba było znaleźć większą. Wszystko było
podzielone na kategorie wiekowe. Dla dzieci w wieku 6 – 9 lat
również przygotowano wiele atrakcji. W trakcie zajęć głównym
tematem były oczywiście rozgrywki w gry planszowe. Największym
zainteresowaniem cieszył się turniej. Gry „5 sekund” i „5
sekund junior” firmy Trefl świetnie się do tego nadawały. Nawet
na turniejach sportowych nie było takich emocji. Dla spokojniejszych
osób nasza firma z zabawkami dostarczyła serię puzzli z bohaterami
gwiezdnych wojen również firmy Trefl. Jak się okazało nawet
uczestnicy turnieju chętnie przychodzili na te zajęcia. Jak mówili
chcą się trochę uspokoić. Na koniec ferii odbył się bal
karnawałowy, ale o tym innym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)