Ostatnio pisałam o spotkaniu rodzinnym i o kłopotach jakie od
początku sprawiały dzieci. Każda nasza decyzja była zła. Nie ten
pokój do zabawy, nie takie miejsca przy stole. Wszystko źle.
Sytuacja zmieniła się dopiero gdy w drzwiach stanęła najbardziej
nieoczekiwana osoba. Nikt nawet nie pomyślał żeby go zaprosić.
Chodzi mi o Sławka. Wśród dzieci od razu zapanowała zgoda. Wujek
zdążył się tylko przywitać i przeprosić za nieoczekiwane
odwiedziny. Dzieci od razu zabrały go do pokoju. Teraz nikt nawet
nie wspomniał, że pokój jest nie dobry. Przez cały czas dzieci
zachowywały się jakby ich nie było. Jedyny problem pojawił się,
gdy trzeba było wracać do domu. Nic nie pomagało. Ani prośby, ani
groźby, ani nawet próba przekupienia dzieci. Po chwili rozmowy ze
Sławkiem wszystkie dzieci, trochę smutne ale wróciły do domu.
Wujek coś im obiecał. Właśnie, wujek. Wszystkie dzieci nazywały
go wujkiem. Nikt nie wie w co się bawili, ani co to za obietnica.
Mogłam się tylko domyślać. Ulubioną zabawą Ani i Agnieszki jest
zabawa w sklep. Poza tym gdy weszłam do pokoju, wszystko było
poukładane. Wczoraj usłyszałam rozmowę dziewczynek. Wujek obiecał
przynieść na następny raz coś do sklepu, żeby było czym płacić.
Myślę, że mogą to być pieniądze jakich używa się w grze
„Monopoly” Wiedzieliśmy, że wśród zabawek nie ma niczego, co
nadawałoby się dla dwulatków. Niby bez okazji kupiliśmy zestaw „
Baby
cubes na farmie” Rodzice
Ani chyba wpadli na ten sam pomysł. Oni wybrali zestaw puzzli „
Anna i Elsa- puzzle glam” którego też
nie było w naszym domu. Moje
podejrzenia co do sklepu rozwiała wczorajsza paczka, która przyszła
do Agnieszki. Była to zabawka, model kasy której używa się w
prawdziwych sklepach. Całkiem dobry pomysł. Nauka i zabawa w
jednym. Wszystkie dzieci bawią się w sklep, a Ania i Agnieszka przy
okazji płacenia i wydawania reszty będą ćwiczyć liczenie.
Zobaczymy co z tego wyniknie.
środa, 28 grudnia 2016
wtorek, 27 grudnia 2016
Spotkanie rodzinne
Jak to mówią: święta, święta i po świętach. Nasze udały się
w tym roku jak nigdy przedtem. Pamiętam, jak byłam jeszcze
dzieckiem, gdy cała rodzina spotykała się w drugi dzień świąt.
W zależności od gości spotkania przebiegały w spokojnej
atmosferze, a czasem trzeba było rozdzielać członków rodziny,
żeby nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Z biegiem lat, gdy
cała rodzina rozjechała się po świecie, w odwiedziny do
rodzinnego domu przychodziło coraz mniej osób. Jednak od kilku lat,
gdy rodzina zaczęła wracać do Polski, czasem w powiększonym
składzie, takie spotkania rozpoczęły się na nowo. W tym roku było
jeszcze więcej osób, bo zaprosiliśmy również znajomych. Nie
żebym miała coś przeciwko dzieciom, ale nasza piątka i czwórka,
która przyszła z rodzicami to było trochę za dużo. Dzieci w
wieku od 3 do 16 lat. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach młodzież
nie za bardzo chce się bawić z małymi dziećmi. Gdy wszyscy
zaproszeni już się zebrali, zasiedliśmy do uroczystego obiadu.
Dorośli osobno a dzieci osobno. Nie bardzo wiadomo było gdzie
posadzić młodzież. Sami mieli podjąć decyzję. Wiadomo co
wybrali. Na początku Agnieszka i Ania trochę marudziły, ale całą
awanturę przerwał nieoczekiwany gość. W drzwiach pojawił się
Sławek. Wszystkie dzieci myślały już tylko o jednym. Jak
najszybciej zjeść obiad i rozpocząć zabawę z wujkiem. Nie raz
się przekonaliśmy, że dzieci oddawały wszystko i przy każdej
okazji za czas spędzony ze Sławkiem. Pamiętam jedno z przyjęć
Agnieszki. Dostała dużo życzeń i jeszcze więcej prezentów,
bardziej lub mniej wyszukanych. Jednak otworzyła tylko jeden. Zwykły
zestaw puzzli „ Anna
i Elsa- puzzle glam” Zgadnijcie
od kogo? Żadnego wrażenia nie zrobił na niej zestaw puzzli
sensorycznych z bohaterami filmu „Auta” Wszyscy świętowali, a
ona od razu zabrała się do układania swojego zestawu. Oczywiście
z wujkiem. Dzięki jednej osobie, przez cały dzień wszystkie
dzieci zachowywały się jakby ich nie było. Tylko jedna rzecz
pozwoliła zabrać wszystkie dzieci do domu. Obietnica złożona
dzieciom przez Sławka. Nie wiadomo jaka.
środa, 21 grudnia 2016
Lepiej pilnować dzieci
Odkąd pamiętam, w domu zawsze mieliśmy żywą choinkę. Gdy byłam
dzieckiem, tata razem z wujkiem szli do lasu i przynosili piękne
drzewko i w wigilię. Gdy dorośli przygotowywali się do wieczerzy,
wszystkie dzieci zajęte były przystrajaniem choinki. Później gdy
zaczęto zakładać szkółki drzew i nie wolno było już wycinać
choinek w lesie, kupowaliśmy je zawsze od tego samego sprzedawcy.
Pięćdziesiąt lat nic się nie zmieniało. Aż do zeszłego roku.
Jak w każdym roku, mąż przywiózł drzewko tydzień wcześniej.
Wtedy nasze wnuki poprosiły o pozwolenie ubrania choinki także u
nas. Nie widzieliśmy w tym nic złego. Nam zabierało to pół dnia.
Niestety zostawiliśmy je bez opieki. Zadowoleni, że dzieci się nie
kłócą, zajęliśmy się swoimi sprawami. Pożałowaliśmy tego
dopiero gdy przyszliśmy obejrzeć efekty ich pracy. Góra choinki
była pięknie przystrojona, rozłożone lampki, zawieszone bombki a
nawet gwiazda na czubku. Niestety dół wyglądał gorzej. Wszystkie
igły z najniższych gałęzi były poobrywane i leżały na
podłodze. Dzieci powiedziały, że przy wieszaniu bombek wyżej,
igły kuły je w ręce i dlatego trzeba było je poobrywać. Nie było
czasu na szukanie nowej choinki, więc gałęzie bez igieł zostały
odcięte i choinka zamiast dwóch metrów miała metr i sześćdziesiąt
centymetrów. Na początku wydawała się bardzo mała. W tym roku
mieliśmy dwie możliwości. Albo nie pozwolić dzieciom na powtórkę
z zeszłego roku, albo kupić sztuczną choinkę. Nawet zestaw „
Auta
– puzzle sensoryczne- fun for everyone” który
kupiliśmy, żeby odwrócić uwagę dzieci od choinki nie pomógł.
Takim sposobem, pod czujnym okiem dorosłych, pozwoliliśmy im
ustroić nasze drzewko. Oczywiście żywe. Tym razem nie oberwały
ani jednej igły. W nagrodę za pomoc dokupiliśmy jeszcze jeden
zestaw „ Anna i Elsa- puzzle glam” Pod choinkę mamy dla
wszystkich dzieci inną niespodziankę. Ale o tym następnym razem.
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Kupowanie prezentów
Witajcie. Dziś małe przemyślenia dotyczące kupowania prezentów.
Szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Przekonałam się, że im
młodsze dzieci, tym większe kłopoty. Prezent musi się spodobać i
w dzisiejszych czasach, gdy większość ludzi nie należy do
milionerów, nie może kosztować majątku. Jaki sens kupowania
czegoś, co kosztuje kilkaset złotych, gdy w większości przypadków
po tygodniu zabawka ląduje w kącie a u dzieci lubiących porządek,
w pudle z zabawkami. Najprostszym sposobem byłoby po prostu zapytać
co dzieci chciałyby dostać. Jednak u nas nie zdaje to egzaminu. Mój
mąż zawsze popełnia ten błąd. Dzieci zapytane o oczekiwania co
do prezentów, wiedzą już o planowanej wyprawie dziadka do sklepu.
Czekają kilka dni i rozpoczynają poszukiwania. Drugim błędem,
który popełnia dziadek jest chowanie zakupów zawsze w tym samym
miejscu. Pod łóżkiem. Oczywiście jest to pierwsze miejsce, które
sprawdzają mali detektywi. Dziadek musi kupować prezenty jeszcze
raz. Druga rzecz. Prezent musi się podobać. Tym razem moja wpadka.
Jeśli dobrze pamiętam, było to na któreś urodziny Agnieszki. Od
dnia premiery lubiła bohaterki filmu „Kraina lodu” Kupiłam jej
zestaw „ Anna
i Elsa- puzzle glam” Trzy
dni chodziła zmieszana, zawstydzona i zdenerwowana. Zawsze w mojej
obecności. W końcu dowiedziałam się, że prezent był trochę nie
trafiony bo kilka dni wcześniej dostała ten sam zestaw od Sławka.
Nie chciała mi sprawić przykrości i nie wiedziała jak mi o tym
powiedzieć. Razem poszłyśmy do sklepu i wymieniłyśmy na inny
zestaw. Oczywiście z bohaterkami filmu. Sprzedawca nie chciał się
zgodzić, ale w końcu odpuścił. Od tamtego wydarzenia, zawsze
umawiam się z nim, że w razie czego mogę prezent wymienić.
Najgorzej było wybrać prezent dla najmłodszego wnuczka. Ma dwa
lata. W ofercie firmy Trefl pojawiła się odpowiednia zabawka.
Kategoria wiekowa +1 i nie kosztuje majątku. Jest to zestaw „ Baby
cubes na farmie”
Może w tym roku wszystkie kupione przez nas prezenty spodobają się
wszystkim i nie będzie trzeba ich wymieniać.
czwartek, 15 grudnia 2016
Świąteczne porządki
Kilka razy w roku, chyba w każdym domu, gospodynie biorą się za
generalne porządki. Właśnie teraz nadchodzi jedna z takich okazji.
Jedni mają mniej roboty inni więcej. Ameryki nie odkryłam.
Jednak są tacy, którzy całe porządki muszą powtarzać dwa razy.
Pierwszy raz tak jak wszyscy, a drugi ponieważ przy pierwszym
pomagały dzieci. U nas w domu były trzy sprzątania. Po kilkunastu
latach przyszedł czas na wymianę mebli w kuchni. Te które mieliśmy
na początku były białe, a z upływem lat mimo mycia i dbania o nie
zrobiły się szare. Tak się złożyło, że wszystkie nasze wnuki
wraz z rodzicami pojechały w odwiedziny do dawno nie widzianej
ciotki. Cała rodzina bardzo ją lubiła, więc wizyta trwała
tydzień. Mieliśmy czas na kupienie i wymianę zniszczonych mebli.
Nadchodzą święta, cały dom pięknie wysprzątany i wracają
dzieci. Od razu zauważyły, że w kuchni coś się zmieniło.
Agnieszka i Ania pochwaliły meble i uciekły do pokoju. Chciałam
się dowiedzieć, do czego tak się spieszyły. Zawsze gdy
kupowaliśmy nowe rzeczy, najpierw dokładnie je oglądały, dopiero
potem chwaliły albo nie. Po ich powrocie zauważyłam, że oprócz
swoich plecaków z ubraniami przywiozły jakieś pudła. Od razu
rozpakowały plecaki, co również było dziwne, dopiero potem
zabrały się za otwieranie pudełek. Gdy mnie zobaczyły,
opowiedziały mi o tych pudłach. Były to zestawy puzzli „ Anna
i Elsa- puzzle glam” i
„ Auta – puzzle sensoryczne- fun for everyone” Dostały je od
ciotki za grzeczne zachowanie podczas całej wizyty. Ciotka
powiedziała, że tak grzecznych dzieci dawno nie gościła w swoim
domu. Niestety zapomniałam o najmłodszych wnukach. Gdy usłyszałam
spadające garnki od razu pobiegłam do kuchni. Na podłodze
siedziała cała trójka, cała w mące. Wszystkie szafki były
pootwierane, a wszystko co było w torebkach i woreczkach wysypane na
podłogę. Myślałam, że wybuchnę. Takim sposobem były trzy
sprzątania. Pierwszy raz ja wysprzątałam cały dom, drugi raz
dzieci „wysprzątały” szafki w kuchni i trzeci raz ja jeszcze
raz całą kuchnię.
wtorek, 13 grudnia 2016
Dwóch solenizantów, jedno przyjęcie
Rzadko się zdarza, że w jednej rodzinie, jednego dnia urodziny
obchodzą dwie osoby. Jeszcze ciekawiej jest gdy jeden z solenizantów
obchodził w tym roku trzydzieste piąte urodziny a drugi siódme.
Trzeba zorganizować dwa przyjęcia, jedno dla dzieci i jedno dla
rodziców. Żeby było jeszcze ciekawiej w tym roku tym dniem była
sobota. Przygotowania zaczęły się już w poniedziałek. O ile dla
dorosłych nie było dużo do planowania, to dla dzieci trzeba było
się trochę natrudzić. Najtrudniej było namówić kogoś, żeby
przypilnował dzieci podczas ich zabaw. W dzień przyjęć okazało
się, że chętnych do pilnowania jest więcej niż potrzeba. Rodzice
niektórych dzieci chyba przeczuwali jakąś katastrofę i
zaoferowali swoją pomoc. Przyjęcia dla dorosłych nie ma co
opisywać, bo od samego początku nic ciekawego się nie działo. U
dzieci początek też nie zapowiadał nic niezwykłego. Tort,
prezenty, zabawy. Co do prezentów. Mały solenizant, Tomek od swoich
kolegów dostał jeden prezent od wszystkich. Był to zestaw puzzli
sensorycznych z bohaterami filmu „Auta” Swoją drogą, jego
ulubiony. Po kilku godzinach, gdy dorośli zaczęli już się dobrze
bawić, dzieci zaczęły coraz częściej przychodzić do pokoju
gdzie co chwila słychać było śpiew. Próbowano przegonić dzieci,
ale jak wiadomo im bardziej czegoś się zakazuje, tym bardziej
dzieci nie słuchają. Skończyła się „dobra zabawa” wśród
dorosłych. Obydwa przyjęcia trzeba było przenieść do
największego pokoju. Takim sposobem z dwóch przyjęć zrobiło się
jedno duże. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy ktoś
przewidział taki rozwój wypadków, ale niektórzy z dorosłych
mieli też prezent dla Tomka.
Ktoś
kupił piłkę, ktoś inny zestaw przyborów szkolnych, jednak
najlepszym
wyborem był zestaw „Auta – talia tematyczna” Takim
sposobem dzieci i dorośli bawili się razem. Jak nie trudno się
domyślić, dorośli musieli dostosować się do planu przyjęcia dla
dzieci i
przyłączyli się do niektórych gier i zabaw. Po zakończeniu
uroczystości, wszyscy zgodnie uznali, że przyjęcie się udało.
piątek, 9 grudnia 2016
Pierwsze urodziny
Znowu przyjęcie urodzinowe. Tym razem inne niż wszystkie. Jedna z
moich koleżanek zorganizowała przyjęcie urodzinowe dla swojej
wnuczki. Co w tym niezwykłego? To były pierwsze urodziny pierwszej
wnuczki. Pamiętam jak cała rodzina cieszyła się gdy Kasia się
urodziła. Nie wiem kto bardziej, rodzice czy dziadkowie. W każdym
razie pierwsze urodziny organizowała babcia. Oczywiście lista gości
była uzgodniona z rodzicami, a ponieważ dobrze znamy i rodziców, i
dziadków więc na tej liście się znaleźliśmy. Z zaproszeniem
na uroczystość przyszła sama solenizantka. Zapytacie, jak to
możliwe skoro ma dopiero rok. Któregoś dnia cała rodzina przyszła
w odwiedziny. Kasia na rękach u babci i głosem babci przekazała
nam zaproszenie. Jak można było odmówić. Niestety o uroczystości
dowiedziały się nasze wnuki. Uparły się, że też pójdą. Po co
dzieci na takiej imprezie. Jeszcze gorzej było, gdy wybieraliśmy
się po prezent. Po przejrzeniu ofert dziesiątków sklepów
internetowych nie udało nam się znaleźć nic ciekawego. Albo cena
za wysoka, albo kategoria wiekowa nie ta. Jak już znaleźliśmy coś
ciekawego, okazało się, że towar jest już wycofany ze sprzedaży.
Mimo brzydkiej pogody trzeba było wybrać się do tradycyjnego
sklepu. Pamiętacie sklep z napisem „Mamy wszystko” Właściciel
znów pokazał, że ten napis nie kłamie. Opowiedzieliśmy mu dla
kogo ma być prezent, a on pokazał nam zestaw „ Baby
cubes na farmie” Zadowoleni
z zakupu, wróciliśmy do domu i tu czekała na nas niespodzianka.
Nasze kochane wnuki oświadczyły, że skoro nie mogą iść na
przyjęcie to chciałyby przez ten czas mieć jakieś zajęcie.
Trzeba było jeszcze raz odwiedzić sklep. Na nasze szczęście talie
tematyczne z bohaterami filmu „Auta” zajęły je na tyle, że
zdążyliśmy wrócić z uroczystości. W nagrodę za dobre
zachowanie podczas naszej nieobecności rodzice podarowali im zestaw
„ Anna i Elsa- puzzle glam” Oby się nie przyzwyczaiły, że za
dobre zachowanie zawsze coś dostaną.
czwartek, 8 grudnia 2016
Czy awaria może być dobra
Czy awaria może korzystnie wpływać na dzieci? Zależy czego
awaria, jak długo trwa i jak zorganizuje się dzieciom czas w czasie
jej trwania. Na naszym terenie jest trzech dużych dostawców
internetu. Wiadomo, różne firmy, różne oferty i ceny. Każdy ma
coś ciekawego do zaoferowania oprócz czasu trwania umowy. W każdym
przypadku jest to okres trzech lat. Do niedawna, gdy mieliśmy tylko
jednego dostawcę i nie było wyboru wszyscy korzystali z jego usług
i byli zadowoleni. Firma była bardzo solidna a awarie bardzo
rzadkie, a kiedy już się pojawiały to były usuwane bardzo szybko.
Jednym słowem nie było na co narzekać. Nic nie trwa wiecznie.
Firma zbankrutowała i trzeba było poszukać czegoś innego. Tydzień
nie mogliśmy się zdecydować. W końcu wybraliśmy dostawcę i tu
zaczęły się nasze kłopoty. Awarie są częste, trwające kilka
godzin. W biurze obsługi klienta zawsze słyszymy to samo:
przepraszamy za niedogodności, awaria zostanie usunięta tak szybko
jak się da. Ale ostatnia awaria była inna niż wszystkie. Oprócz
braku możliwości korzystania z internetu, nie można było się
skontaktować z żadnym pracownikiem firmy. Wszyscy klienci dostali
tradycyjny list z przeprosinami. Ludzie byli wściekli. Odkąd dzieci
uznały, że są już na tyle duże, że mogą grać w gry sieciowe
bardzo dużo czasu spędzały przed komputerem. W czasie awarii nie
bardzo miały co robić. Trzeba było zorganizować im czas.
Pierwszego dnia nie udało się ich niczym zainteresować.
Przypomnieliśmy sobie, że kiedyś bardzo lubiły gry planszowe i
puzzle. Ze starej skrzyni wyciągnęliśmy grę „Abecadło” ale
trudno grać w grę dla trzylatków z trzynastoletnimi pannami.
Specjalnie dla nich kupiliśmy zestaw puzzli z serii o krainie lodu „
Anna
i Elsa- puzzle glam” Dobrze
pamiętałam, że i Agnieszka, i Ania bardzo lubiły zestawy z tymi
bohaterkami. Czyli denerwująca wszystkich awaria, może przynieść
coś dobrego. Oderwanie dzieci od ekranu komputera można nazwać
czymś dobrym. Oby wszyscy rodzice na to wpadli.
środa, 7 grudnia 2016
Tym razem się udało
Jak już wspominałam, dyrektor szkoły ogłosił, że dzień 6
grudnia będzie wolny od zajęć. Tego dnia zostało zorganizowane
spotkanie ze Świętym Mikołajem. Po dziwnym wydarzeniu w kościele
dyrekcja postanowiła zatrudnić dwie osoby, na wszelki wypadek gdyby
jeden z panów nie mógł przyjść. Proboszcz o tym nie pomyślał i
w niedzielę rano odwołał spotkanie. Jakimś dziwnym sposobem
pojawił się Mikołaj ze swoimi prezentami a wszystko co przygotował
sponsor zostało przekazane do szkoły. Tu przygotowanie paczek
wyglądało trochę inaczej. Po tym jak dyrektor poinformował
rodziców o planach spotkania z Mikołajem, rodzice mieli sami
ustalić w jakiej formie zostanie to przeprowadzone. Możliwości
były dwie. Albo rodzice sami przygotowują paczki dla swoich dzieci
i gotowe przynoszą do szkoły, albo zbierane są pieniądze i każde
dziecko dostanie taką samą paczkę. No i jeszcze dochodzi do tego
wszystko co zostało przekazane z kościoła. Jedni rodzice chcieli
zebrać pieniądze i przygotować paczki dla wszystkich, żeby każde
dziecko dostało to samo. Oczywiście byli tacy, którzy chcieli
pokazać, że mają więcej pieniędzy od innych i nie chcieli się
na to zgodzić. Ponieważ przez dwa dni nie dało się dojść do
porozumienia, dyrektor musiał podjąć decyzję. Rodzice podczas
swoich sporów nie wzięli pod uwagę, że jeszcze są paczki
przekazane przez księdza. Żeby każda ze stron była zadowolona,
przynajmniej częściowo, dyrektor kazał podzielić dodatkowe paczki
między uczniów tak jaka chciała jedna część rodziców, a żeby
zadowolić tych, którzy chcieli sami kupować prezenty, pozwolił na
jedną grę planszową lub zabawkę. Z takiego rozwiązania wszyscy
byli zadowoleni. Ponieważ nasze dziewczynki na spotkaniu w kościele
dostały zestawy puzzli „ Anna
i Elsa- puzzle glam” i „Auta
– puzzle sensoryczne- fun for everyone” postanowiliśmy
kupić im jakieś gry. Spotkanie z Mikołajem przebiegło bez żadnych
zastrzeżeń.
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Skąd Mikołaj wiedział?
Od około tygodnia cała
szkoła żyje tylko jednym wydarzeniem. Dyrektor ogłosił, że dzień
6 grudnia będzie dniem wolnym od zajęć. W zamian zorganizowane
zostanie spotkanie ze Świętym Mikołajem. W zeszłą niedzielę
ksiądz proboszcz również zaprosił wszystkich na takie spotkanie.
Odbyło się wczoraj. Odkąd w naszej parafii zaczął pracować, co
rok organizowane jest takie spotkanie. Jak zwykle głównym sponsorem
był jeden z dużych sklepów, którego nazwy nie wspomnę, bo byłaby
to reklama. Wszystkim zajęły się osoby, które od wielu lat
pomagają w organizowaniu uroczystości w naszej parafii. Ale od
początku. Jak będzie zorganizowane spotkanie wiedziało tylko kilka
osób: ksiądz, rada parafialna, organista i oczywiście Święty
Mikołaj. Od wielu lat jest nim ta sama osoba. Przez cały tydzień,
w wielkiej tajemnicy organizatorzy przygotowywali paczki. W niedzielę
po mszy o godzinie jedenastej odbyło się spotkanie. Nie przebiegło
jednak tak, jak planowano. Od wielu lat wyglądało podobnie.
Wszystkie dzieci po mszy zostawały w kościele. Gdy reszta wiernych
udała się do domu, pojawiał się Mikołaj. W sobotę wieczorem
okazało się, że osoba, która miała być Mikołajem zachorowała
i nie mogła uczestniczyć w spotkaniu. Na znalezienie nowego nie
było czasu, więc proboszcz po wielkich przeprosinach odwołał
spotkanie. Po mszy o jedenastej wszystkie dzieci jednak zostały.
Nawet ksiądz nie wiedział co się dzieje. Po chwili wszedł Święty
Mikołaj z wielkim workiem na plecach a przed wejściem stała duża
ciężarówka. Od razu powiedział, że w worku nie ma prezentów
tylko widokówki z rysunkami i że przy wyjściu każde dziecko
dostanie to co miało na rysunku. Obrazki były różne. Niektóre
przedstawiały zabawki inne przybory szkolne jeszcze inne gry
planszowe. Najdziwniejsze jest to, że każdy wylosował to co chciał
dostać. Agnieszka i Ania też były na tym spotkaniu. One dostały
zestawy puzzli „ Anna
i Elsa- puzzle glam” i
„ Auta – puzzle sensoryczne- fun for everyone” Paczki
przygotowane przez organizatorów zostały przekazane do szkoły.
Nikt nie wie kto był Mikołajem, ani skąd wiedział, że planowane
spotkanie się nie odbędzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)