Urlop. Planujemy go jeszcze przed wakacjami. Niektórym udaje się
zrealizować swoje plany a niektórym nie. W naszej rodzinie to się
udało. Niestety nie było możliwości, aby wszyscy wyjechali w tym
samym czasie i akurat na mnie padło, że musiałam zostać w domu.
Prawdę mówiąc zgłosiłam się na ochotnika, ale nie mówcie
nikomu. Urlop powinien być czasem wypoczynku i najlepiej spędzić
go bez rodziny. Takie jest moje zdanie. Może słuszne, może nie.
Osądzicie sami. Pod koniec wakacji skontaktowała się ze mną dawna
znajoma. Mieszka nad morzem i potrzebowała pomocy przy prowadzeniu
małego pensjonatu. Oczywiście się zgodziłam. Nie będę opowiadać
o przygotowaniach do wyjazdu i samej podróży. Po prostu nic
ciekawego się nie działo. Na miejscu zostałam serdecznie powitana.
Koleżanka zaczęła przepraszać, że nie powiedziała wszystkiego
na temat tej pomocy. Szkołę, którą trzeba było wyremontować po
ostatnich wydarzeniach pogodowych trzeba było gdzieś przenieść.
Zgadnijcie kto zgodził się przyjąć najmłodszych uczniów. Trzeba
było zorganizować lekcje a dla niektórych dzieci również
poprowadzić świetlicę. To zadanie przypadło mnie. Co było robić.
W końcu się zgodziłam. Jak na tak mały pensjonat, świetlica była
bardzo dobrze zaopatrzona. Gry, puzzle i wszystko inne co jest
potrzebne do zorganizowania czasu wolnego młodym ludziom. Nie
uwierzycie jak się zdziwiłam, gdy okazało się, że producentem
największej części wyposażenia sali jest firma Trefl.
Dowiedziałam się, że to nie przypadek. Po prostu produkty z Trefla
są najlepszym wyborem. Tak mówiła nie tylko koleżanka ale
dyrektorka szkoły też. Nie raz byłam w szkole, na przykład na
wywiadówkach. Widziałam jak zachowują się uczniowie. Tu było
zupełnie inaczej. Cisza i spokój. Żeby zorientować się czy
trwają lekcje czy przerwa trzeba było wyjść na korytarz. Dzieci
były bardzo grzeczne. Wróciłam wczoraj. Nie powiem, że to był
wymarzony urlop, ale do najgorszych nie mogę go zaliczyć. Takich
uczniów mogą zazdrościć wszyscy nauczyciele i pracownicy szkoły.
piątek, 29 września 2017
czwartek, 7 września 2017
Podwójne zasady
Na pewno zauważyliście, że młodzież w zależności od środowiska
w którym się znajduje, zachowuje się jak zupełnie inna osoba.
Świetnym przykładem z mojego otoczenia będzie Agnieszka. Uczy się
w szóstej klasie. Ale to już wiecie. Ostatnio umówiła się z
koleżankami na wycieczkę po sklepach w galerii handlowej.
Oficjalnie miało to być po lekcjach, ale wszyscy wiemy co wygra w
starciu: szkoła kontra moda. Jednak w tym przypadku wygrała szkoła.
Dziwne, prawda? Po lekcjach Agnieszka wróciła do domu, zjadła
obiad i wzięła się za odrabianie lekcji. Żebyście nie pomyśleli,
że jest jakimś „kujonem” Po prostu na popołudnie umówiła się
z koleżankami. Nie wiadomo dlaczego, ale gdy zaczął padać deszcz,
wszystkie dziewczynki uznały, że lepiej zostać w domu niż zmoknąć
podczas tej wycieczki. Przecież galeria ma dach, ale niech im
będzie. Żeby było jeszcze dziwniej, przyniosły do domu grę „Ego”
firmy Trefl. Chciałam się dowiedzieć co takiego ma w sobie ta gra,
że wygrała nawet z zakupami. Na stronie producenta dowiedziałam
się, że jest to gra towarzyska, polegająca na odpowiadaniu na
pytania dotyczące innych graczy. Widząc jak dobrze się przy tym
bawią, postanowiłam nie przeszkadzać. Jednak po paru godzinach
zaproponowałam im herbatę i ciastka. Nie uwierzycie, ale od razu
wszystkie dziewczynki zaproponowały pomoc w przygotowaniu
poczęstunku. Nie raz, gdy prosiłam o coś Agnieszkę czy
którekolwiek z moich wnuczków o pomoc, w każdy delikatny sposób
odmawiały. A to musiały się uczyć, a to nie czuły się za
dobrze. A tu proszę, jakie uczynne. Zaproponowałam Agnieszce, że
po tak wyczerpującej rozgrywce, w ramach odprężenia, zajmą się
czymś spokojniejszym. Miałam na myśli puzzle. W odpowiedzi
usłyszałam, że na takie zabawy jest za duża. Dziwne, jeszcze
wczoraj układałyśmy je razem i wszystko było w porządku. Jak
mówiłam. Inne zasady w towarzystwie babci, a inna gdy dookoła są
koleżanki. Które lepsze? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że
zdecyduje się na jedne z nich, nie ważne które.
wtorek, 5 września 2017
Niespodzianka
Po
wczorajszych uroczystościach z okazji rozpoczęcia roku szkolnego
niektórzy uczniowie byli bardzo zadowoleni, inni mniej, a jeszcze
inni wcale. Jak to mówią: każdemu nie dogodzisz. Z przedszkolakami
jest inaczej. Jak wspominałam, mieliśmy przymusowy remont jednej z
sal. Dla przypomnienia, zgniła podłoga. Nie było to jakieś
wielkie wyzwanie dla firmy. Jedynym kłopotem był czas. Pomijając
szczegóły, sala została przygotowana trzy dni przed terminem i
wszystkie dzieci mogły ocenić rezultaty zaraz po uroczystościach.
Pisałam również o konieczności wymiany wszystkich zabawek.
Niestety zgniły razem z podłogą. Sponsor znalazł się szybko,
firma Trefl też nie zawiodła, przedstawiła najlepszą ofertę i na
przyjęcie dzieci wszystko było gotowe. To tak dla przypomnienia.
Przed rozpoczęciem uroczystości dyrektorka poinformowała
wszystkich przedszkolaków o małej niespodziance. Rodzice wiedzieli,
że chodzi o wyposażenie sali. W końcu pomagali w tym finansowo.
Gdy uroczystość się skończyła, rodzice zostali poproszeni o
udanie się do domu i odebranie dzieci około 13. Wieczorem mieliśmy
gości. Dwójka naszych przedszkolaków przyszła opowiedzieć nam
swoje wrażenia z pierwszego dnia. Spełniły obietnicę, co im się
chwali. Dowiedzieliśmy się jak wyglądało przyjęcie do
przedszkola nowych dzieci. Wydawało mi się, że po zakończeniu
uroczystości rozpoczynających rok szkolny, wszystkie dzieci idą do
swoich sal i to wszystko. Okazało się, że to cały rytuał.
Najpierw przedszkolanka przywitała wszystkich. Najważniejszą
częścią przyjęcia do nowej grupy, był wybór szafki w szatni,
gdzie każdy będzie zostawiał ubrania. Każda szafka ma swój
znaczek i trzeba było wybrać coś dla siebie. Dopiero wtedy można
przejść do sali. Teraz czas na niespodziankę.
Wyposażenie sali. Wszystkie zabawki wymienione. Wśród wszystkich
nowych gier i kart pojawiły się zestawy „Grzybobranie
w Zielonym Gaju” Jest
to gra planszowa z przepiękną kolorową planszą i wieloma
elementami przestrzennymi takimi jak koszyczki na grzyby, pionki i
oczywiście grzyby. Wszyscy chcieli od razu zacząć w grać.
Przedszkolanka obiecała im to na jutro. Dziś oglądali resztę
wyposażenia. Dzieci opowiadały co to za przedmioty, ale co chwila
wracały do grzybków.
poniedziałek, 4 września 2017
Rozpoczęcie roku szkolnego
Stało się. Nadszedł wielki dzień. Rozpoczęcie roku szkolnego.
Wielu uczniów uzna to za herezję, ale siedząc przed ekranem
komputera mogę sobie na nią pozwolić. Gdy przedstawiłam swoją
opinię moim wnuczkom, Ania i Agnieszka prawie się na mnie obraziły.
Jednak wśród piątki naszych pociech, dwójka najmłodszych nie
mogła się doczekać, kiedy pierwszy raz po wakacjach pójdą do
przedszkola. Wszyscy mieli zobaczyć nową salę gimnastyczną. Ale
od początku. Nasza miejscowość leży na trasie pielgrzymek na
Jasną Górę. Każdego roku, w połowie sierpnia gościmy
pielgrzymów podążających do Częstochowy. Jako dobrzy gospodarze,
oferujemy uczestnikom posiłek i w razie potrzeby nocleg. Miejsca
jest bardzo dużo. Szkoła, basen, hotel i ewentualnie prywatne domy.
Trzeba było szybko znaleźć dodatkowe miejsca. Wybór padł na salę
gimnastyczną w przedszkolu. Duża, niedawno remontowana idealnie
nadawała się do tego celu. Wszyscy byli zadowoleni. Może to zbieg
okoliczności, ale gdy pielgrzymi nas opuścili, dyrektorka
zauważyła, że podłoga w sali gimnastycznej zaczyna gnić.
Niestety podczas malowania sali obok, wszystkie zabawki spakowano do
pudeł i postawiono niedaleko pechowego miejsca. Gnijąca podłoga to
nic przyjemnego ani dla oka, ani dla nosa. Po obejrzeniu i obwąchaniu
pudeł z zabawkami uznano, że je też trzeba wymienić. Rodzice
widzieli efekty remontu trzy dni temu, a dzieci dopiero dziś. Z
wymianą parkietu nie było problemu. Gorzej z zabawkami. Puzzle,
karty i inne gry. Wszystko trzeba było kupić nowe. Sponsor się
znalazł. Pozostało wybrać z wielu ofert. Najciekawszą z nich
przedstawiła firma Trefl. A to niespodzianka. Jak wiecie, większość
zabawek znajdujących się w naszym przedszkolu jest właśnie tej
firmy. Rodzice również dołożyli swoją cegiełkę. Zestawy „Arka
Noego” czy „Moje pierwsze rymowanki” były ich wkładem w
wyposażenie sali. Oczywiście było tego więcej, ale te dwa
spodobały mi się najbardziej. Nasze wnuczki mają takie same w domu
i bardzo im się podobają. Gdy wrócą z przedszkola, na pewno będą
opowiadały swoje wrażenia. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię te ich
opowieści.
Subskrybuj:
Posty (Atom)