Stało się. Nadszedł wielki dzień. Rozpoczęcie roku szkolnego.
Wielu uczniów uzna to za herezję, ale siedząc przed ekranem
komputera mogę sobie na nią pozwolić. Gdy przedstawiłam swoją
opinię moim wnuczkom, Ania i Agnieszka prawie się na mnie obraziły.
Jednak wśród piątki naszych pociech, dwójka najmłodszych nie
mogła się doczekać, kiedy pierwszy raz po wakacjach pójdą do
przedszkola. Wszyscy mieli zobaczyć nową salę gimnastyczną. Ale
od początku. Nasza miejscowość leży na trasie pielgrzymek na
Jasną Górę. Każdego roku, w połowie sierpnia gościmy
pielgrzymów podążających do Częstochowy. Jako dobrzy gospodarze,
oferujemy uczestnikom posiłek i w razie potrzeby nocleg. Miejsca
jest bardzo dużo. Szkoła, basen, hotel i ewentualnie prywatne domy.
Trzeba było szybko znaleźć dodatkowe miejsca. Wybór padł na salę
gimnastyczną w przedszkolu. Duża, niedawno remontowana idealnie
nadawała się do tego celu. Wszyscy byli zadowoleni. Może to zbieg
okoliczności, ale gdy pielgrzymi nas opuścili, dyrektorka
zauważyła, że podłoga w sali gimnastycznej zaczyna gnić.
Niestety podczas malowania sali obok, wszystkie zabawki spakowano do
pudeł i postawiono niedaleko pechowego miejsca. Gnijąca podłoga to
nic przyjemnego ani dla oka, ani dla nosa. Po obejrzeniu i obwąchaniu
pudeł z zabawkami uznano, że je też trzeba wymienić. Rodzice
widzieli efekty remontu trzy dni temu, a dzieci dopiero dziś. Z
wymianą parkietu nie było problemu. Gorzej z zabawkami. Puzzle,
karty i inne gry. Wszystko trzeba było kupić nowe. Sponsor się
znalazł. Pozostało wybrać z wielu ofert. Najciekawszą z nich
przedstawiła firma Trefl. A to niespodzianka. Jak wiecie, większość
zabawek znajdujących się w naszym przedszkolu jest właśnie tej
firmy. Rodzice również dołożyli swoją cegiełkę. Zestawy „Arka
Noego” czy „Moje pierwsze rymowanki” były ich wkładem w
wyposażenie sali. Oczywiście było tego więcej, ale te dwa
spodobały mi się najbardziej. Nasze wnuczki mają takie same w domu
i bardzo im się podobają. Gdy wrócą z przedszkola, na pewno będą
opowiadały swoje wrażenia. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię te ich
opowieści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz