Po ostatnim zjeździe
rodzinnym niestety trzeba było dokładnie posprzątać nasz ogród.
Nikt specjalnie nie miał na to ochoty, ale jak mus to mus. Od samego
rana powiedzmy, że wszyscy zabraliśmy się do roboty. Dlaczego
powiedzmy? Dzieci w każdy możliwy sposób zawsze próbowały
wymigać się od jakichkolwiek prac w ogrodzie. W tym przypadku było
tak samo. Podawały najróżniejsze powody. Nawet konieczność
nauki. Tyle że w wakacje to nie przeszło. Musiały pomóc w
sprzątaniu. Ponieważ w spotkaniu uczestniczyła cała rodzina od
najmłodszych po seniorów było w sumie około 30 osób, więc
sprzątania było dużo. Najwięcej było wszelkiego rodzaju butelek
i kartonowych opakowań po różnych sokach rzecz jasna. Co rok
organizujemy takie spotkanie, ale dopiero teraz zjechała się cała
rodzina. Najbardziej cieszyli się dziadkowie, nie często wszystkie
wnuki naraz ich odwiedzają. Ale wróćmy do sprzątania. Na początku
wszystkie dzieci udawały że sprzątają, ale w miarę upływu czasu
po kolei zaczęły gdzieś znikać. Do obiadu w ogrodzie nie było
już żadnego z nich. W czasie posiłku nie powiedziały gdzie były,
a my nie dopytywaliśmy się. Nie z braku zainteresowania ale z
doświadczenia wiedziałam, że i tak nie powiedzą a jeśli miałyby
kłamać to lepiej niech nie mówią nic. I tak wcześniej czy
później wszystko się wyjaśni. I się wyjaśniło. Po obiedzie
znów zabraliśmy się za prace w ogrodzie i jak wcześniej dzieci na
początku pomagały w sprzątaniu, i jak wcześniej w miarę upływu
czasu zaczęły gdzieś znikać. Tym razem chcieliśmy dowiedzieć
się gdzie są. Szukaliśmy ich po całym ogrodzie, ale nic to nie
dało. Okazało się, że cały ten czas siedziały w pokoju i
układały puzzle i grały w gry planszowe. Powiedziały, że „Kąpiel
Prosiaczka” i „Kalejdoskop 50 gier” jest lepszy niż sprzątanie
i nawet karę przyjmą byle ich zwolnić z prac w ogrodzie. Jak
mówiłam wcześniej, każdy możliwy sposób jest dobry aby się
wymigać nawet jeśli biały by za to ponieść karę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz