poniedziałek, 27 lipca 2015

Porządki w ogrodzie

Po ostatnim zjeździe rodzinnym niestety trzeba było dokładnie posprzątać nasz ogród. Nikt specjalnie nie miał na to ochoty, ale jak mus to mus. Od samego rana powiedzmy, że wszyscy zabraliśmy się do roboty. Dlaczego powiedzmy? Dzieci w każdy możliwy sposób zawsze próbowały wymigać się od jakichkolwiek prac w ogrodzie. W tym przypadku było tak samo. Podawały najróżniejsze powody. Nawet konieczność nauki. Tyle że w wakacje to nie przeszło. Musiały pomóc w sprzątaniu. Ponieważ w spotkaniu uczestniczyła cała rodzina od najmłodszych po seniorów było w sumie około 30 osób, więc sprzątania było dużo. Najwięcej było wszelkiego rodzaju butelek i kartonowych opakowań po różnych sokach rzecz jasna. Co rok organizujemy takie spotkanie, ale dopiero teraz zjechała się cała rodzina. Najbardziej cieszyli się dziadkowie, nie często wszystkie wnuki naraz ich odwiedzają. Ale wróćmy do sprzątania. Na początku wszystkie dzieci udawały że sprzątają, ale w miarę upływu czasu po kolei zaczęły gdzieś znikać. Do obiadu w ogrodzie nie było już żadnego z nich. W czasie posiłku nie powiedziały gdzie były, a my nie dopytywaliśmy się. Nie z braku zainteresowania ale z doświadczenia wiedziałam, że i tak nie powiedzą a jeśli miałyby kłamać to lepiej niech nie mówią nic. I tak wcześniej czy później wszystko się wyjaśni. I się wyjaśniło. Po obiedzie znów zabraliśmy się za prace w ogrodzie i jak wcześniej dzieci na początku pomagały w sprzątaniu, i jak wcześniej w miarę upływu czasu zaczęły gdzieś znikać. Tym razem chcieliśmy dowiedzieć się gdzie są. Szukaliśmy ich po całym ogrodzie, ale nic to nie dało. Okazało się, że cały ten czas siedziały w pokoju i układały puzzle i grały w gry planszowe. Powiedziały, że „Kąpiel Prosiaczka” i „Kalejdoskop 50 gier” jest lepszy niż sprzątanie i nawet karę przyjmą byle ich zwolnić z prac w ogrodzie. Jak mówiłam wcześniej, każdy możliwy sposób jest dobry aby się wymigać nawet jeśli biały by za to ponieść karę.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz