Nie wiem dlaczego
moje wnuczki tak bardzo lubią wszelkiego rodzaju puzzle i gry
planszowe. Przecież dzisiejsze dzieci jak w zabawce nie ma jakichś
migających światełek albo nie wiadomo jakich dźwięków to na
takie coś nie zwracają uwagi. Co jest gorsze, sama elektronika czy
całkowity jej brak. Moim zdaniem to zależy od zabawki. W różnego
rodzaju samochodach czy nawet lalkach niech sobie będzie, ale na
przykład w grach nie. O upodobaniach moich wnuczek dowiedziałam się
trochę przez przypadek. Jedna z koleżanek wyprowadzała się do
innego miasta. Dzieci robiły z tego niesamowite wydarzenie. Nie co
dzień „tracą” koleżankę. Rodzice dziewczynki postanowili
zorganizować przyjęcie pożegnalne, na które została zaproszona
cała klasa i oczywiście najlepsze koleżanki. Wiadomo, że trzeba
było kupić jakiś prezent. Do przyjęcia było jeszcze parę dni
więc wszyscy zaproszeni zabrali się za kupowanie prezentów.
Ponieważ mieszkają w dość dużym mieście możliwości wyboru
sklepu, gdzie mogli kupić odpowiednią rzecz, były ogromne. Dzieci
kupowały najróżniejsze prezenty. Lalki, ubrania albo coś
sportowego. Nie sposób wyliczyć wszystkiego. Przyszedł czas na
wyprawę do sklepu moich wnuczek. Ponieważ ja byłam trochę zajęta
przygotowaniami do przyjęcia nie mogłam iść z nimi. Po całym
dniu spędzonym w różnych sklepach wreszcie wrócili. Niestety nie
kupili nic. Dzieci zawiedzione a rodzice mocno zdenerwowani. Cały
dzień chodzenia skomentowali jednym zdaniem: „Jak można nie kupić
jednej durnej zabawki” Wnuczki opowiedziały mi jak wyglądało to
kupowanie. Jako że rodzice byli jeszcze dość młodymi ludźmi
zawsze prowadzili na stoiska z „dzisiejszymi” zabawkami. Dźwięki,
elektronika i światełka. Postanowiłam pomóc. Dowiedziałam się
wtedy, że fajna zabawka nie musi wcale taka być szczególnie jak
ktoś lubi stare dobre puzzle. Pojechaliśmy do nam tylko znanego
sklepu. Nasz wybór padł na trzy pozycje. „Barbie i jej super
przyjaciele” „Barbie i jej super przyjaciele” i specjalnie
zrobione na zamówienie puzzle. Jako obrazek do ułożenia było
zdjęcie całej klasy. Te ostatnie, w przeciwieństwie do reszty były
dość drogie, ale złożyli się na nie wszyscy rodzice. Dziewczynka
powiedziała że „to był najlepszy prezent pożegnalny jaki mogłam
dostać” Na drugi dzień wyjechała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz