środa, 15 lipca 2015

Filmowe urodziny

Odkąd pamiętam moja wnuczka zawsze lubiła film „Kraina lodu” I nie tylko ona. Ile razy w szkole organizowana jest jakaś impreza kostiumowa, Agnieszka i jej koleżanki przebierały się za bohaterów z tej bajki i jak nie trudno się domyślić wszystkie za księżniczki. Ale było zdziwienie jak jedna z dziewczynek była przebrana za bałwanka Olafa. Śmiechu było co niemiara. Oczywiście była w centrum zainteresowania. Do dziś nikt nie wie dlaczego wybrała taki kostium. Niedawno jedna z koleżanek miała urodziny. Jej mama poinformowała rodziców wszystkich zaproszonych o spotkaniu w sprawie przyjęcia niespodzianki. Chciała, aby był to bal kostiumowy ale znów byłyby same księżniczki z ulubionego filmu więc chyba nie był to dobry pomysł. Stanęło na tym, że będzie to „zwykłe” przyjęcie podczas którego wszystkie dzieci zostaną zaproszone do wzięcia udziału w różnych zabawach. Przebieg przyjęcia według planu miał być taki: najpierw mały posiłek a po nim śpiewanie „STO LAT” potem ogromny tort i dopiero gry i zabawy. Nikt nie wiedział co kupić na prezent. Chodziliśmy po różnych sklepach z ubraniami, z zabawkami a nawet sportowymi i w żadnym nie znalazłam nic co według mnie mogło by się jej spodobać. Wtedy przypomniałam sobie jak cieszyła się moja wnuczka gdy dostała ode mnie „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” ( ten kartonowy do samodzielnego montażu) i grę planszową „Memos - Kraina Lodu” Po konsultacji z innymi rodzicami ja miałam kupić jej taki zamek a ktoś inny grę. Z takimi prezentami udaliśmy się do solenizantki. Jak już nie raz się zdarzało plany z praktyką nigdy się nie pokrywają tak i w tym przypadku się to potwierdziło. Posiłek, STO LAT i tort według planu a dalej już nie. Zaczęło się otwieranie prezentów. Na szczęście mój został otwarty jako ostatni. Dlaczego na szczęście? Wszystkie dziewczynki od razu zabrały się za składanie zamku nie zważając na inne prezenty. Myślę, że nawet nie zauważyła by gdyby ten zamek był jedynym prezentem.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz