piątek, 7 sierpnia 2015

Pole namiotowe

W naszej rodzinie wyjazdy wakacyjne zawsze były planowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W tym roku było trochę inaczej. Na początku wakacji zadzwoniła do mnie siostra mieszkająca na stałe w Grecji. Zaczęła opowiadać o bardzo pięknej pogodzie, o domu w którym mieszka wraz z rodziną i kilku innych rzeczach. Widać było, że coś kręci. Po tych wszystkich opisach wreszcie powiedziała o co chodzi. Pole namiotowe. Jedynym minusem był fakt, że trzeba było się decydować szybko bo chętnych było więcej niż miejsc. Ciekawe co tam wymyśliła. Mieliśmy dwie możliwości do wyboru: ten sam hotel od niepamiętnych czasów albo wycieczka do Grecji na trzy tygodnie. Nie trudno się domyślić co wybraliśmy. Na lotnisku w Atenach czekał na nas samochód i po dwóch godzinach jazdy dotarliśmy do domu siostry. Na drugi dzień rano zabraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyliśmy na tajemnicze pole namiotowe. Kilka razy zdarzyło mi się spać pod namiotem ale tym razem nie wiedziałam czego się spodziewać. Na miejscu okazało się, że faktycznie były tam namioty, ale pole wyglądało inaczej niż te, które widziałam do tej pory. Ogromne, ogrodzone a przy bramie strażnik. Wszędzie drzewa. Na pewno każdy z Was wie jak wygląda parking przed Galeriami Handlowymi. Tu było podobnie. Każdy namiot miał swoje miejsce z numerem. Między namiotami alejki. Kila ujęć wody. Coś niesamowitego. Przy ogrodzeniu stał drewniany budynek w którym mieściła się stołówka i świetlica oczywiście dla chętnych. My nie korzystaliśmy z nich. Namiot to namiot. Któregoś dnia po śniadaniu wszystkie dzieci gdzieś zniknęły. Przeszukaliśmy cały teren. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł żeby zajrzeć do świetlicy. Wszystkie nasze pociechy siedziały sobie przy stole i grały w gry „Memos - Kraina Lodu” i „5 sekund Junior” To było tylko raz bo w trakcie naszego pobytu okazało się jeszcze, że niedaleko znajduje się park wodny, ścieżki do biegania a dla bardziej odważnych jaskinie do zwiedzania. Wyjazd mieliśmy bardzo udany. Jeżeli tylko będzie taka możliwość to w przyszłym roku też tam pojadę tylko tym razem będę korzystać ze stołówki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz