czwartek, 25 lutego 2016

Kilku znajomych

 Dla chorej osoby nie ma nic bardziej miłego niż odwiedziny znajomych. Jednak robi się trochę nerwowo gdy w jednym czasie przyjdzie kilkanaście osób. Kilka dni temu w takiej sytuacji była Agnieszka. Grypa i tydzień leżenia w domu. Zaraz na drugi dzień w odwiedziny przyszły jej trzy najlepsze koleżanki. Te z którymi naprawiała zestaw „Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy” gdy pierwszy raz został zniszczony. Pamiętacie jak to było? Zostałam sama z najmłodszymi wnukami. Dopóki byłam z nimi nic złego się nie działo. Zadzwonił telefon a gdy poszłam odebrać maluchy od razu zainteresowały się zamkiem. Stał na szklanym stole. Jak to małe dzieci mają w zwyczaju chciały „przyjrzeć się z bliska” i pociągnęły za obrus. Razem z zamkiem na podłogę spadł blat stołu. I zamek, i blat nie nadawały się już do niczego. Przynajmniej według mnie. Gdy Agnieszka wróciła ze szkoły razem z koleżankami zdołała go naprawić. Od tamtej pory nikt nie mógł podejść do niego nie mówiąc o dotykaniu. To właśnie te koleżanki odwiedziły Agnieszkę jako pierwsze. Cztery osoby to nie tak dużo szczególnie, że często u nas bywały. Niestety zapowiedziały wizytę jeszcze kilku znajomych. Na wszelki wypadek udałam się do sklepu na większe zakupy. Z doświadczenia wiem, że słowa „jeszcze kilku” mogą oznaczać przygotowania do małego przyjęcia. Nie pomyliłam się. Na drugi dzień w odwiedziny przyszła cała klasa. 17 osób to też kilku znajomych. Jak to się już przyjęło gdy idzie się w odwiedziny do chorego trzeba przynieść jakiś mały prezent. Gdy jest to osoba dorosła przynosi się kwiaty lub coś innego o czym tu nie mogę napisać a wszyscy wiedzą o czym mówię. Jednak cała klasa, znając zamiłowanie Agnieszki do serii o krainie lodu, postanowiła, że gra „Boom Boom Frozen” firmy Trefl będzie lepszym prezentem niż nawet największy i najpiękniejszy bukiet kwiatów. Mieli rację.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz