Na samym początku chcę coś wyjaśnić. Żeby nikt mnie źle nie
zrozumiał. Bardzo lubię dzieci. Osobiście uważam, że im jest ich
więcej tym jest weselej. Tyle tłumaczenia się. W dzisiejszych
czasach gdy w rodzinie jest dwoje, troje dzieci uważa się, że to
dużo. Pamiętacie czasy, gdy my, dzisiejsi dziadkowie, byliśmy
młodzi? Ile wtedy było dzieci w każdej rodzinie szczególnie na
wsi? Piątka, szóstka a nawet siódemka to nie było nic
niezwykłego. W naszej rodzinie było nas jedenaścioro. Teraz
wyobraźcie sobie, że każde z rodzeństwa ma swoją rodzinę i
powiedzmy jedno albo dwójkę dzieci. Łatwo policzyć ile będzie
wnuków. Teraz sama jestem babcią i mam ich „tylko” piątkę.
Tak się złożyło, że różnica wieku trójki starszych wynosi
jeden rok więc w szkole przez trzy lata jest ten sam materiał.
Przynajmniej dla mnie. Spytacie, co ja mam z tym wspólnego. Moje
kochane wnuki wiedzą, że kiedyś byłam dobra z polskiego i kilku
innych przedmiotów, nie żebym się chwaliła albo coś ale tak
było, więc przychodzą do mnie odrabiać lekcję licząc na pomoc z
mojej strony. Wszyscy są zadowoleni. Rodzice bo mają spokój,
dzieci bo ma im kto pomóc a ja bo mogę. I jak możecie się
domyślać trzy lata z rzędu piszemy te same wypracowania. Chodzi o
tematy. Ostatnio nauczycielka podała temat kolejnego. Różnice
między zabawkami dzisiejszymi a tymi, którymi bawili się nasi
rodzice na podstawie zdobytych informacji. Tego tematu nie lubię
najbardziej. No ale cóż obiecałam. Przez rok na rynku pojawiło
się wiele nowych gier, puzzli i innych zabawek szczególnie na
podstawie filmów. Przykład: saga o gwiezdnych wojnach, zestaw
puzzli „po ciemnej stronie mocy” firmy Trefl. Seria filmów o
krainie lodu, zestaw modeli przestrzennych „Craft Castle -
Królewski Zamek Anny i Elsy” Można by wymieniać w
nieskończoność. Gdy my byliśmy młodzi większość zabawek
własnoręcznie wykonywali rodzice przynajmniej tam gdzie ja
mieszkałam. No i były jeszcze piłki, ulubiona rozrywka moich
sześciu braci. Takie są największe różnice.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz