Od kilku dni pod naszą opiekę została oddana najmłodsza dwójka
naszych wnuków. Tak się złożyło, że przez dwa tygodnie ich
rodzice chodzą do pracy na tę samą zmianę. Gdy pięknie świeciło
słońce, ze znalezieniem zajęcia nie było kłopotu. W ogrodzie
mamy zainstalowany basen. Nie to żebym się chwaliła, ale nie jest
to taki kupiony w markecie. Zestaw robiony na zamówienie przez
znajomego, zajmującego się takimi projektami. Nie jest to ogromny
basen, ma trzy metry długości i dwa szerokości i jest
przystosowany zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Po prostu ma
różne głębokości. Nasze kochane wnuki bardzo lubią zabawę w
chowanego. Jednak nie chowają się dzieci, ale to one chowają jakiś
przedmiot, a moim i dziadka zadaniem jest jego znalezienie. Ich
skrytką zawsze jest basen. Siadają w wodzie i trzymają przedmiot
pod nią. Wiadomo, że nie wszystko można zamoczyć, więc naszą
chowaną zabawką jest „VTech- Grająca Rybka do Kąpieli” firmy
Trefl. Ale pogoda się zepsuła, za oknami zaczął padać deszcz i
zabawy na basenie musiały się skończyć. W domu było trochę
trudniej. Na puzzle albo kalambury są za małe, ale na szczęście
sklepy internetowe oferują całą gamę produktów, które mogą
zainteresować małe dzieci. Takim produktem jest „Franek
Sześcianek” Nazwa nie mówi zbyt wiele, ale po zapoznaniu się z
opisem mogę Wam troszkę o nim opowiedzieć. Jak sama nazwa
wskazuje, jest to sześcian. Na każdej jego ściance jest
przygotowana inna zabawa. To chyba najważniejsze rzeczy. Po więcej
informacji odsyłam na stronę sklepu. Niestety nasze wnuki są zbyt
„żywe” i jest niewiele rzeczy, które mogłyby zatrzymać je w
jednym miejscu, ale ten sześcian spełnił swoje zadanie.
Przynajmniej przez dwa dni. Trzeba było wrócić do zabawy w
chowanie. Nie wiem co ta zabawa w sobie ma, ale bawimy się w to już
trzeci dzień, skrytka dzieci zawsze jest ta sama, w sumie nasza też.
Za nic w świecie nie chcą bawić się w nic innego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz