Ludzie mają różne zainteresowania. Czasem w jednej rodzinie każdy
interesuje się czym innym, a czasem kilka pokoleń tym samym. U nas
jest to wszystko co ma jakikolwiek związek z pociągami. Był czas,
że wszędzie, gdzie nie spojrzeć, plątały się modele lokomotyw,
wagonów i książki o kolejnictwie. Wszystko zaczęło się od
mojego taty. Pracował jako zawiadowca stacji. Pamiętam, gdy wracał
do domu zawsze opowiadał co mu się przydarzyło, jakie pociągi
przejeżdżały przez jego stację i jakich ludzi spotkał.
Słuchaliśmy jak zaczarowani. Gdy przedstawiłam rodzinie swojego
narzeczonego, obecnie męża, mój kochany tatuś od razu zaczął go
wciągać w świat kolei i pociągów. Niestety mu się udało.
Powiecie, to dobrze, że ma jakieś zainteresowania. Zgoda, ale
zainteresowania a obsesja to co innego. Mieliśmy w domu modele i
opisy chyba wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z pociągami.
Pewnego dnia, po wielkiej awanturze, wszystkie te zabawki wylądowały
w garażu, który nie wiadomo czemu od razu został zamknięty na
kłódkę. Myślałam, że będzie spokój. Okazało się, że
wszystko zostało odbudowane. Ogromna makieta miasta. Drogi, budynki
i oczywiście linie kolejowe. Naszego syna też zaczęły interesować
pociągi. Wiele godzin spędzali z tatą w tym garażu, bawiąc się
modelami. Niestety okazuje się, że nasze najmłodsze wnuki też
mogą tak skończyć. Zauważyłam, że gdy tylko w telewizji
nadawany jest jakiś program związany z pociągami, dzieci rzucają
wszystko i siadają przed ekranem. Teraz gdy kupujemy jakieś karty
albo puzzle, muszą być związane z koleją. Na stronie sklepu firmy
Trefl znalazłam zestaw „Hejka Kolejka” Jest to model kolejki
wykonany z drewna. Nie jest to może jakiś zaawansowany technicznie
zestaw, ale myślę, że dla trzylatków w zupełności wystarczy.
Mam nadzieję, że uda mi się uchronić dzieci przed wpadnięciem w
obsesję. Z doświadczenia wiem, że to nic dobrego. Będą chciały
interesować się pociągami, proszę bardzo. Przypilnuję jednak,
żeby oprócz kolei w ich życiu liczyło się coś jeszcze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz