Długi weekend,
piękna sprawa. W tym roku nawet dziewięć dni. Było ciepło więc
wybraliśmy się całą rodziną z wizytą do mojego brata. Mieszka
w małej wiosce koło Poznania i prowadzi gospodarstwo
agroturystyczne. Wszystko było zaplanowane. Dziwny zbieg
okoliczności sprawił, że nie poszło zgodnie z tym planem. Można
powiedzieć: szczęście w nieszczęściu. Ale o tym za chwilę.
Wyruszyliśmy. Na początku jechało się dobrze, żadnych korków
ani większych utrudnień. Po przekroczeniu granicy województwa co
jakiś czas mijaliśmy bardzo duże plakaty z reklamą turnieju gier
towarzyskich, który odbywał się w w jednym z hoteli w najbliższym
mieście. Lepiej nie pisać jakim. Pierwszy pech dopadł nas na
stacji benzynowej po tankowaniu auto nie chciało ruszyć. Kierowcy
czekający w kolejce zaczęli się trochę awanturować i pomogli
zepchnąć auto na pobliski parking. Auto trafiło do warsztatu a my
do hotelu oczywiście tego z turniejem. Jak się później okazało
pojęcie gry towarzyskie to bardzo szerokie pojęcie, ponieważ tą
grą była ruletka. Mój mąż, mimo naszych protestów, zgłosił
swój udział. Kosztowało nas to tysiąc złotych bo tyle trzeba
było wpłacić na wejście. To był drugi pech. Do tego jeszcze pięć
stów za naprawę auta. Żeby było jeszcze ciekawiej to na drugi
dzień odkryliśmy brak jednej walizki, niestety najważniejszej
przynajmniej dla dzieci. Dlaczego? W tej walizce były wszystkie
zabawki jakie zapakowały. Na szczęście została w domu. Ktoś
zapomniał włożyć ją do bagażnika. Dwa dni później ruszyliśmy
w dalszą drogę. Niestety na miejscu okazało się, że między
bratem Adamem, tak to ten od pociągów, a jego sąsiadem stale
dochodzi do awantur z powodu wczasowiczów, którzy wynajmują
pokoje. Powodami kłótni były najczęściej sprawy błahe jak
dzieci biegające przy rzece, albo hałas w ciągu dnia. Między
Adamem a jego żoną dochodziło do nazwijmy to sprzeczek. My
trafiliśmy na jedną z nich. Chodziło o wezwanie policji czy coś
takiego. Można powiedzieć, że prawdziwym nieszczęściem było to
co działo się tutaj a nie nasza strata pieniędzy. Zgoda jest warta
dużo więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz