Witajcie. Jak już
pisałam mieszkam w trzypiętrowym bloku na ostatnim piętrze. Na
pewno każdy z Was zna ten ból gdy któregoś pięknego dnia wchodzi
się na przykład do łazienki i zamiast podłogi jest kałuża wody.
Mnie to szczęście spotkało nie dawno. Żeby było jeszcze lepiej
to u mnie woda była na podłodze a u sąsiada poniżej na suficie.
Od razu pobiegłam do niego z przeprosinami, a po zajrzeniu do
łazienki zobaczyłam to. Ogromna żółta plama a pod nią
postawione wiaderko do którego kapała woda. W domu już woda
została pozbierana a główny zawór zakręcony. Od razu mąż
zadzwonił do spółdzielni mieszkaniowej żeby zgłosić awarię. W
naszej miejscowości znajduje się biuro w którym można takie
sytuacje zgłaszać. Pół godziny później pojawił się pracownik
gospodarczy. Tak go nazywamy bo to on zajmuje się wszelkiego rodzaju
naprawami, koszeniem trawy, żywopłotów jednym słowem taka złota
rączka. Oczywiście wszystkie potrzebne uprawnienia posiada.
Zaprowadziliśmy go do miejsca katastrofy. Od razu wiedział co się
stało. Otworzył swoją skrzynię z narzędziami a tam najnowsze
zabawki do prac hydraulicznych. Niektóre z nich widzieliśmy
pierwszy raz w życiu. Specjalnie użyłam słowa „zabawki” bo
niektóre wcale nie wyglądały jak jakieś klucze czy coś w tym
rodzaju. Powiedział, że pękła jakaś uszczelka ale wymiana potrwa
kilka godzin bo bardzo trudno się do niej dostać. Ponieważ jest to
nasz dobry znajomy nie baliśmy się go zostawić samego w naszym
domu i wybraliśmy się z dziećmi na plac zabaw, żeby nie
przeszkadzać w pracy fachowcowi. Jeden z naszych placów zabaw
znajduje się na terenie przedszkola i zawsze jest na nim jakiś
opiekun, który dba o to by dzieci się nie nudziły. Zawsze
przygotowane są jakieś gry towarzyskie dla dzieci. W ten pechowy
dzień była to zabawa w chowanego. Po kilku godzinach wróciliśmy
do domu gdzie już czekała na nas sucha łazienka. Pękniętą
uszczelkę dostaliśmy na pamiątkę. Zostało jeszcze malowanie
sufitu u sąsiada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz