środa, 24 czerwca 2015

Awaria

Witajcie. Jak już pisałam mieszkam w trzypiętrowym bloku na ostatnim piętrze. Na pewno każdy z Was zna ten ból gdy któregoś pięknego dnia wchodzi się na przykład do łazienki i zamiast podłogi jest kałuża wody. Mnie to szczęście spotkało nie dawno. Żeby było jeszcze lepiej to u mnie woda była na podłodze a u sąsiada poniżej na suficie. Od razu pobiegłam do niego z przeprosinami, a po zajrzeniu do łazienki zobaczyłam to. Ogromna żółta plama a pod nią postawione wiaderko do którego kapała woda. W domu już woda została pozbierana a główny zawór zakręcony. Od razu mąż zadzwonił do spółdzielni mieszkaniowej żeby zgłosić awarię. W naszej miejscowości znajduje się biuro w którym można takie sytuacje zgłaszać. Pół godziny później pojawił się pracownik gospodarczy. Tak go nazywamy bo to on zajmuje się wszelkiego rodzaju naprawami, koszeniem trawy, żywopłotów jednym słowem taka złota rączka. Oczywiście wszystkie potrzebne uprawnienia posiada. Zaprowadziliśmy go do miejsca katastrofy. Od razu wiedział co się stało. Otworzył swoją skrzynię z narzędziami a tam najnowsze zabawki do prac hydraulicznych. Niektóre z nich widzieliśmy pierwszy raz w życiu. Specjalnie użyłam słowa „zabawki” bo niektóre wcale nie wyglądały jak jakieś klucze czy coś w tym rodzaju. Powiedział, że pękła jakaś uszczelka ale wymiana potrwa kilka godzin bo bardzo trudno się do niej dostać. Ponieważ jest to nasz dobry znajomy nie baliśmy się go zostawić samego w naszym domu i wybraliśmy się z dziećmi na plac zabaw, żeby nie przeszkadzać w pracy fachowcowi. Jeden z naszych placów zabaw znajduje się na terenie przedszkola i zawsze jest na nim jakiś opiekun, który dba o to by dzieci się nie nudziły. Zawsze przygotowane są jakieś gry towarzyskie dla dzieci. W ten pechowy dzień była to zabawa w chowanego. Po kilku godzinach wróciliśmy do domu gdzie już czekała na nas sucha łazienka. Pękniętą uszczelkę dostaliśmy na pamiątkę. Zostało jeszcze malowanie sufitu u sąsiada.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz