poniedziałek, 22 czerwca 2015

Zakupy

Na pewno każdy z Was wie jak wszystkie dzieci lubią zakupy. Sobota i niedziela to dni najlepsze na tego typu zajęcia. Teraz pytanie. Po co na zakupy wnuczki zabierają babcię i dziadka? W sobotę pojechaliśmy z całą rodziną do jednego z dużych galerii handlowych. Od samego rana wszyscy zastanawiali się co kupić i jak zwykle nie można było się zdecydować. W końcu została zrobiona długa lista i około dwunastej wyruszyliśmy. Po dotarciu na miejsce dzieci od razu skierowały się na stoiska z zabawkami, ledwo udało nam się je zatrzymać. Chodziliśmy między regałami prawie cztery godziny. Wreszcie, ku uciesze dzieci, dotarliśmy na piętro przeznaczone dla dzieci. Wszystko przygotowane zostało specjalnie dla najmłodszych klientów. Na całym piętrze można było spotkać sprzedawców przebranych za postacie z bajek i filmów. Wszyscy zachęcali do zakupów. Według listy mieliśmy kupić rzeczy, które przydadzą się podczas wakacyjnych wyjazdów. Ponieważ każdy miał inne plany na wakacje było tego trochę. Walizki, śpiwory, kurtki a nawet namiot. Po zaopatrzeniu wszystkich dzieci przyszedł czas na opuszczenie działu dla dzieci i udanie się na piętro z artykułami sportowymi. Tu też kupiliśmy rzeczy według listy i już wybieraliśmy się do kasy gdy córka zauważyła, że wszystkie dzieci gdzieś zniknęły. Zastanawialiśmy się gdzie mogły pójść ale nikt nie miał jakiegoś dobrego pomysłu. Zgodnie ustaliliśmy, że trzeba przejść wszystkie odwiedzone działy i może na którymś się zgubiły. Z trzema wózkami zakupów nie było to takie proste więc najpierw postanowiliśmy jednak pójść do kasy a dopiero potem szukać dzieci. Po przeszukaniu wszystkich działów dzieci się nie znalazły. Nagle w głośnikach usłyszeliśmy komunikat, że na dziale z zabawkami błąkały się dzieci. W informacji pokierowano nas na dział z zabawkami. W jednej części zbudowany był plac zabaw. Tam właśnie znaleźliśmy całą piątkę naszych kochanych wnuczków. Ucieszone układały puzzle i nawet nie zauważyły, że nas nie ma, a na wieść, że trzeba już wracać wyraźnie były zawiedzione. Ale nie było wyjścia.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz