wtorek, 16 czerwca 2015

Pierwszy dzień świętowania

Witajcie. Ponieważ taki sposób świętowania dnia dziecka był u nas po raz pierwszy pomyślałam, że dobrze będzie przedstawić Wam po kolei poszczególne dni a nie jak poprzednio jedną konkurencję. Szczególnie, że w innych moje wnuki miały większe sukcesy niż ja. Pierwszy dzień świętowania. Jak pisałam, wszystko zaczynało się około 9 rano. Już tydzień wcześniej na tablicach ogłoszeń we wszystkich miejscowościach rozwieszone były plakaty z programem na wszystkie dni. Zawsze pierwszym punktem było wystąpienie wójta, ale przez pierwsze trzy dni przemawiał jakiś zastępca. Dopiero w poniedziałek wystąpił osobiście, ale o tym następnym razem. Jak co roku prawie wszystkie konkurencje były podzielone na kategorie wiekowe. Gry towarzyskie jak puzzle czy skrabble były tylko dla gimnazjum ale wszelkiego rodzaju gry zespołowe nie miały takiego podziału. Przecież chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę. Największym zainteresowaniem wśród turniejów cieszyła się piłka nożna i tu część moich wnuków mogła pokazać swoje umiejętności. Co ciekawe do tego turnieju została zgłoszona żeńska drużyna, ale sędziowie nie zgodzili się na ich udział. Nie wiem dlaczego. Widziałam je w akcji i choć nie jestem znawcą tematu to ich gra podobała mi się bardziej niż innych nawet męskich drużyn. Musiały się zadowolić zawodami przygotowanymi specjalnie dla nich. Każda z miejscowości zorganizowała swoją imprezę w innym stylu. Pierwszy dzień był przeznaczony na konkurencje sportowe. Nigdy nie mogłam zrozumieć dzisiejszej młodzieży, niektóre konkurencje, które na początku wydawały się całkowicie nie potrzebne było ogromne zainteresowanie. Na pewno duża część z Was szczególnie tych starszych, oczywiście nikogo nie obrażając, pamięta jak będąc dzieckiem jedną z zabaw było skakanie w gumę. Nawet te dzieci, które kompletnie nie wiedziały na czym to polega chciały wziąć udział. Nie wiem co jest takiego w zabawach z naszej młodości, że dzisiejsze dzieci są nimi tak zainteresowane. A może to dzieci czekają na coś „nowego” W każdym razie po wytłumaczeniu zasad zaczęła się zabawa. Śmiechu było co niemiara. Nikt nawet nie zauważył upływu czasu, ale każda impreza musi się kiedyś skończyć. Myślę, że dzień się udał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz