Po kilku dniach deszczowych wczoraj nareszcie wyjrzało słońce. Nic
więc dziwnego, że zaraz po powrocie z przedszkola nasza najmłodsza
para wnuków chciała iść na plac zabaw. Jakby w przedszkolu miały
mało zabawy. Nigdy nie puszczamy ich samych. Zawsze idzie z nimi
ktoś dorosły. Tym razem ta przyjemność przypadła mnie. Nie to
żebym się nie cieszyła, ale inaczej jest jak się kilka godzin
bawi na różnych nazwijmy to obiektach, a inaczej jak się te same
godziny siedzi na ławce i wysłuchuje plotek z całej okolicy. Po
pewnym czasie po prostu robi się niedobrze. Czasem mam ochotę wstać
i nawrzeszczeć na te wszystkie mamy, które zamiast pilnować swoich
dzieci obgadują wszystkich po kolei. Żeby to chociaż te ich plotki
były prawdziwe. Przekonałam się o tym osobiście. Jak większość
ludzi zaraz przed rozpoczęciem roku szkolnego kupuje się dzieciom
wszystko do szkoły. Wiadomo, że oprócz tego zawsze kupi się
jakieś gry, puzzle i zabawki. Mój syn wpadł na genialny pomysł
kupienia butelki wina. Wiecie, uroczysta kolacja. Właśnie
przechodziła obok nas jedna z tych mam, którą często widywałam
na placu zabaw. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności mój syn
właśnie w tej chwili powiedział dość głośno, że bardzo lubi
wino. Po dwóch tygodniach właśnie na placu zabaw usłyszałam, że
mój syn to alkoholik a skoro tak to na pewno bije żonę. Wtedy nie
wytrzymałam. Nie bardzo mogę powtórzyć co wtedy im powiedziałam,
ale słyszała mnie chyba cała okolica. Dwa dni później
kupowaliśmy prezent urodzinowy dla koleżanki Agnieszki. Lubiła gry
w karty, więc nasz wybór padł na talię tematyczną z bohaterami
filmu „Auta” W pewnym momencie podchodziła do regału ta sama
pani, która zaczęła opowiadać o moim synu. Gdy nas zobaczyła,
odwróciła się i poszła w inną stronę. Może moja reakcja na
takie plotki czegoś ją nauczy a może i nie. Czas pokaże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz