piątek, 23 września 2016

Nie cierpię plotek

 Po kilku dniach deszczowych wczoraj nareszcie wyjrzało słońce. Nic więc dziwnego, że zaraz po powrocie z przedszkola nasza najmłodsza para wnuków chciała iść na plac zabaw. Jakby w przedszkolu miały mało zabawy. Nigdy nie puszczamy ich samych. Zawsze idzie z nimi ktoś dorosły. Tym razem ta przyjemność przypadła mnie. Nie to żebym się nie cieszyła, ale inaczej jest jak się kilka godzin bawi na różnych nazwijmy to obiektach, a inaczej jak się te same godziny siedzi na ławce i wysłuchuje plotek z całej okolicy. Po pewnym czasie po prostu robi się niedobrze. Czasem mam ochotę wstać i nawrzeszczeć na te wszystkie mamy, które zamiast pilnować swoich dzieci obgadują wszystkich po kolei. Żeby to chociaż te ich plotki były prawdziwe. Przekonałam się o tym osobiście. Jak większość ludzi zaraz przed rozpoczęciem roku szkolnego kupuje się dzieciom wszystko do szkoły. Wiadomo, że oprócz tego zawsze kupi się jakieś gry, puzzle i zabawki. Mój syn wpadł na genialny pomysł kupienia butelki wina. Wiecie, uroczysta kolacja. Właśnie przechodziła obok nas jedna z tych mam, którą często widywałam na placu zabaw. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności mój syn właśnie w tej chwili powiedział dość głośno, że bardzo lubi wino. Po dwóch tygodniach właśnie na placu zabaw usłyszałam, że mój syn to alkoholik a skoro tak to na pewno bije żonę. Wtedy nie wytrzymałam. Nie bardzo mogę powtórzyć co wtedy im powiedziałam, ale słyszała mnie chyba cała okolica. Dwa dni później kupowaliśmy prezent urodzinowy dla koleżanki Agnieszki. Lubiła gry w karty, więc nasz wybór padł na talię tematyczną z bohaterami filmu „Auta” W pewnym momencie podchodziła do regału ta sama pani, która zaczęła opowiadać o moim synu. Gdy nas zobaczyła, odwróciła się i poszła w inną stronę. Może moja reakcja na takie plotki czegoś ją nauczy a może i nie. Czas pokaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz