środa, 14 września 2016

Pierwsze wywiadówki

 Jak każdego roku na początku września rodzice wszystkich uczniów zapraszani są na pierwszą, organizacyjną wywiadówkę. To słowo wielu uczniom zawsze mroziło krew w żyłach. Jednak ta pierwsza jest inna. Nie omawia się ocen uczniów, bo w sumie nie ma żadnych. Oprócz rzeczy typowo szkolnych jak wyposażenie czy strój ucznia wychowawca klasy przedstawia ogólny plan wycieczek, imprez i uroczystości, które mają być organizowane w czasie pierwszego półrocza. Wczoraj miałam taką przyjemność. Zostałam poproszona o udział w zebraniu w klasie Agnieszki. Pamiętam jak chodziłam do swoich dzieci. W naszej szkole na początku takiego zebrania dyrektorka przedstawiała nowych nauczycieli, którzy będą uczyć w danej klasie i do których będzie można się zwrócić w razie problemów dziecka z przedmiotem. Potem zwykłe sprawy organizacyjne. Wczoraj przekonałam się, że szkoła powoli staje się miejscem gdzie pieniądze, składki i ubezpieczenia są ważniejsze od ucznia. Zebranie trwało około 2 godzin. Sprawy organizacyjne zajęły jakieś 20 minut. Przez resztę czasu nauczycielka przedstawiała plany wycieczek na najbliższe pół roku. Nie skupiła się na tematach poszczególnych wyjazdów, ale cały czas podawała kwoty jakie rodzice będą musieli wpłacić aby dziecko mogło pojechać na taką wycieczkę. Jeden z rodziców nie wytrzymał i zapytał czy to jest jeszcze szkoła czy firma do zarabiania pieniędzy. Wtedy dopiero temat pieniędzy zszedł na dalszy plan. W końcu dowiedzieliśmy się kiedy, gdzie i w jakim celu dzieci pojadą na te wycieczki. Pierwszą będzie dwudniowa wycieczka w góry. Po drodze wszyscy odwiedzą otwarte niedawno muzeum techniki i rozrywki. Podobno specjalnie dla tej grupy przygotowana zostanie wystawa gier i puzzli od przełomu wieków do czasów obecnych. Jednak puzzle i gry to nie główny cel wycieczki. Nim jest poznanie mieszkańców i zwyczajów dawnych górskich wiosek. Jednym słowem skansen. Już zapowiedziano wypracowania na temat wycieczki. Na zebraniu dowiedziałam się jeszcze jednej ciekawej rzeczy. Chodzi o ubezpieczenie. Okazało się, że nie jest obowiązkowe. Jednak bez niego żadne dziecko nie będzie mogło pojechać na żadną wycieczkę. Tak czy tak trzeba będzie zapłacić.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz