czwartek, 19 stycznia 2017

Interwencja rodziców

 Jak ja nie lubię organizacji przyjęć. Jak wiecie mieszkam w małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i co dziwne w dzisiejszych czasach pomagają sobie bezinteresownie. We wszystkim. Wystarczy poprosić kogoś o pomoc i o ile nie nie zaszkodzimy nikomu swoim działaniem, każdy chętnie pomaga. Są jednak sytuacje, to wiedzą wszyscy, że trzeba pomóc choćby nie miało się ochoty. Właśnie taką sytuacją są przyjęcia urodzinowe. Nie raz już pisałam, że gdy organizator jest jeden, prawie zawsze wszystko się udaje. Ale gdy więcej osób jest odpowiedzialnych za układanie planu przyjęcia, zawsze robi się nerwowa atmosfera. Delikatnie mówiąc. Każdy ma inną wizję uroczystości. Im młodsza osoba, tym pomysły są bardziej, nazwijmy to dziwne. Nie raz miałam okazję uczestniczyć w takiej organizacji. Niektórzy zapominali, że to przyjęcie dla dziecka. Któregoś razu jedna osoba tak się zapędziła, że na przyjęciu dla pięciolatka chciała podawać wino. Ostatnie przyjęcie, żeby nie interwencja rodziców, okazałoby się całkowitą porażką. Poproszono mnie o pomoc w organizacji. Okazało się, że nie tylko mnie. Jeszcze pięciu organizatorów, pięć pomysłów i pięć powodów do kłótni. Przez trzy dni spieraliśmy się co do wielkości, wyglądu i kształtu tortu. Wiedzieliśmy, jakie zainteresowania ma solenizantka i chcieliśmy by tort przedstawiał coś związanego z bohaterkami filmu o krainie lodu. Jeden z pomysłów był taki: prostokątny tort, na nim zamek księżniczek a dookoła dziesięć świeczek. Innych pomysłów lepiej nie opiszę. I znowu awantura. W końcu przyszli rodzice z gotowym planem i poleceniem: ma być według ich planu. Nasz tort się spodobał szczególnie, że jednym z prezentów był zestaw puzzli „ Anna i Elsa -Puzzle Glam” Jako prezent dodatkowy rodzice kupili grę planszową „Snow Adventure” oczywiście o przygodach księżniczek i obiecali wieczorną rozgrywkę. Cały wieczór z wiecznie zapracowanymi rodzicami. Od całej klasy dostała, ostatnio bardzo popularne wśród naszych dzieci, ogromne foto puzzle przedstawiające całą klasę. Dzięki interwencji rodziców, całe przyjęcie udało się a solenizantka była bardzo zadowolona. Wydaje mi się, że nie z przyjęcia, ale z wieczoru z rodzicami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz