środa, 11 stycznia 2017

Przyjęcie na lodowisku

 Najlepszą przyjaciółką Agnieszki jest Marta. Dziewczynka o rok młodsza, do niedawna mieszkająca na naszej ulicy. Dlaczego do niedawna? Jedno wydarzenie sprawiło, że wraz z mamą musiały się przeprowadzić do mieszkania w bloku. Nie zrozumcie mnie źle. Nie widzę nic złego ani niezwykłego w mieszkaniu w bloku, ale ponieważ od dziecka mieszkam w tym samym domu, ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, gdy miałabym zamieszkać w mieszkaniu o powierzchni 40 m2 gdy zawsze miałam do dyspozycji ponad 100m. Ale nie chciałam pisać o kłopotach mieszkaniowych. Marta miała urodziny na początku stycznia. W ubiegłych latach mama organizowała dla niej wielkie przyjęcia. Wiadomo, jedyne dziecko. Zawsze było mnóstwo gości. W tym roku chciała odwołać uroczystość z powodu braku miejsca. Bez uzgadniania z nami, Agnieszka zaproponowała, że tegoroczne przyjęcie może odbyć się u nas. Któregoś dnia odebrałam telefon z ogromnymi podziękowaniami, a ja w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. Wtedy dopiero Agnieszka wszystko mi wyjaśniła. Gdybym znała wcześniej sytuację Marty i jej mamy, sama poddałabym taką propozycję. Zaplanowanie przyjęcia w lecie nie jest problemem. Cały ogród do dyspozycji. Zimą jest trochę trudniej. Ale gdy na zewnątrz jest -15 stopni, i to można wykorzystać. Tydzień przed uroczystością zaczęto budowę lodowiska. Ogród mamy duży więc o miejsce nie trzeba było się martwić. Dzień przed terminem wszystko było gotowe. Całe przyjęcie przygotowywała zewnętrzna firma. Jak to bywa na przyjęciach, był tort, życzenia i oczywiście prezenty. Od mamy dostała zestaw puzzli z bohaterkami filmu o krainie lodu „Anna i Elsa -Puzzle Glam” a od całej klasy ogromne zdjęcie w formie foto puzzli. Na środku zdjęcia była Marta z mamą a dookoła nich wszyscy uczestnicy przyjęcia. Nad nimi wielki napis WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN. Byłam już na wielu przyjęciach organizowanych przez zewnętrzne firmy i wiele z nich to były całkowite porażki. Tym razem było inaczej. Wszyscy pracownicy firmy organizacyjnej to ludzie młodzi a nawet bardzo młodzi. Widać było, że traktują swoją pracę jak zabawę a nie jak w innych firmach przymus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz