Ostatnio pisałam o planach zagospodarowania przez dyrektora szkoły
wolnego czasu z racji ferii zimowych. Wśród wielu imprez
przewidziano rodzinny turniej w grę „5 sekund edycja specjalna”
i kulig. Pisałam, że kulig będzie główną atrakcją programu. Tu
muszę Was przeprosić. Po dokładnym przeczytaniu programu, okazało
się, że kulig to nie główna atrakcja a nagroda w turnieju. Nikt
nie spodziewał się takiego zainteresowania kuligiem, więc
ogłoszono, że jednak będzie to osobne wydarzenie. W tym miejscu
mogę się pochwalić, że w naszej miejscowości mieszka jedyny w
całej okolicy właściciel pary koni, sań i karety. Nie raz
widziałam młode pary jadące do ślubu karetą. Piękny widok. Ale
wróćmy do teraźniejszości. Cały turniej rozpoczął się we trzy
dni temu. Ponieważ uczestników było więcej niż przewidywano, do
zestawów gier dołączono kolejne. Tym razem „5 sekund junior”
Dyrektor mówił, że to dla urozmaicenia rozgrywki. Po jednym dniu
wyłoniono zwycięzców, rozdano medale i puchary. Jeszcze tego
samego dnia zorganizowano pierwszy kulig. Pogoda była wspaniała.
Słońce, mróz i ponad pół metra śniegu. Zima jak za starych
dobrych czasów. Jak pisałam, chętnych było tylu, że nie można
było pozwolić wszystkim naraz na uczestnictwo. W sumie zapisanych
było 45 osób. Nikt nie spodziewał się takiego zainteresowania ze
strony dorosłych. W moim wieku trochę nie wypada, ale gdybym miała
30 lat mniej to kto wie? Nie uwierzycie, ale nawet policja włączyła
się w całe wydarzenie. W miarę potrzeb kierowali ruchem tak, żeby
nie przeszkadzać uczestnikom. Wszyscy organizatorzy mówili, że
liczyli tylko na dzieci. Śmiali się później, że trzeba było
sprzedawać bilety. Wydaje mi się, że nie byłoby mniej chętnych.
Według organizatorów wszystko miało zakończyć się na drugi
dzień. Mija piąty dzień ferii i nic nie zapowiada tego, że nie
będzie chętnych na następne kuligi. Wczoraj wieczorem pojawiły
się plotki o opłatach. Z tego co mi wiadomo, nikt się tym nie
przejmuje. Ludzie mówią, że za taką atrakcję warto zapłacić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz