Tak dla przypomnienia. Dwójka z moich wnuczków w tym roku została
zapisana do przedszkola. Jak zawsze przy wypełnianiu wniosku, można
było podać osoby upoważnione do odbierania dzieci. Córka uznała,
że ponieważ nie pracuje, nie musi nikogo wpisywać. Tłumaczyliśmy
jej, że to na wszelki wypadek, ale ona się uparła. Kilka miesięcy
później znalazła odpowiadającą jej pracę i zaczęły się
kłopoty. Praca na miejscu, więc mogła sama zaprowadzić dzieci,
ale ktoś inny musiał je odbierać. Padło na mnie. Już pierwszego
dnia przedszkolanka musiała dzwonić do niej, aby wyraziła zgodę
aby mogła odebrać dzieci. I tak cały tydzień. Córka dalej
upierała się, że przecież wszyscy wiedzą, że jestem ich babcią
to dlaczego są takie kłopoty. Po pięciu telefonach szef córki
zaczął mieć coś przeciwko załatwianiu prywatnych spraw w czasie
pracy i wtedy dopiero poszliśmy do przedszkola uzupełnić wniosek.
Wpisano mnie, mojego męża i oczywiście tatę dzieci. Najczęściej
ja je odbieram i nigdy nie ma z tym kłopotu. To znaczy nie było.
Ostatnio dzieci opowiadały o ulubionych filmach. Okazało się, że
większość bardzo lubi animowany film „Auta” Na drugi dzień
przedszkolanki przygotowały zestawy „Auta
puzzle sensoryczne- Fun for everyone”
i talie tematyczne właśnie z tego filmu. Dzieciom tak się to
spodobało, że za żadne skarby nie chciały iść do domu. Reakcja
rodziców była różna. Jedni chcieli zabrać dzieci na siłę co
kończyło się płaczem, inni krzyczeli, jeszcze inni obiecywali
złote góry. Nic nie pomagało. Przedszkolanki obiecały dzieciom,
że ponieważ dziś nie skończyły układać zestawów, dokończą
wszystko na drugi dzień. Dopiero to pomogło. Przedszkolaki nie były
zachwycone, ale w końcu wszyscy poszli do domu. Dzieci nie mogły
się doczekać kolejnego dnia. Tym razem dokończyły układanie i z
radością wracały do domu. Jak widać, z odpowiednim podejściem
można dzieci do wszystkiego namówić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz