piątek, 7 kwietnia 2017

Kłopoty

 Agnieszka zawsze była dobrą uczennicą. Jednak ostatnio jej wyniki w nauce bardzo się pogorszyły. Ale nie tylko jej. Rodzice jej koleżanek też zauważyli taką sytuację u swoich córek. Często znikają z domu na kilka godzin, albo wracają później ze szkoły. Ostatnio zauważyłam, że na drzwiach naszego garażu pojawiła się nowa kłódka. Taka sytuacja trwała przez jakiś miesiąc. Agnieszka cały czas chodziła zła i na każde słowo reagowała tak samo. Krzykiem. Nic nie pomagało. Ani próby rozmowy, ani puzzle, na które zawsze można było liczyć. W żaden sposób nie można było się dowiedzieć co się stało. Gdy próbowałam pytać koleżanki Agnieszki, dlaczego tak się zachowują, zrobiły mi ogromną awanturę. Tydzień temu wszystko się zmieniło. Wszystkie dziewczynki zaczęły się dobrze uczyć, stały się miłe i pomocne. Ale znikanie z domu zostało. Okazało się, że cały czas gdy nie było ich w domu, spędzały w garażu. Nawet wtedy był on zamknięty, tylko od środka. Nie wiedziałam nawet, że jest taka możliwość. Jak to zwykle bywa od razu przychodziły na myśl najgorsze rzeczy, które dziewczynki mogły tam robić. I tym razem nie można było się tego dowiedzieć. Pytane, tylko się uśmiechały, co było jeszcze bardziej denerwujące i tajemnicze. Któregoś ranka, gdy przygotowywałam pranie, znalazłam w kieszeni spodni Agnieszki klucze do garażu. Wiem, że nie powinno się sprawdzać co kto ma w kieszeniach, ale odkąd wyprała się cała emerytura męża, podczas przygotowywania prania zawsze to robię. Co do kluczy, to postanowiłam zajrzeć do garażu. Ciekawość wzięła górę. Na ogromnym stole leżał zestaw puzzli. Okazało się, że przez cały czas, gdy dziewczynek nie było w domu, zwyczajnie zajmowały się puzzlami. A my wyobrażaliśmy sobie nie wiadomo co. Dowiedzieliśmy się jeszcze jednego. Nie tylko Agnieszkę uspokaja układanie puzzli. Wszystko się wyjaśniło. Prawie wszystko. Do dziś nie wiemy, dlaczego dziewczynki tak bardzo opuściły się w nauce i co się stało, że wszystko wróciło do normy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz