Ostatnio moja córka wróciła z pracy wyjątkowo szczęśliwa.
Oznajmiła, że ma niespodziankę, ale musi najpierw porozmawiać z
mężem. Takie szczęśliwe powroty zdarzały się przez cały
tydzień. Jednak w miniony piątek wróciła dopiero wieczorem, na
dodatek cała zapłakana. Wyobrażaliśmy sobie najgorsze. Może
straciła pracę, może ją ktoś okradł gdy wracała do domu. Nic z
tych rzeczy. To były łzy radości. Opowiedziała, że w jednej z
gazet znalazła ogłoszenie o sprzedaży domu. To właśnie o tym
chciała porozmawiać z mężem. Własny domek to było jej marzenie
od dawna, a dziś jest bliska jego zrealizowania. A łzy? Tego
właśnie dnia, razem z najlepszą przyjaciółką pojechała
obejrzeć dom z ogłoszenia. Gdy zaczęła o nim opowiadać, myślała,
że to jakiś niesamowity pałac. Wszystko wspaniałe, piękne i w
ogóle. Później okazało się, że trzeba będzie wymienić okna.
Po obejrzeniu zdjęć, które zrobiła będąc koło domu, pojawił
się jeszcze jeden mały problem. Trzeba będzie wymienić dach. Nie
żeby przeciekał albo coś takiego, ale dom przykryty jest
materiałem, który według przepisów, nie może być używany. Na
każdą próbę pokazania minusów kupienia domu w takim stanie,
córka reagowała zawsze tak samo: bo ty wiesz wszystko na przód.
Taki mam charakter, że przy każdym ważniejszym wydarzeniu,
najpierw szukam problemów, które moim zdaniem mogą się pojawić.
Niestety tylko ja. Inni widzieli same plusy. Dzieci będą miały
dużo większe pokoje niż teraz. Większy pokój to większe ściany.
Agnieszka będzie miała gdzie wieszać ułożone zestawy puzzli, a
każdy z nich jest większy od poprzedniego. Talie tematyczne nie
będą już leżeć w szufladach. Szczególnie ta z filmu „Auta”
Zawsze gdy ktoś nas odwiedza, Agnieszka prawie zmusza wszystkich do
obejrzenia jej kolekcji. Jeszcze raz powtórzę. Moim zdaniem
kupienie domu w takim stanie to zły pomysł. Obym się myliła.
Niestety w wielu wypadkach mam rację. Niestety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz