środa, 12 kwietnia 2017

Po co się gra?

 Od zawsze lubiłam piłkę nożną. Ale nie tą światową, tylko taką na poziomie ligi okręgowej. Ktoś powie: co to za różnica. przecież w obydwu przypadkach dwudziestu dwóch zawodników biega za piłką przez 90 minut. Zgoda, ale mnie nie podobają się motywy dla których ci zawodnicy grają. Zauważcie, że zawodnicy z najwyższych lig co chwila przechodzą do innych drużyn. Co chwila słyszymy, że transfer zawodnika wart był ileś milionów. Gra dla pieniędzy. Kto daje więcej, dla tego się gra. Wiadomo, że nikt się do tego nie przyzna, ale niestety tak jest. Klasa A czy B to co innego. Zawodnicy grają dla samej gry, nie dla pieniędzy. Przykład, nasza drużyna. Powstała w 1950 roku. Od tamtego czasu tylko kilka razy graliśmy w A klasie. Działo się tak, gdy zmieniał się trener, lub gdy za dużo nowych zawodników pojawiało się w podstawowym składzie. Wiadomo, starzy odchodzą, ktoś musi ich zastąpić. Kilka lat temu, na początku sezonu właściciel drużyny oznajmił, że za wygrany mecz będą wypłacane pieniądze, a specjalna premia za strzelenie bramki. Na boisko wybiegało 11 graczy, zamiast całej drużyny. Dlaczego? Każdy chciał za wszelką cenę strzelić bramkę, żeby dostać premię. Drużyna się rozsypała. Nawet zawodnicy to zauważyli. Pieniądze były tylko przez jeden sezon. Ale dość tej analizy. Od niepamiętnych czasów starałam się być na każdym meczu. Niestety moje dzieci też. Na początku wnuki zostawały u koleżanek. Ale jak można podrzucać dzieci do obcych ludzi a samemu iść na mecz. Ktoś musiał zrezygnować. Padło na mnie. Gdy rodzice szli na mecz, dzieci przychodziły do nas. Układaliśmy puzzle, a ostatnio zaczęliśmy przeglądać zestaw o nazwie „Kalejdoskop 50 gier” Jak sam tytuł wskazuje w pudełku jest 50 wersji rozgrywek. Trochę nam zajmie zapoznanie się z wszystkimi i wybranie ulubionych, w które będziemy grać. Jak się nie uda, zawsze można zagrać w starego, dobrego „Piotrusia” którego tematów jest do wyboru, do koloru.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz