Kim jest dekorator
wnętrz? Moja znajoma twierdzi, że jest to ktoś podobny do osoby
układającej puzzle. Każda rzecz musi dokładnie pasować do reszty
i wtedy wszystko wygląda jak jedna całość. Nie sztuka jest
wrzucić do pokoju co i gdzie popadnie. Nawet jeden niepasujący
kawałek psuje cały obraz. Chyba wie co mówi, w końcu sama jest
dekoratorką. Ostatnio miałam okazję się o tym przekonać. Żeby
pokazać mi, że to co mówiła jest prawdą zabrała mnie do jednego
z takich domów, którego wystrój projektowali sami mieszkańcy. Na
miejscu okazało się, że nie wyszło im to najlepiej. Ich puzzle
miały za dużo kawałków i chyba z różnych pudełek. Na początku
nie zrozumiałam żartu, ale Justyna, moja znajoma, wyjaśniła o co
chodzi. Pokój przeznaczony dla pięcioletniego dziecka. Nie było
w tym nic dziwnego poza tym, że był większy niż niejedno
mieszkanie w moim bloku. Rodzice myśleli, że im większy tym
lepszy, że ich pociecha będzie miała gdzie trzymać wszystkie
swoje zabawki. W pokoju oprócz wielkiego łóżka było wiele
kwiatów sztucznych i żywych, na ścianach zauważyłam nawet lampę
naftową. Pamiątka, twierdzili rodzice. I wiele innych niepasujących
do siebie rzeczy. Ktoś powie kwestia gustu. Może i tak, ale
wszystko ma swoje granice, komputer i lampa naftowa? Nic z tego.
Oczywiście każdy komentarz nie jest mój bo ja się na tym nie znam
wygląda na to, że i mieszkańcy też nie. Justyna wzięła się do
pracy. Na samym początku poprosiła o wybór stylu pokoju. Albo
komputer i styl nowoczesny, albo lampa naftowa i styl retro. Rodzice
chcieli nowocześnie, ale po obejrzeniu projektów to mała Ania
miała wybrać a jej bardzo spodobał się stary styl. Chciała mieć
w pokoju jak w pałacu. W końcu tata często nazywał ją swoją
księżniczką. Komputer został przeniesiony do innego pokoju,
zabawki pochowane w ogromnej skrzyni, łóżko przykryte ogromnym
baldachimem a ubrania poukładane w szafie też odpowiednio
przygotowanej. Brakowało tylko korony na głowę księżniczki,
ale jak mówiła Justyna, wszystko jest do zrobienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz