Pojechaliśmy z
mężem w odwiedziny do córki. Mieszka, jak to się mówi, w pięknym
i dużym domu. Dużym – na pewno. A czy pięknym? No cóż,
kwestia gustu. W każdym razie zapowiedzieliśmy się na niedzielę.
Po przyjeździe na miejsce stwierdziłam, że chyba coś się
zmieniło. Faktycznie, do tej pory posiadali jeden garaż, a teraz są
dwa. Córka przywitała się z nami jak zwykle bardzo serdecznie.
Zjedliśmy obiad, na deser było moje ulubione ciasto jagodowe.
Marysia (moja córka) zrobiła kawę i zaczęłyśmy rozmawiać. Mój
mąż jak na prawdziwego dziadka przystało od razu poszedł się
bawić z wnuczkami. Pokazywały mu swoje nowe zabawki, gry planszowe
i inne. Ale wróćmy do nas. Marysia zaczęła mi opowiadać, że jej
mąż zrobił się jakiś „inny” od kiedy kupili ten nieszczęsny
garaż. Nikt nie wie co jest w środku bo nikt nie ma tam wstępu,
oprócz męża oczywiście. Wiele razy próbowała tam zajrzeć, ale
nigdy jej się to nie udało. Adam (jej mąż) pytany co tam jest, z
dziwnym wyrazem twarzy odpowiadał, że tu cytat „przekleństwo z
młodości i nie chce o tym mówić” Robiło się nie ciekawie. Po
powrocie z pracy coraz częściej bez obiadu zamykał się tam i
wychodził dopiero późnym wieczorem. Pewnego razu nie wrócił na
noc i nie poszedł do pracy. Było źle. Któregoś dnia podczas
nieobecności Adama Marysia zajrzała do garażu. Zadzwoniła do nas
z wiadomością, że wie co mąż robi w garażu i poprosiła o
przyjazd. Mieliśmy najczarniejsze myśli. Dojechaliśmy na miejsce,
córka wyszła przed dom zapłakana i szczęśliwa jednocześnie.
Zaprowadziła nas do garażu. Otworzyliśmy drzwi i wszyscy
zaczęliśmy się śmiać. Okazało się, że Adam siedzi nad makietą
miasta ze wszystkimi szczegółami a po torach jeździły modele
tramwajów i pociągów, a on cieszy się tą zabawą jak małe
dziecko. Przeprosił nas za to przekleństwo z młodości. Każde z
nas, nawet dzieci, krzyczało na niego, że tak się nie robi.
Obiecał, że to się nie powtórzy i że od tej pory będzie dużo
więcej czasu spędzał z rodziną. Na razie dotrzymuje obietnicy.
Jego „przekleństwem” było zamiłowanie do modeli pociągów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz