wtorek, 21 kwietnia 2015

Sąsiad sąsiadowi nierówny

Mieszkanie w bloku ma swoje zalety ale i wady. Jednym i drugim są sąsiedzi, którzy mogą być albo przyjaciółmi, albo wręcz przeciwnie. Dobry sąsiad może być na wagę złota o czym przekonałam się osobiście. Na moim piętrze są trzy mieszkania, moje znajduje się naprzeciwko schodów. Moimi sąsiadami jest rodzeństwo, dwie siostry Wanda i Dorota z rodzinami. Jedna po prawej druga po lewej stronie nas. Ich mężowie nie bardzo się lubią, ale to już inna bajka. Najważniejsze jest to, że relacje panujące między nami a nimi są bardzo dobre. Przez ponad trzydzieści lat mieszkania razem, jeśli dobrze pamiętam, nie kłóciliśmy się ani razu. Obie mieszkają tylko z mężem a ich dzieci już dawno założyły swoje własne rodziny, ale często odwiedzają rodziców. Nawet jak przyjadą z dziećmi i robi się naprawdę dużo hałasu i zamieszania to nikt nie ma pretensje bo wiadomo, że dzieci już takie są. Czasem nawet po takich wizytach na korytarzu zostają jakieś zabawki, ale od razu babcia albo dziadek wszystko ładnie posprząta. Zdarza się też, że wszystkie wnuki z trzech mieszkań przyjadą w odwiedziny w tym samym czasie. Możecie sobie wyobrazić jaki wtedy jest głośno? W sumie jest ośmioro dzieci mniej więcej w tym samym wieku. Wtedy za wszelką cenę próbujemy jakoś nakłonić je aby poszły się bawić na plac zabaw na naszym osiedlu. Czasem to się udaje wtedy grają w gry towarzyskie szczególnie w chowanego. Tą grę lubią najbardziej. Jest ich tyle, że taka zabawa morze ciągnąć się baaaardzo długo. I dobrze. Dzieci czasem się kłócą, ale tak już jest nawet wśród przyjaciół. Niestety nie każdy ma tyle szczęścia do sąsiadów. Mój syn jest w takiej sytuacji. A właściwie był. Jego sąsiad, jak tylko usłyszał nawet głośniejszą rozmowę od razu pukał w kaloryfer. Syn kiedyś o to zapytał i dowiedział się, że sąsiad lubi ciszę a „taki hałas” mu przeszkadza. Po wielkiej kłótni i straszeniu policją trochę się uspokoił a teraz jak synowi urodziło się dziecko obiecał, że postara się przyzwyczaić. Idzie mu nieźle.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz