Jak ja nie lubię wszelkiego rodzaju przyjęć. Może inaczej. Nie
lubię przygotowań tych przyjęć. O ile dla dzieci nie jest to
wielkim kłopotem to zaplanować przyjęcie dla dorosłego
solenizanta, a jeszcze gorzej gdy jest to na przykład jakaś
rocznica gdy jubilatów jest dwójka, to już nie jest takie proste.
A ze swojego doświadczenia wiem, że nie ma nic gorszego gdy jedno
przyjęcie ma organizować kilka osób. Każdy ma inną „wizję”
takiego przyjęcia i za wszelką cenę próbuje przekonać wszystkich
pozostałych do swojej racji. Nie trudno przewidzieć jak kończy się
taka współpraca. Jedna kłótnia za drugą i o wszystko. Kolor i
kształt serwetek, rodzaj talerzy a nawet kolejność dań. Tylko
jeden raz dałam się namówić na taką formę organizowania
przyjęcia. Od tamtego czasu, gdy mam uczestniczyć w przygotowaniach
na samym początku pytam o liczbę organizatorów. Jeśli tylko ja to
w porządku, a jeśli nie to wycofuję się od razu. Lepiej mieć
jednego wroga więcej ale święty spokój niż przez tydzień
wysłuchiwać kłótni i wyzwisk a i tak na końcu znajdą się
wrogowie, a żeby było ciekawiej, ci sami. Z dziećmi jest inaczej.
Również ze swojego doświadczenia wiem, że zaplanowane przyjęcie
i jego przebieg w praktyce rzadko idą w parze, ale w moim przypadku
zawsze kończyło się szczęśliwie tylko czasem niespodziewanie.
Jakieś dwa miesiące temu moja koleżanka organizowała przyjęcie
urodzinowe dla swojej wnuczki. Miała zaplanowane wszystko od
początku do końca. Nie przygotowała się jedynie na deszcz. Gry,
zabawy, turnieje, wszystko. Niestety rozgrywane w ogrodzie. Zaczął
padać deszcz i przyjęcie się skończyło po godzinie. Obiecała
powtórkę, ale tym razem poprosiła mnie o pomoc. Ona zajęła się
organizacją gier i zabaw na zewnątrz a ja na wypadek deszczu miałam
przygotować przyjęcie w domu. Puzzle i gry planszowe, ciasta i na
wszelki wypadek jeszcze jeden tort. Tym razem była piękna pogoda i
przyjęcie trochę się przeciągnęło i wszystko co zostało
przewidziane do domu udało się przenieść do ogrodu. Poza drugim
tortem oczywiście. Przyjęcie się udało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz