poniedziałek, 25 lipca 2016

Przygotowania

 Jak ja nie lubię wszelkiego rodzaju przyjęć. Może inaczej. Nie lubię przygotowań tych przyjęć. O ile dla dzieci nie jest to wielkim kłopotem to zaplanować przyjęcie dla dorosłego solenizanta, a jeszcze gorzej gdy jest to na przykład jakaś rocznica gdy jubilatów jest dwójka, to już nie jest takie proste. A ze swojego doświadczenia wiem, że nie ma nic gorszego gdy jedno przyjęcie ma organizować kilka osób. Każdy ma inną „wizję” takiego przyjęcia i za wszelką cenę próbuje przekonać wszystkich pozostałych do swojej racji. Nie trudno przewidzieć jak kończy się taka współpraca. Jedna kłótnia za drugą i o wszystko. Kolor i kształt serwetek, rodzaj talerzy a nawet kolejność dań. Tylko jeden raz dałam się namówić na taką formę organizowania przyjęcia. Od tamtego czasu, gdy mam uczestniczyć w przygotowaniach na samym początku pytam o liczbę organizatorów. Jeśli tylko ja to w porządku, a jeśli nie to wycofuję się od razu. Lepiej mieć jednego wroga więcej ale święty spokój niż przez tydzień wysłuchiwać kłótni i wyzwisk a i tak na końcu znajdą się wrogowie, a żeby było ciekawiej, ci sami. Z dziećmi jest inaczej. Również ze swojego doświadczenia wiem, że zaplanowane przyjęcie i jego przebieg w praktyce rzadko idą w parze, ale w moim przypadku zawsze kończyło się szczęśliwie tylko czasem niespodziewanie. Jakieś dwa miesiące temu moja koleżanka organizowała przyjęcie urodzinowe dla swojej wnuczki. Miała zaplanowane wszystko od początku do końca. Nie przygotowała się jedynie na deszcz. Gry, zabawy, turnieje, wszystko. Niestety rozgrywane w ogrodzie. Zaczął padać deszcz i przyjęcie się skończyło po godzinie. Obiecała powtórkę, ale tym razem poprosiła mnie o pomoc. Ona zajęła się organizacją gier i zabaw na zewnątrz a ja na wypadek deszczu miałam przygotować przyjęcie w domu. Puzzle i gry planszowe, ciasta i na wszelki wypadek jeszcze jeden tort. Tym razem była piękna pogoda i przyjęcie trochę się przeciągnęło i wszystko co zostało przewidziane do domu udało się przenieść do ogrodu. Poza drugim tortem oczywiście. Przyjęcie się udało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz