piątek, 21 października 2016

Awaria prądu

 Kolejne przyjęcie urodzinowe na które trzeba było iść. I kolejne organizowane przez zawodowców. Niestety z doświadczenia wiem, że im bardziej profesjonalna firma, tym większe szanse na to, że przyjęcie się nie uda. Nie raz już opisywałam taką uroczystość. Plan dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Jedna mała rzecz i całe przyjęcie się sypie. Ale to co się stało na ostatnim, przebija wszystkie wpadki jakie do tej pory widziałam. Ale od początku. Urodziny obchodziła jedna z koleżanek Agnieszki. Do tej pory wszystkie przyjęcia organizowała rodzina. Jednak w tym roku rodzice postanowili powierzyć to zadanie firmie zajmującej się takimi rzeczami. Wszyscy odradzali takie rozwiązanie, ale jak ktoś się uprze to nie ma rady. Przygotowania trwały trzy dni. Co chwila pod dom solenizantki podjeżdżały różne samochody z całym wyposażeniem. Namioty, nagłośnienie a nawet meble ogrodowe. Dzień przyjęcia. Po dotarciu na miejsce okazało się, że wszystko wygląda dokładnie tak jak na wszystkich innych przyjęciach organizowanych przez ową firmę. Na kilku z nich byłam. Osobny namiot na prezenty wypełniony prawie po brzegi, kolor mebli był tak charakterystyczny, że nie da się go zapomnieć. Białe w zielone i czerwone kółka. Ponieważ wiedzieliśmy co może się zdarzyć podczas tak dokładnie planowanego przyjęcia, w tajemnicy przed wszystkimi dziadkowie opracowali plan awaryjny. Przyjęcie zaczęło się w południe. Przewidziano różne zabawy oraz konkurs karaoke. Po około dwóch godzinach cała dzielnica została pozbawiona prądu. Prace konserwacyjne. Wszystkie gry i zabawy opierały się na elektronice. I co teraz. Plan awaryjny. Wszyscy zostali zaproszeni do domu. Tu czekał na dzieci poczęstunek i oczywiście tort. Zamiast turnieju karaoke dziadkowie przygotowali turniej gier z serii „Mały odkrywca idzie do szkoły” Dla chętnych były zestawy z serii „Dino farm” Mimo braku prądu, wszystkie dzieci były zadowolone. Oczywiście zaczęło się robić ciemno i przyjęcie trzeba było zakończyć. Niechętnie, ale wszyscy musieli się rozejść. W szkole komentowano przyjęcie tak: przyjęcie zaczęło się dopiero gdy brakło prądu. Wcześniej było strasznie nudno. Ciekawa reklama dla firmy. Prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz