Dawniej zadania domowe z języka polskiego wyglądały inaczej niż
dziś. Pisało się wypracowania z lektur albo wspomnienia z
wakacji. Tydzień temu w trzeciej klasie nauczycielka zadała
wypracowanie. Temat: Ulubiona zabawka i sposób jej wykorzystania.
Niby proste, bo chyba każde dziecko ma jakąś ulubioną rzecz, ale
napisać dwie kartki A4 na jej temat robi się trudniejsze gdy siada
się do pisania. Powiedzcie, ile można napisać o pluszowym misiu.
Jak się można było spodziewać wypracowania były bardzo różne.
Jedno z nich wyglądało tak: Nie mam swojej ulubionej zabawki.
Koniec. Nauczycielka dała autorowi szansę wymyślenia jakiegoś
przedmiotu i opisania go. Dzieci opisywały różne rzeczy.
Komputery, telefony i wszelką elektronikę. Jedna z uczennic, Magda
opisała grę planszową z serii „Mały odkrywca idzie do szkoły”
Wymieniła kilka pozycji. Po odwiedzeniu strony internetowej sklepu
sprzedającego te zestawy okazuje się, że jest ich więcej niż
kilka bo aż osiem. Ekologia, prehistoria i dinozaury to tylko te,
które wymieniła. Ale nie to jest ważne. Jeśli chodzi o zabawę
wszystkie dzieci bawiły się nimi same. Magda opisała wszystkie
dni, kiedy wraz z całą rodziną siadają do stołu i grają nie
tylko w wymienione przez nią gry, ale wiele innych. Pisała o
wieczorach gdy odwiedzają dziadków czy wujków, zawsze odbywają
się rozgrywki w jakąś grę. Pisała, że bardzo lubi te spotkania.
Nie raz spotykała się z koleżankami w ich domach, ale nigdzie nie
było takiej atmosfery jak u niej w domu. Wszyscy dobrze się bawią,
jeśli wybuchają jakieś kłótnie to tylko dotyczące zasad gier.
Powiecie, że nie ma takich domów. Jedna z uczennic też opisała w
swojej pracy sytuację u siebie i na końcu wspomniała wizytę u
Magdy. Nie mogła uwierzyć, że dorośli ludzie mogą tak cieszyć
się z grania ze swoimi dziećmi i wnukami. Napisała, że bardzo
chciałaby aby u niej w domu też panowała taka atmosfera. Te dwie
prace otrzymały najlepsze oceny w całej klasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz