Okazuje się, że im więcej ma się znajomych tym częściej
odwiedza się szpitale. Mówię tu o ludziach w moim wieku i o złym
stanie zdrowia. Mam wielu takich znajomych. Jeśli trafi się taka
sytuacja, wiadomo że trzeba odwiedzić takiego chorego. Kłopot w
tym, że na wiele oddziałów szpitalnych nie wpuszcza się dzieci.
Gdy na takim oddziale leży babcia albo dziadek to wszystkie wnuki
chcą ich odwiedzić. Przy wejściu do szpitala rodzice dowiadują
się, że na oddział wstęp mają tylko członkowie rodziny a dzieci
tylko w obecności dorosłych i to jedno naraz. A co jeśli wnuków
jest piątka? W naszej okolicy są dwa duże szpitale. Dyrekcja od
wielu lat zmaga się z tym problemem. Z pomocą przyszły nowo
wybrane władze powiatu. W kampanii wyborczej kandydaci obiecywali
zająć się tą sprawą, ale nikt nie wspomniał jak. W sumie się
nie dziwię, bo wiadomo jak to w kampanii wyborczej. Przeciwnik od
razu skorzystał by z takiego pomysłu i po małych przeróbkach
przedstawił go jako swój. Rzadko się zdarza, żeby po wyborach
ktoś spełnił obietnice, ale tym razem było inaczej. Od wielu lat
każdy przy kolejnych wyborach obiecuje remont szpitala. Nowa władza
wreszcie obietnicę spełniła. Wykorzystano na ten cel większość
środków pozyskanych z Unii Europejskiej. Przed wejściem wisi
ogromna tablica informująca o tym fakcie. Teraz najważniejsze.
Sprawę odwiedzin dzieci rozwiązano w bardzo prosty lecz pomysłowy
sposób. Jedną z dotychczasowych sal dla chorych przeznaczono na coś
w rodzaju świetlicy w której dzieci mogą w spokoju poczekać na
rodziców. Mają zapewnione zajęcie i opiekę. Wyposażenie
przypomina salę w przedszkolu. Największym zainteresowaniem cieszą
się zestawy gier „Mały odkrywca idzie do szkoły” Pozycji jest
tyle, że każde dziecko znajdzie coś dla siebie. Ekologia czy
Prehistoria i dinozaury to tylko niektóre z nich. Jest ich tyle, że
nie sposób wszystkich wymienić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz