Witajcie.
Przyjęcia urodzinowe dzielą się na dwie kategorie. Takie które
się udają i takie, które się nie udają. Każdy kto organizuje
taką uroczystość ma nadzieję, że jego dzieło zaliczy się do
pierwszej kategorii. Jednak zdarza się tak, że jedna mała
dziewczynka potrafi zniszczyć nawet najlepiej przygotowane
przyjęcie. Dwa lata temu przedstawiłam Wam nowego wtedy ucznia w
klasie Agnieszki. Miał na imię Tomek. Jego rodzice mają dużą
firmę transportową jednak Tomek przez te lata nigdy i w żaden
sposób nie dawał do zrozumienia, że skoro ma więcej pieniędzy to
jest lepszy. W przeciwieństwie do jego mamy, która przy każdej
okazji o tym wspominała. Później Tomek przepraszał wszystkich,
którzy zostali obrażeni. Właśnie jego przyjęcie urodzinowe
chciałam opisać. Jak zwykle wszystko urządzała wynajęta firma.
Zaraz na początku przyjęcia mama Tomka ogłosiła, że firma jest
bardzo droga. I jak to na firmowych przyjęciach wszystko miało być
według ustalonego planu. Tyle czasu na posiłek, tyle czasu na
prezenty i tyle na zabawę. No i oczywiście tort. Też bardzo drogi.
Jak na każdym przyjęciu zaraz przy wejściu do ogrodu stał ogromny
namiot na prezenty, wypełniony pudłami i torbami po same brzegi. Od
razu mama solenizanta zabroniła się zbliżać. Gdy przyszedł czas
na prezenty Tomek otworzył tylko dwa. Od swojego taty grę językową
„Mały
odkrywca idzie do szkoły – English for you” i od całej klasy
Model
stadionu Santiago Bernabeu (Real Madrid CF) firmy
Trefl. Mama była wściekła. Przyszedł czas na zabawę w chowanego.
Przewidziano na to 3 godziny. Potem
miał być poczęstunek. Po około godzinie, podczas poszukiwań
jedna z opiekunek znalazła na drzewie kawałek materiału z bluzy
jednego z dzieci. Organizatorzy od razu wezwali policję. Rozpoczęły
się poszukiwania. 1,5 godziny chodzenia po ogrodzie i nic. Gdy
znaleziono uciekinierkę okazało się, że za długo obmyślała
gdzie się schować i w ostatniej chwili pobiegła do garażu. Wtedy
zahaczyła o drzewo i rozdarła bluzę. Tomek
powiedział tylko: dobrze mamie tak. I wszyscy zaczęli się śmiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz