Czy jest coś gorszego w domu niż remont? Wielu z Was powie że nie.
Wierzcie mi, że jest. Remont gdy w domu są dzieci. Ze swojego
doświadczenia wiem jak taki remont wygląda. Im dzieci są młodsze,
tym bardziej chcą pomagać i wszędzie ich pełno. Zamiast pracować,
trzeba ich pilnować. Takie właśnie prace prowadziła córka w
swoim mieszkaniu. Tak się zdarzyło, że po kilku latach trzeba było
zrobić malowanie i przy okazji wymianę mebli w największym pokoju.
Prace miały trwać trzy dni. Pierwsze dwa to malowanie i sprzątanie
a ostatni dzień przeznaczony był na zakup i ustawianie nowych
mebli. Zaczęło się jak zawsze przy takich pracach. Rozkręcanie
mebli i wyniesienie na śmietnik. W naszej miejscowości są jeszcze
domy w których nie ma doprowadzonego gazu a mieszkańcy używają
pieców kaflowych, więc wszystko co da się spalić od razu jest
zabierane. Ktoś zobaczył, że wynosimy deski z mebli i poprosił,
żeby zamiast do śmietnika od razu zanieść wszystko na jego
podwórko. Oczywiście zaoferował pomoc. Nam nie robiło to wielkiej
różnicy gdzie znajdą się wszystkie deski, a pomocnik nie musiał
chodzić kilka razy do śmietnika i z powrotem. Jak już wspomniałam,
dzieci na wszelkie sposoby pomagały. Po godzinie tej pomocy
brakowało już połowę narzędzi. Niczym nie dało się ich zająć
by tylko przestały pomagać. Sytuacji nie uratowała nawet gra „Dino
– farm” firmy Trefl. Takim sposobem rozkręcanie mebli trwało
dwa dni zamiast jednego. Dopiero w dzień malowania okazało się jak
dzieci potrafią pomóc. Rano rodzice wybrali się po farby. Kupili
dwa kolory. Chwila nieuwagi i przy ogromnej pomocy dzieci zawartość
jednej z puszek znalazła się na podłodze. Trzeba było pozbyć się
dzieci. Razem z mężem zabraliśmy je do nas. Na początku nie
bardzo chciały iść, ale obiecaliśmy im rozgrywkę w grę „Mały
odkrywca idzie do szkoły” Wybrały zestaw „Prehistoria i
dinozaury” Cały remont zakończył się po dwóch dniach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz