środa, 28 grudnia 2016

Wyszło szydło z worka

 Ostatnio pisałam o spotkaniu rodzinnym i o kłopotach jakie od początku sprawiały dzieci. Każda nasza decyzja była zła. Nie ten pokój do zabawy, nie takie miejsca przy stole. Wszystko źle. Sytuacja zmieniła się dopiero gdy w drzwiach stanęła najbardziej nieoczekiwana osoba. Nikt nawet nie pomyślał żeby go zaprosić. Chodzi mi o Sławka. Wśród dzieci od razu zapanowała zgoda. Wujek zdążył się tylko przywitać i przeprosić za nieoczekiwane odwiedziny. Dzieci od razu zabrały go do pokoju. Teraz nikt nawet nie wspomniał, że pokój jest nie dobry. Przez cały czas dzieci zachowywały się jakby ich nie było. Jedyny problem pojawił się, gdy trzeba było wracać do domu. Nic nie pomagało. Ani prośby, ani groźby, ani nawet próba przekupienia dzieci. Po chwili rozmowy ze Sławkiem wszystkie dzieci, trochę smutne ale wróciły do domu. Wujek coś im obiecał. Właśnie, wujek. Wszystkie dzieci nazywały go wujkiem. Nikt nie wie w co się bawili, ani co to za obietnica. Mogłam się tylko domyślać. Ulubioną zabawą Ani i Agnieszki jest zabawa w sklep. Poza tym gdy weszłam do pokoju, wszystko było poukładane. Wczoraj usłyszałam rozmowę dziewczynek. Wujek obiecał przynieść na następny raz coś do sklepu, żeby było czym płacić. Myślę, że mogą to być pieniądze jakich używa się w grze „Monopoly” Wiedzieliśmy, że wśród zabawek nie ma niczego, co nadawałoby się dla dwulatków. Niby bez okazji kupiliśmy zestaw „ Baby cubes na farmie” Rodzice Ani chyba wpadli na ten sam pomysł. Oni wybrali zestaw puzzli „ Anna i Elsa- puzzle glam” którego też nie było w naszym domu. Moje podejrzenia co do sklepu rozwiała wczorajsza paczka, która przyszła do Agnieszki. Była to zabawka, model kasy której używa się w prawdziwych sklepach. Całkiem dobry pomysł. Nauka i zabawa w jednym. Wszystkie dzieci bawią się w sklep, a Ania i Agnieszka przy okazji płacenia i wydawania reszty będą ćwiczyć liczenie. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz