Ostatnio pisałam o spotkaniu rodzinnym i o kłopotach jakie od
początku sprawiały dzieci. Każda nasza decyzja była zła. Nie ten
pokój do zabawy, nie takie miejsca przy stole. Wszystko źle.
Sytuacja zmieniła się dopiero gdy w drzwiach stanęła najbardziej
nieoczekiwana osoba. Nikt nawet nie pomyślał żeby go zaprosić.
Chodzi mi o Sławka. Wśród dzieci od razu zapanowała zgoda. Wujek
zdążył się tylko przywitać i przeprosić za nieoczekiwane
odwiedziny. Dzieci od razu zabrały go do pokoju. Teraz nikt nawet
nie wspomniał, że pokój jest nie dobry. Przez cały czas dzieci
zachowywały się jakby ich nie było. Jedyny problem pojawił się,
gdy trzeba było wracać do domu. Nic nie pomagało. Ani prośby, ani
groźby, ani nawet próba przekupienia dzieci. Po chwili rozmowy ze
Sławkiem wszystkie dzieci, trochę smutne ale wróciły do domu.
Wujek coś im obiecał. Właśnie, wujek. Wszystkie dzieci nazywały
go wujkiem. Nikt nie wie w co się bawili, ani co to za obietnica.
Mogłam się tylko domyślać. Ulubioną zabawą Ani i Agnieszki jest
zabawa w sklep. Poza tym gdy weszłam do pokoju, wszystko było
poukładane. Wczoraj usłyszałam rozmowę dziewczynek. Wujek obiecał
przynieść na następny raz coś do sklepu, żeby było czym płacić.
Myślę, że mogą to być pieniądze jakich używa się w grze
„Monopoly” Wiedzieliśmy, że wśród zabawek nie ma niczego, co
nadawałoby się dla dwulatków. Niby bez okazji kupiliśmy zestaw „
Baby
cubes na farmie” Rodzice
Ani chyba wpadli na ten sam pomysł. Oni wybrali zestaw puzzli „
Anna i Elsa- puzzle glam” którego też
nie było w naszym domu. Moje
podejrzenia co do sklepu rozwiała wczorajsza paczka, która przyszła
do Agnieszki. Była to zabawka, model kasy której używa się w
prawdziwych sklepach. Całkiem dobry pomysł. Nauka i zabawa w
jednym. Wszystkie dzieci bawią się w sklep, a Ania i Agnieszka przy
okazji płacenia i wydawania reszty będą ćwiczyć liczenie.
Zobaczymy co z tego wyniknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz