środa, 8 lutego 2017

Pierwszy puchar

 Nie pochwaliłam się. Agnieszka zapisała się na kurs samoobrony. Śmialiśmy się, że po kilku miesiącach treningu zacznie uczyć rodziców nowych zasad. Oczywiście swoich. Przed pierwszymi zajęciami nie mogła się doczekać. Jej radość trwała do drugiego treningu, gdy trener ogłosił, że cała grupa została zgłoszona do zawodów. Od tej pory chodziła albo smutna, albo zła. Smutna bo jak mówiła, skoro nic jeszcze nie umie to jak ma wystąpić w zawodach. Wkurzało ją to, że nie zapisała się dużo wcześniej. Tłumaczyliśmy jej, że takie zawody, szczególnie dla początkujących, to tylko pokazy i mnóstwo okrzyków. Nigdy nie byłam na takim turnieju, więc nie wiem jak to wygląda, ale coś trzeba było jej powiedzieć żeby dodać jej otuchy. Treningi odbywały się dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Po miesiącu cała drużyna pojechała na turniej. Agnieszka zajęła trzecie miejsce i przywiozła do domu swój pierwszy puchar. Stoi na specjalnie przygotowanej półce. Mówiła, że tam będą stały wszystkie jej nagrody. Rodzice byli z niej bardzo dumni. Młodsze rodzeństwo nie mogło zrozumieć czemu Agnieszka coś dostała a one nie. Zawsze było tak, że gdy kupowaliśmy coś jednemu z naszych wnuków na przykład na urodziny, to reszta też musiała coś dostać. Choćby czekoladę. Gdy za wszelką cenę próbowały zdjąć puchar z półki, żeby też był ich, postanowiliśmy im też coś kupić. Agnieszka nie wybaczyła by wszystkim, gdyby coś stało się jej nagrodzie. Miały to być puzzle, ale jak się okazało do sklepu przywieziono nowy towar. Z najnowszych produktów firmy Trefl wybraliśmy zestawy zabawek „Pracownia botaniki” i „Fabryka eksplozji” Na jakiś czas zostawią puchar w spokoju. Gorzej będzie gdy Agnieszka z każdych zawodów będzie przywozić nagrody. Oprócz karate trenuje jeszcze taniec i ma zamiar zapisać się na zajęcia z tenisa ziemnego.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz