środa, 15 lutego 2017

Prawie wyjście do kina

 Oprócz puzzli lubię filmy. Najbardziej horrory. Nie wiem dlaczego, ale te oparte na grach komputerowych podobają mi się najbardziej. Świetny przykład, seria „Resident Evil” Siedem części. Oglądałam sześć. Wszystkie w dniu premiery, oczywiście w kinie. Na siódmą część też miałam bilety kupione jak tylko pojawiły się w sprzedaży. Pamiętam, w dawnych czasach stało się po kilka godzin w kolejce do kasy. Dziś wystarczy włączyć komputer i w kilka minut kupić bilety. Nie muszę nawet wychodzić z domu. Zaraz ktoś z Was powie: to nie dla ciebie, w twoim wieku to już nie wypada. A ja Wam mówię: człowiek ma tyle lat na ile się czuje. A ja od dłuższego czasu czuję się bardzo dobrze. Niestety tu moje plany się trochę skomplikowały. Jak tylko Agnieszka i Ania dowiedziały się, że wybieram się do kina na ten film od razu powiedziały, że pójdą ze mną. Nie było takiej możliwości. Jestem człowiekiem, jak to mówią moje wnuczki, starej daty i oprócz wielu zasad przestrzegam tej: gdy coś ma ograniczenie wiekowe to nie po to żeby ładnie wyglądało na plakacie czy pudełku. Ktoś to tam umieścił nie bez powodu, i przynajmniej ja tego przestrzegam. Nie raz słyszałam: babciu to już nie te czasy. Zasady się zmieniły. Nie moje. Dziewczynki szybko przyjrzały mój plan przekupienie ich i od razu zaznaczyły, że tym razem puzzle czy inna gra planszowa nie odwrócą ich uwagi od tego filmu. Musiałam wybrać. Albo zasady, albo film. Na szczęście ich rodzice podzielali moje zdanie i też nie pozwolili im pójść. I tak, zaopatrzona w nowy zestaw puzzli „Afrykańskie słonie” premierę długo wyczekiwanego filmu przesiedziałam w domu. Żebym nie wyszła na wredną jędzę, dwa dni przed premierą zachorowałam. Trochę to było nie uczciwe, ale w imię zasad na małe oszustwo chyba można sobie pozwolić. Poczekam aż film będzie wyświetlany ponownie i może wtedy uda mi się pójść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz