Dzieci boją się różnych rzeczy. Zazwyczaj jest to wina rodziców
albo kogoś z najbliższego otoczenia. Moja najmłodsza wnuczka
przyjechała od swojej drugiej babci z przekonaniem, że porwie ją
straszny wilk. Próbowaliśmy chyba wszystkiego. Nawet pokazywaliśmy
jej obrazki z małymi pieskami i tłumaczyliśmy że te wilczki wcale
nie są straszne. Nie pomogło. Wilk jest straszny i już. Dzieci
mojej koleżanki usłyszały kiedyś, że zabierze ich straszny pan.
Chodziło o strażaków. Ale od początku. W skład naszej parafii
wchodzi 5 miejscowości. W jednej z nich swoją siedzibę ma
jednostka ochotniczej straży pożarnej. W prawdzie ich główna
działalność skupia się wokół uroczystości kościelnych i
parafialnych, ale jednostkę straży mamy. Jak co roku przed świętami
Bożego Narodzenia przedstawiciele zbierali datki na działalność
jednostki. W ramach podziękowań zostawiali kalendarz strażacki na
następny rok. Kiedyś na spacerze koleżanka pokazała dzieciom
jadący na sygnale wóz strażacki i wspomniała coś o strasznym
wyciu. Samochód się zatrzymał, wysiadło z niego sześciu
strażaków. I nazwa na strażaków „straszni panowie” została.
Któregoś dnia Ania zaprosiła kilka koleżanek. Miały odrabiać
lekcję a później układać jakieś puzzle Tak się złożyło, że
w tym dniu odwiedzili nas strażacy, prosząc o datek. Gdy dzieci
zobaczyły ludzi w mundurach, zaczęły płakać i krzyczeć, żeby
ich nie zabrali. Nie wiedzieliśmy o co chodziło i gdy udało nam
się je uspokoić okazało się, że starsza siostra je tak straszy.
W opanowaniu sytuacji znów pomogła firma Trefl. Ich produktami
udało nam się jakoś odwrócić uwagę od strażaków. Wieczorem
koleżanka przyszła po swoje dzieci i od razu zauważyła, że coś
się stało. Opowiedzieliśmy jej o całej sytuacji. Podobno w domu
zrobiła straszną awanturę. Jak widać zestawy puzzli nie tylko
Agnieszce pomagają w uspokojeniu się. Nie wierzę, że coś się
zmieni, że ludzie dalej będą straszyć dzieci. Ale straszyć je
strażakami to chyba lekka przesada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz