środa, 22 lutego 2017

Straszni panowie

 Dzieci boją się różnych rzeczy. Zazwyczaj jest to wina rodziców albo kogoś z najbliższego otoczenia. Moja najmłodsza wnuczka przyjechała od swojej drugiej babci z przekonaniem, że porwie ją straszny wilk. Próbowaliśmy chyba wszystkiego. Nawet pokazywaliśmy jej obrazki z małymi pieskami i tłumaczyliśmy że te wilczki wcale nie są straszne. Nie pomogło. Wilk jest straszny i już. Dzieci mojej koleżanki usłyszały kiedyś, że zabierze ich straszny pan. Chodziło o strażaków. Ale od początku. W skład naszej parafii wchodzi 5 miejscowości. W jednej z nich swoją siedzibę ma jednostka ochotniczej straży pożarnej. W prawdzie ich główna działalność skupia się wokół uroczystości kościelnych i parafialnych, ale jednostkę straży mamy. Jak co roku przed świętami Bożego Narodzenia przedstawiciele zbierali datki na działalność jednostki. W ramach podziękowań zostawiali kalendarz strażacki na następny rok. Kiedyś na spacerze koleżanka pokazała dzieciom jadący na sygnale wóz strażacki i wspomniała coś o strasznym wyciu. Samochód się zatrzymał, wysiadło z niego sześciu strażaków. I nazwa na strażaków „straszni panowie” została. Któregoś dnia Ania zaprosiła kilka koleżanek. Miały odrabiać lekcję a później układać jakieś puzzle Tak się złożyło, że w tym dniu odwiedzili nas strażacy, prosząc o datek. Gdy dzieci zobaczyły ludzi w mundurach, zaczęły płakać i krzyczeć, żeby ich nie zabrali. Nie wiedzieliśmy o co chodziło i gdy udało nam się je uspokoić okazało się, że starsza siostra je tak straszy. W opanowaniu sytuacji znów pomogła firma Trefl. Ich produktami udało nam się jakoś odwrócić uwagę od strażaków. Wieczorem koleżanka przyszła po swoje dzieci i od razu zauważyła, że coś się stało. Opowiedzieliśmy jej o całej sytuacji. Podobno w domu zrobiła straszną awanturę. Jak widać zestawy puzzli nie tylko Agnieszce pomagają w uspokojeniu się. Nie wierzę, że coś się zmieni, że ludzie dalej będą straszyć dzieci. Ale straszyć je strażakami to chyba lekka przesada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz