We wtorek po przyjściu ze szkoły, Agnieszka oznajmiła, że na
czwartek zapowiedziano trzy sprawdziany. Język polski, historia i
język angielski. Jak wspominałam już nie raz, nie lubię zwlekać
wszystkiego na ostatnią chwilę. Jak zwykle usłyszałam, że się
czepiam. Z języka angielskiego kłopotów nie ma. Agnieszka zawsze
dostaje czwórki albo piątki, ale z historii nie jest już tak
dobrze. Największe trudności sprawia jej zapamiętanie nazwisk.
Kilka razy uczyła się u nas tylko nie na sprawdziany. We wtorek
oczywiście każdy był zły. Agnieszka bo miała na powtórki tylko
dwa dni. Jej mama bo było dużo do powtarzania, a w miarę swoich
możliwości zawsze pomagała Agnieszce w nauce. We wtorek zaraz po
szkole nasza kochana wnuczka zamiast chwilę odpocząć i zająć się
książkami, rzuciła plecak na łóżko a sama zajęła się
układaniem puzzli. To był ten zestaw, który dałam jej w sobotę
wieczorem, gdy wróciła z tygodniowego wyjazdu. Gdy córka to
zauważyła zaczęła się straszna awantura. Trzeba było je
rozdzielić i uspokajać zarówno Agnieszkę jak i jej mamę. Nie
wiele brakło a zaczęłyby się bić. Na szczęście reszta dzieci
tego nie widziała. Nie raz byłam świadkiem kłótni w naszym domu
i wtedy najmłodsza dwójka zaczynała płakać. Wtedy trzeba było
uspokajać zarówno kłócących się jak i dzieci. W środę rodzice
wzięli wolne w pracy a Agnieszka nie poszła do szkoły. Cały dzień
spędzili na nauce. Polski i angielski poszły szybko, za to z
historią były największe kłopoty. Wieczorem była tak zmęczona,
że odpuściła sobie nawet puzzle. W czwartek po powrocie ze szkoły
powiedziała, że sprawdziany były bardzo proste i napisała
wszystko. Znów rzuciła plecak na łóżko i zabrała się za
„Afrykańskie słonie” Ułożenie zajmie jej jeszcze trochę
czasu. W końcu to tysiąc elementów. Wyniki sprawdzianów będą w
poniedziałek. Jeśli było tak, jak mówi Agnieszka to nie ma się o
co martwić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz