poniedziałek, 27 lutego 2017

Ale się zawzięły

 Po małej przygodzie z oknem, wszyscy zabrali się za sprzątanie pokoju Agnieszki. Ale się wściekła. Pierwszy raz widziałam taką reakcję na oferowaną pomoc. Nie wiem dlaczego tylko ja mogłam zostać i pomóc jej w robieniu porządków. W sumie mówiła, że wszyscy inni tylko narobią większego bałaganu, ale jakoś jej nie wierzyłam. A właśnie, mała przygoda z oknem. Podczas ostatniej wichury, tak się niefortunnie złożyło, że Agnieszka otworzyła okno w swoim pokoju dokładnie w momencie gdy ja wchodziłam do domu. Zrobił się taki przeciąg, że wszystko co nie było przymocowane na półkach pospadało. Również obrazki powstałe z ułożenia zestawów puzzli. Jak pamiętacie Agnieszka wieszała je na ścianie. Przyklejała je na tekturkę, ale tak silny wiatr poradził sobie i z tym. Wszystko wylądowało na podłodze. 25 zestawów zostało rozsypanych po całym pokoju. Agnieszka zapewniała, że ułoży je wszystkie od początku. Zestaw „Afrykańskie słonie” ocalał, ale tylko dlatego, że nie był jeszcze skończony. Nie dziwcie się tak. W końcu ma tysiąc elementów. Wszystkie zestawy były naklejane na tekturkę, a właściwie na pokrywkę pudełka. Może to pomoże w ułożeniu na nowo. Wieczorem pokój był wysprzątany. Znalazłyśmy cztery duże pudła elementów. Możecie wierzyć lub nie, ale w sobotę rano, wraz z pięcioma koleżankami, Agnieszka zaczęła rozdzielać puzzle. Na początku kolorami. Wiadomo, że jeśli zestaw przedstawiał zachód słońca to puzzle mają inny kolor niż na przykład wodospad. Oczywiście wiele kolorów powtarza się w kilku zestawach. Ale jeśli do końca będzie im tak zależało, to chyba będą w stanie ułożyć to wszystko od początku. Na razie idzie im całkiem nieźle. Wydawało mi się, że ułożenie zestawu z tysiąca elementów jest bardzo trudne. Jednak jeśli uda im się ułożyć choćby jeden, najmniejszy zestaw z takiej mieszanki to dopiero będzie coś niesamowitego. Życzę im, żeby się udało. A co z tego wyjdzie, zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz