Po małej przygodzie z oknem, wszyscy zabrali się za sprzątanie
pokoju Agnieszki. Ale się wściekła. Pierwszy raz widziałam taką
reakcję na oferowaną pomoc. Nie wiem dlaczego tylko ja mogłam
zostać i pomóc jej w robieniu porządków. W sumie mówiła, że
wszyscy inni tylko narobią większego bałaganu, ale jakoś jej nie
wierzyłam. A właśnie, mała przygoda z oknem. Podczas ostatniej
wichury, tak się niefortunnie złożyło, że Agnieszka otworzyła okno w swoim pokoju dokładnie w momencie gdy ja wchodziłam do domu.
Zrobił się taki przeciąg, że wszystko co nie było przymocowane
na półkach pospadało. Również obrazki powstałe z ułożenia
zestawów puzzli. Jak pamiętacie Agnieszka wieszała je na ścianie.
Przyklejała je na tekturkę, ale tak silny wiatr poradził sobie i z
tym. Wszystko wylądowało na podłodze. 25 zestawów zostało
rozsypanych po całym pokoju. Agnieszka zapewniała, że ułoży je
wszystkie od początku. Zestaw „Afrykańskie słonie” ocalał,
ale tylko dlatego, że nie był jeszcze skończony. Nie dziwcie się
tak. W końcu ma tysiąc elementów. Wszystkie zestawy były
naklejane na tekturkę, a właściwie na pokrywkę pudełka. Może to
pomoże w ułożeniu na nowo. Wieczorem pokój był wysprzątany.
Znalazłyśmy cztery duże pudła elementów. Możecie wierzyć lub
nie, ale w sobotę rano, wraz z pięcioma koleżankami, Agnieszka
zaczęła rozdzielać puzzle. Na początku kolorami. Wiadomo, że
jeśli zestaw przedstawiał zachód słońca to puzzle mają inny
kolor niż na przykład wodospad. Oczywiście wiele kolorów powtarza
się w kilku zestawach. Ale jeśli do końca będzie im tak zależało,
to chyba będą w stanie ułożyć to wszystko od początku. Na razie
idzie im całkiem nieźle. Wydawało mi się, że ułożenie zestawu
z tysiąca elementów jest bardzo trudne. Jednak jeśli uda im się
ułożyć choćby jeden, najmniejszy zestaw z takiej mieszanki to
dopiero będzie coś niesamowitego. Życzę im, żeby się udało. A
co z tego wyjdzie, zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz