piątek, 23 czerwca 2017

Niesamowite wrażenia

 Zakończenie roku szkolnego. Jedyna rzecz o której myślą dziś uczniowie. Świadectwo do ręki i do domu. Nareszcie wakacje. Ponieważ my lata szkolne mamy już za sobą, zajmiemy się czymś innym. W nasze okolice przyjechał cyrk. Na tablicach ogłoszeń wiele razy pojawiały się plakaty o przedstawieniach, ale chcąc się na nie wybrać, trzeba było jechać prawie 50 kilometrów. Przyjemność żadna. Wielu z Was zapyta, dlaczego cyrk przyjeżdża dopiero teraz? Powód jest bardzo prosty. Do tej pory nie było gdzie rozstawić namiotu cyrkowego, a o reszcie sprzętu nie wspomnę. Ale teraz jest. W zeszłym roku nadleśnictwo zaczęło „operację” czyszczenia lasu. Wycinali ogromne ilości drzew. Takim sposobem powstał plac, na którym cyrkowcy mogli się zmieścić. Gdy pojawiły się pogłoski o tym wydarzeniu na początku wszyscy,nawet uczniowie rozmawiali tylko o tym. Kila razy miałam okazję być na takim przedstawieniu, wrażenia niesamowite. Przyszedł dzień przyjazdu. Zwykle na naszych ulicach spotyka się wielu ludzi, ale tego dnia nie było nikogo. Jakby miasto wymarło. Zgadnijcie dlaczego. Jasne, że tak. Wszyscy poszli zobaczyć jak cyrkowcy rozkładają namiot. Wielu naszych mieszkańców chciało pomóc, ale nie było takiej potrzeby. Drugiego dnia pobytu miało odbyć się pierwsze przedstawienie. W sumie miały być trzy. Okazało się, że zainteresowanie było ogromne i z trzech przedstawień zrobiło się pięć. Każdemu podobało się co innego. Dzieciom, oprócz tygrysów, podobały się występy klaunów. Jeden z nich często potrzebował asystentów. Każde dziecko chciało zostać zaproszone na arenę. Wiele razy widziałam, jak jakiś iluzjonista zamykał w bańce mydlanej jakieś dziecko, ale pierwszy raz komuś udało się to z dwójką dzieci w jednej bańce. Oczywiście pokaz z kartami też na długo zapadnie w pamięć. Na pewno nie raz budowaliście domek z kart. Moja najwyższa budowla miała dwa piętra. Przy trzecim wszystko się waliło. Klaunowi w specjalnym, szklanym sześcianie udało się ustawić ich aż osiem. Dom był ogromny. Gdy sześcian się rozpadł, budowla stała nadal. Rozpadła się dopiero, gdy klaun poprosił o zdmuchnięcie jej całą widownię. Byłam na wszystkich pięciu przedstawieniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz