poniedziałek, 26 czerwca 2017

A to niespodzianka

 Ostatnio pisałam, że do naszej miejscowości przyjechał cyrk. Wydarzenie bardzo ważne, bo jak wszyscy wiecie na przedstawienia przyjeżdżają też ludzie z daleka czasem na kilka dni. Muszą coś jeść i gdzie spać, a zabrać prowiantu na wszystkie dni jest trochę trudno. Najbliższą miejscowością była nasza. Wszyscy potrzebujący jedzenia i noclegu odwiedzali nas. Najbardziej cieszyli się właściciele sklepów i hotelarze. Wierzcie lub nie, ale takiego oblężenia klientów nie mieliśmy od bardzo dawna. Nie napisałam Wam jeszcze jednej rzeczy. Na ostatni występ większość biletów wykupiły dzieci, więc prawie przez cały czas głównie do nich był kierowany pokaz. W końcu klaun – iluzjonista nie zdarza się co dzień. Wiadomo jak to w cyrku. Tresura zwierząt, akrobacje, ale jak wcześniej największym zainteresowaniem cieszyły się występy klaunów. Co do klauna. Po odjeździe artystów, wśród mieszkańców rozeszła się plotka, że jeden z nich ma zamiar odwiedzić nas raz jeszcze. Niestety nikt nie wiedział ani kiedy to ma nastąpić, ani kto był tym klaunem. Pojawiło się kilka nowych osób, ale żadna nie przypominała owego artysty. Na tablicy ogłoszeń pojawiło się zaproszenie na darmowe pokazy. Jak nie trudno się domyślić, wszystkie miejsca były zajęte. Ostatni z występów odbył się w szkole na akademii z okazji zakończenia roku. Dzieci domagały się powtórki sztuczki z bańkami mydlanymi. Udało się. Jak wcześniej, do każdej sztuczki potrzebny był ochotnik, albo dwóch. Najwięcej śmiechu było przy wykorzystaniu zestawu „Kalambury de LUXE” firmy Trefl. Najważniejszym punktem programu miało być ujawnienie tożsamości klauna. Nikt się tego nie spodziewał, ale klaunem okazała się dziewczyna mieszkająca dawno temu w naszej miejscowości. Ale maski nie zdjęła. Wiedzieliśmy tylko, że po ukończeniu studiów wyjechała za granicę. Okazało się, że zaczęła pracować w cyrku właśnie jako klaun. Powiedziała, że odkryła w sobie powołanie. Rozśmieszanie dzieci. Robi to od kilku lat, i jak widać po jej występach, stała się mistrzynią, albo raczej mistrzem. Obiecała, że jeszcze nas odwiedzi. Nie możemy się doczekać. Zwłaszcza dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz