Ostatnio pisałam, że do naszej miejscowości przyjechał cyrk.
Wydarzenie bardzo ważne, bo jak wszyscy wiecie na przedstawienia
przyjeżdżają też ludzie z daleka czasem na kilka dni. Muszą coś
jeść i gdzie spać, a zabrać prowiantu na wszystkie dni jest
trochę trudno. Najbliższą miejscowością była nasza. Wszyscy
potrzebujący jedzenia i noclegu odwiedzali nas. Najbardziej cieszyli
się właściciele sklepów i hotelarze. Wierzcie lub nie, ale
takiego oblężenia klientów nie mieliśmy od bardzo dawna. Nie
napisałam Wam jeszcze jednej rzeczy. Na ostatni występ większość
biletów wykupiły dzieci, więc prawie przez cały czas głównie do
nich był kierowany pokaz. W końcu klaun – iluzjonista nie zdarza
się co dzień. Wiadomo jak to w cyrku. Tresura zwierząt, akrobacje,
ale jak wcześniej największym zainteresowaniem cieszyły się
występy klaunów. Co do klauna. Po odjeździe artystów, wśród
mieszkańców rozeszła się plotka, że jeden z nich ma zamiar
odwiedzić nas raz jeszcze. Niestety nikt nie wiedział ani kiedy to
ma nastąpić, ani kto był tym klaunem. Pojawiło się kilka nowych
osób, ale żadna nie przypominała owego artysty. Na tablicy
ogłoszeń pojawiło się zaproszenie na darmowe pokazy. Jak nie
trudno się domyślić, wszystkie miejsca były zajęte. Ostatni z
występów odbył się w szkole na akademii z okazji zakończenia
roku. Dzieci domagały się powtórki sztuczki z bańkami mydlanymi.
Udało się. Jak wcześniej, do każdej sztuczki potrzebny był
ochotnik, albo dwóch. Najwięcej śmiechu było przy wykorzystaniu
zestawu „Kalambury
de LUXE” firmy Trefl. Najważniejszym punktem programu miało być
ujawnienie tożsamości klauna. Nikt się tego nie spodziewał, ale
klaunem okazała się dziewczyna mieszkająca dawno temu
w naszej miejscowości. Ale maski nie zdjęła. Wiedzieliśmy tylko,
że po ukończeniu studiów wyjechała za granicę. Okazało się, że
zaczęła pracować w cyrku właśnie jako klaun. Powiedziała, że
odkryła w sobie powołanie. Rozśmieszanie dzieci. Robi to od kilku
lat, i jak widać po jej występach, stała się mistrzynią, albo
raczej mistrzem. Obiecała, że jeszcze nas odwiedzi. Nie możemy się
doczekać. Zwłaszcza dzieci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz