środa, 7 czerwca 2017

Nowe rodziny

W naszej miejscowości z roku na rok ubywało dzieci. Nie myślcie o niczym złym. Po prostu dzieci dorosły a małych nie przybywało. Na mojej ulicy nie było małego dziecka od prawie 15 lat. Te, które mieszkały, dorosły i nawet jak założyły swoje rodziny to wyjeżdżały za granicę, albo wyprowadzały się do miasta. Ale ostatnio sytuacja się poprawia. Tylko na naszej ulicy „pojawiło się” sześć rodzin z małymi dziećmi. Zapytacie, skąd wiem takie rzeczy? Nasza miejscowość jest mała, wszyscy wiedzą o wszystkim. Nie raz pisałam, że lubię spokój, ale nawet nie macie pojęcia jak się ucieszyłam, gdy pierwszego dnia usłyszałam za oknem krzyki dzieci. Prawdę mówiąc, bardzo mi tego brakowało. Powiecie, przecież masz piątkę wnuków, zapewniam Was, że to nie to samo. Wnuki przychodzą w odwiedziny. Fakt, że czasem codziennie, ale uwierzcie mi, to nie to samo. W sobotę zostaliśmy zaproszeni na przyjęcie powitalne. Kilka domów dalej wprowadziła się rodzina z dwójką dzieci. Osiem i dwa lata. Widać było już wyraźnie, że nie długo będzie trzecie. Wiecie co mam na myśli. Za zwyczaj tylko rodzice cieszą się z nowego członka rodziny, ale tym razem cieszyli się wszyscy. A więc, przyjęcie. Nowym mieszkańcom pasowało przynieść jakiś prezent. Za zwyczaj jest to jakieś ciasto i butelka wina, ale tym razem musiało się obyć bez alkoholu, przynajmniej dla pani domu. Z dziećmi było prościej. Wcześniej dowiedzieliśmy się, czym nasi nowi mali sąsiedzi lubią się bawić. Dla dwulatka zestaw „VTech – Tor DELUX ” wydał nam się odpowiedni. Z ośmiolatką nie było już tak łatwo. Ania od razu zaprzyjaźniła się z nową koleżanką Kamilą i to od niej dowiedziałam się, że bardzo lubi układać puzzle. A to niespodzianka. Dla niej kupiliśmy zestaw „W Krainie Lodu – Puzzle Mini” Kulturalne dzieci. Przypadkiem zauważyłam, że już mają takie zestawy, ale ani słowem o tym nie wspomniały. Oba prezenty bardzo się spodobały i już. Mam nadzieję, że będzie się im tu dobrze mieszkać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz