piątek, 21 lipca 2017

Brak prądu

 Jak ja nie lubię takiej pogody. Wczoraj na termometrze mieliśmy 34 stopnie. W nocy było ich 26 i na dodatek padał deszcz. Mimo pootwieranych wszystkich okien w pokoju było jak w saunie. Nie pomagała nawet włączona klimatyzacja. Mówiłam mężowi, żeby kupić jakiś model znanego i cenionego producenta, ale on jak zwykle na pierwszym miejscu stawiał cenę. Pamiętam czasy, gdy stawialiśmy dom. Wszystkie główne okna musiały być skierowane na południe. Wiecie, taras, słońce przez cały dzień i takie tam. Żałuję, że nie da się zbudować domu, który można by było obracać. Już to widzę, dom się obraca a słońce niech sobie świeci w jego tył. Wtedy nawet najtańsza klimatyzacja poradziłaby sobie. Ależ ja mam wyobraźnię, prawda? Deszcz, niech sobie pada. Po takich upałach go potrzeba, ale niech to się odbywa spokojnie. W nocy wiał silny wiatr. Okna trzeba było pozamykać. Wszyscy mieli do wyboru. Albo sauna, albo basen. Osobiście wolę basen, ale dla domu nie jest to wskazane. Wyobraźcie sobie panele na podłodze nasiąknięte wodą. Na naszym osiedlu rośnie wiele drzew. Niektóre są starsze od najstarszych domów. Takie drzewa są często puste w środku. Wiele z nich powycinano, ale jedno stoi do dziś. Wycięcie go jest bardzo niebezpieczne, gdyż stoi bardzo blisko kilku domów. Zawsze przy silnym wietrze łamią się jakieś gałęzie. Wczoraj taka gałąź spadła na transformator. Całe osiedle nie miało prądu. Co robić w takiej sytuacji? Dzieci siadają na fotelach ze smartfonami w rekach, grają, słuchają muzyki. Gorzej gdy taki smartfon się rozładuje. Ja jestem w lepszej sytuacji. Zajęłam się układaniem puzzli. Nie za bardzo lubię „Gwiezdne wojny” ale z braku innych musiał mi wystarczyć zestaw „Dwie Strony Mocy” firmy Trefl. Zbiegiem okoliczności produkty tej firmy, zawsze ratują nas w takich sytuacjach. Gdy wszystkie smartfony straciły zasilanie, dzieci postanowiły przyłączyć się do mnie. Jak to mówią: w grupie raźniej. Mam nadzieję, że awaria szybko zostanie usunięta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz