Jak ja nie lubię takiej pogody. Wczoraj na termometrze mieliśmy 34
stopnie. W nocy było ich 26 i na dodatek padał deszcz. Mimo
pootwieranych wszystkich okien w pokoju było jak w saunie. Nie
pomagała nawet włączona klimatyzacja. Mówiłam mężowi, żeby
kupić jakiś model znanego i cenionego producenta, ale on jak zwykle
na pierwszym miejscu stawiał cenę. Pamiętam czasy, gdy stawialiśmy
dom. Wszystkie główne okna musiały być skierowane na południe.
Wiecie, taras, słońce przez cały dzień i takie tam. Żałuję, że
nie da się zbudować domu, który można by było obracać. Już to
widzę, dom się obraca a słońce niech sobie świeci w jego tył.
Wtedy nawet najtańsza klimatyzacja poradziłaby sobie. Ależ ja mam
wyobraźnię, prawda? Deszcz, niech sobie pada. Po takich upałach go
potrzeba, ale niech to się odbywa spokojnie. W nocy wiał silny
wiatr. Okna trzeba było pozamykać. Wszyscy mieli do wyboru. Albo
sauna, albo basen. Osobiście wolę basen, ale dla domu nie jest to
wskazane. Wyobraźcie sobie panele na podłodze nasiąknięte wodą.
Na naszym osiedlu rośnie wiele drzew. Niektóre są starsze od
najstarszych domów. Takie drzewa są często puste w środku. Wiele
z nich powycinano, ale jedno stoi do dziś. Wycięcie go jest bardzo
niebezpieczne, gdyż stoi bardzo blisko kilku domów. Zawsze przy
silnym wietrze łamią się jakieś gałęzie. Wczoraj taka gałąź
spadła na transformator. Całe osiedle nie miało prądu. Co robić
w takiej sytuacji? Dzieci siadają na fotelach ze smartfonami w
rekach, grają, słuchają muzyki. Gorzej gdy taki smartfon się
rozładuje. Ja jestem w lepszej sytuacji. Zajęłam się układaniem
puzzli. Nie za bardzo lubię „Gwiezdne wojny” ale z braku innych
musiał mi wystarczyć zestaw „Dwie
Strony Mocy” firmy Trefl. Zbiegiem okoliczności produkty tej
firmy, zawsze ratują nas w takich sytuacjach. Gdy
wszystkie smartfony straciły zasilanie, dzieci postanowiły
przyłączyć się do mnie. Jak to mówią: w grupie raźniej. Mam
nadzieję, że awaria szybko zostanie usunięta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz