Pogoda może pokrzyżować plany, ale to żadna tajemnica. Wszyscy
przez to przechodziliście. Plan dopracowany w najdrobniejszych
szczegółach a tu zmiana pogody i cały plan się sypie. Od kilku
dni moje wnuczki spędzają u nas całe przedpołudnie. Sytuacja
wygląda tak, że co jakiś czas oboje rodziców pracują w tym samym
czasie. W roku szkolnym nie ma z tym problemu, bo całe przedpołudnie
dzieci spędzają w szkole i przedszkolu, ale w czasie wakacji dzieci
nie można dzieci pozostawić bez opieki. Na pewno wiecie o czym
mówię. Dzieci mają różne pomysły na spędzenie wolnego czasu.
Któregoś dnia, gdy oboje rodziców byli w pracy ich pociechy
wpadły na pomysł upieczenia ciasta. Niewiele brakło, aby doszło
do nieszczęścia. Cały dom w mące, jajkach i wszystkim co dzieci
znalazły w szafkach. Na koniec postanowiły upiec swoje dzieło.
Ciasto się całkowicie spaliło, ktoś zauważył dym wydobywający
się z okien i zadzwonił po straż pożarną. Po wyjaśnieniu
sytuacji, rodzice musieli zapłacić wysoki mandat i od tamtego
czasu, w trakcie nieobecności rodziców, dzieci goszczą u nas. Na
początku wakacji wybraliśmy się na spacer. W koło naszej
miejscowości przebiegają różnokolorowe szlaki turystyczne, więc
jest gdzie spacerować. Teraz, gdy tylko odwiedzają nas nasze wnuki,
pierwszą rzeczą o jaką pytają to czy pójdziemy na spacer. W
poniedziałek obiecałam im taką wycieczkę. Miały wziąć ze sobą
plecaki z piciem i mieliśmy iść. Niestety od samego rana padał
deszcz i nie mogłam dotrzymać obietnicy. Zupełnie nie było co
robić. Dziś było tak samo z tą różnicą, że tym razem byłam
przygotowana na deszcz. Będąc na zakupach wstąpiłam do sklepu z
zabawkami i zaopatrzyłam się w zestawy puzzli „Dwie strony mocy”
firmy Trefl. Dziś od rana świeci słońce i udało mi się
dotrzymać obietnicy. Chodziliśmy prawie trzy godziny, a na każdą
wzmiankę o powrocie do domu obie wnuczki kręciły nosem. Ale
wszystko się kończy i około 13 wróciliśmy do domu. Jak myślicie,
o co pytały dziewczynki gdy wracały do swojego domu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz