środa, 12 lipca 2017

Zmiana zdania

 Jak pamiętacie, uczniowie naszej szkoły zostali zaproszeni na otwarcie wystawy pod nazwą „czy to jeszcze zabawki” od zaprzyjaźnionego kolekcjonera zabawek. Zaproszenie zostało przekazane przy okazji prezentacji jaką przeprowadził, aby zachęcić do wizyty. Zawsze uważał, że wszelkie nowinki techniczne instalowane w zabawkach „niszczą ich duszę” Jaka frajda z zabawy, gdy cały czas coś miga i piszczy. To są jego słowa. Ostatnio zmienił zdanie i właśnie dlatego postanowił otworzyć nową salę przeznaczoną specjalnie dla zabawek, które oprócz takich właśnie światełek i pisków nie mają nic innego do zaoferowania, przynajmniej według jego oceny. W dzień wyjazdu okazało się, że wynajęty autokar nie spełnia wymagań technicznych i wycieczkę trzeba było przełożyć i przeprosić za nieobecność. Nie uwierzycie, jakie było nasze zdziwienie, gdy po około godzinie na plac przed szkołą wjechał nowiutki autokar z reklamą muzeum. Za kierownicą siedział nasz gospodarz. Oznajmił, że otwarcie wystawy nie może się odbyć bez jego ulubionych zwiedzających i dlatego wysłał po nas swój pojazd. Nie wiedzieliśmy, że go ma. Na miejscu czekała jeszcze jedna niespodzianka. Ponieważ wszyscy znali zdanie gospodarza na temat elektroniki, zorganizowano debatę, aby przekonać go do zmiany podejścia. On przeciwko producentom. Jako przykład zaawansowanych technologicznie zabawek posłużyły dwie „VTech- Wywrotka Małego Budowniczego” i „VTech – Jeździk Małego Cyklisty” Według producentów tego rodzaju zabawki uczą dzieci kreatywności, koncentracji i pobudzają wyobraźnię. Kilku trzyletnich ochotników otrzymało te zestawy. Na początku zaczęły tylko naciskać przyciski, tak jak mówił nasz gospodarz. Zabawki zaczęły mówić cyfry, kolory i grać piosenki. Jednak chwilę później dzieci po usłyszeniu jakiegoś słowa zaczęły je powtarzać. Po wrzuceniu na wywrotkę kolorowej piłeczki usłyszały nazwę jej koloru. Gdy ktoś z widzów wywołam jakiś kolor dzieci wiedziały którą piłkę należy wrzucić. Otrzymały potwierdzenie. Śmiechu było co niemiara. Nasz gospodarz publicznie przyznał, że może jednak się mylił. Po zakończeniu uroczystości prezentowane zabawki można było kupić. Producenci nie przygotowali się na taką ilość chętnych. Zestawów szybko zabrakło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz