Jak pamiętacie, uczniowie naszej szkoły zostali zaproszeni na
otwarcie wystawy pod nazwą „czy to jeszcze zabawki” od
zaprzyjaźnionego kolekcjonera zabawek. Zaproszenie zostało
przekazane przy okazji prezentacji jaką przeprowadził, aby zachęcić
do wizyty. Zawsze uważał, że wszelkie nowinki techniczne
instalowane w zabawkach „niszczą ich duszę” Jaka frajda z
zabawy, gdy cały czas coś miga i piszczy. To są jego słowa.
Ostatnio zmienił zdanie i właśnie dlatego postanowił otworzyć
nową salę przeznaczoną specjalnie dla zabawek, które oprócz
takich właśnie światełek i pisków nie mają nic innego do
zaoferowania, przynajmniej według jego oceny. W dzień wyjazdu
okazało się, że wynajęty autokar nie spełnia wymagań
technicznych i wycieczkę trzeba było przełożyć i przeprosić za
nieobecność. Nie uwierzycie, jakie było nasze zdziwienie, gdy po
około godzinie na plac przed szkołą wjechał nowiutki autokar z
reklamą muzeum. Za kierownicą siedział nasz gospodarz. Oznajmił,
że otwarcie wystawy nie może się odbyć bez jego ulubionych
zwiedzających i dlatego wysłał po nas swój pojazd. Nie
wiedzieliśmy, że go ma. Na miejscu czekała jeszcze jedna
niespodzianka. Ponieważ wszyscy znali zdanie gospodarza na temat
elektroniki, zorganizowano debatę, aby przekonać go do zmiany
podejścia. On przeciwko producentom. Jako przykład zaawansowanych
technologicznie zabawek posłużyły dwie „VTech-
Wywrotka Małego Budowniczego” i
„VTech – Jeździk Małego Cyklisty” Według producentów tego
rodzaju zabawki uczą dzieci kreatywności, koncentracji i pobudzają
wyobraźnię. Kilku trzyletnich ochotników otrzymało te zestawy.
Na początku zaczęły tylko naciskać przyciski, tak jak mówił
nasz gospodarz. Zabawki zaczęły mówić cyfry, kolory i grać
piosenki. Jednak chwilę później dzieci po usłyszeniu jakiegoś
słowa zaczęły je powtarzać. Po wrzuceniu na wywrotkę kolorowej
piłeczki usłyszały nazwę jej koloru. Gdy ktoś z widzów wywołam
jakiś kolor dzieci wiedziały którą piłkę należy wrzucić.
Otrzymały potwierdzenie. Śmiechu było co niemiara. Nasz gospodarz
publicznie przyznał, że może jednak się mylił. Po zakończeniu
uroczystości prezentowane zabawki można było kupić. Producenci
nie przygotowali się na taką ilość chętnych. Zestawów szybko
zabrakło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz