Za oknem od kilku dni mamy
bardzo brzydką pogodę, ale to wiedzą wszyscy. Dorośli zawsze
znajdą sobie jakieś zajęcie. Z dziećmi jest gorzej. To my,
rodzice i dziadkowie, musimy im znaleźć coś do roboty. W
obowiązkach domowych nie bardzo chcą pomagać, komputery też nie
wszystkich interesują na tyle, by wszystko oddać za możliwość
grania czy przeglądania internetu. No i jeszcze liczy się wiek. Im
starsze dzieci tym jest gorzej. Wiadomą rzeczą jest, że
jedenastolatki nie za bardzo chcą się bawić ze swoim trzyletnim
rodzeństwem. Bardzo trudno wymyślić zabawę, która mogłaby
zainteresować obie kategorie wiekowe. Nie jest to zbyt miłe, ale
jak to zawsze powtarzają moje wnuczki, takie mamy czasy i ani
rodzice, ani dziadkowie tego nie zrozumieją. Okazało się, że mogą
mieć trochę racji. Niedawno kupiłam w sklepie internetowym zestaw
"Pychotki u Dorotki" Jest to zestaw modeli ciastek, który
w połączeniu z innymi tego typu zabawkami świetnie nadaje się do
zabawy w dom. Pamiętam, że Ania bardzo lubiła bawić się w dom.
Gdy tylko spotykała się z koleżankami, zawsze zaczynały od tej
zabawy, a później było różnie. Teraz uważają, że już są za
duże na takie coś. Teraz wolą układać puzzle, albo urządzać
wieczory karaoke. W sklepie firmy Trefl znalazłam coś, co moim
zdaniem idealnie pasowało do takich wieczorów. Był to "Mikrofon
Soy Luna" Niestety i tym razem nie zrozumiałam co wnuczka miała
na myśli mówiąc, że jest za duża na takie coś. Dziś sprzęt do
karaoke wygląda trochę inaczej, zwłaszcza cenowo. Mikrofony,
wzmacniacze, głośniki i cena 500 – 700 złotych. Z pomocą
przyszły młodsze wnuczki. Zaraz po rozpakowaniu zestawów od razu
się nimi zainteresowały. Nie w sposób przewidziany przez
producenta, ale jednak. Jedyną zabawą z mikrofonem było naciskanie
przycisków i słuchanie dźwięków odgrywanych przez urządzenie.
Szczególnie piosenka z filmu "Soy Luna" Jednak zakupy nie
były całkiem nie udane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz